Do góry

Czemuż to...mój Jezu...choć Chrystus przyszedł...

Temat zamknięty
Profil nieaktywny
KALI1974
14.04.2009, 23:30

...tak źle jest na świecie??? - te słowa Marii Konopnickiej odbijają się echem i wracjaą do mnie bardzo często...
...to będzie długie...być może nieskładne więc, jeśli się spieszysz...nie czytaj...

Przyjechałem tu (do szkocji) by kilk arzeczy zacząć od nowa...ale czasami rzeczy nie chcą się zacząć...czasami się kończą...
...straciłem wiele tutaj...straciłem to, w co wierzyłem...nie byłem idealnym mężem ale...bardzo się starałem - to już teraz bez znaczenia jest większego...było...poszło - w tej całej tragedii za jedno jestem Jej wdzięczny....za to, że mogę bez ograniczeń widywać się z Córką którą bardzo kocham, że mogę patrzeć i uczestniczyć w jej dorastaniu, że mogę ją głaskać do snu i budzić się gdy stoi nad moik łóżkiem i prosi bym wreszcie wstał i zrobił jej śniadanko :) ... bardzo jestem wdzięczny Jej za to...to dobra kobieta...znalazła sobie innego...mam nadzieję, że jest szczęśliwa...
...to już prawie dwa i pół roku po rozwodzie...długo się zbierałem...bardzo ją kochałem i czasem myślę, że jeszcze gdzieś na dnie serca tłucze mi się coś...jak kamień...czuję to gdy Ją widzę ale...może to już tylko złudzenie??

Moi rodzice też się rozwiedli...historia lubi się powtarzać...a miało być tak pięknie...
...widywałem często Ojca...bez ograniczeń...pewnego razu...nie przyjechał do nas...mijały tygodnie...miesiące...oficjalna wersja była taka, że jest w górach w sanatorium. Nawet jako dziesięcioletni chłopiec wiedziałem, że to bzdury...Ojca nie było...przychodziły tylko alimenty a wraz z nimi pokwitowanie i Jego podpis...i wtedy patrzyłem na ten podpis i zamykałem oczy i wydawało mi się, że Ojciec jest tuż koło mnie, że głaszcze mnie po głowie...tak bardzo chciałem żeby był...i nie mogłem zrozumieć dlaczego go nie ma...i pamiętam złość Mamy gdy mijały kolejne miesiące...odbierała alimenty ale nie mogła zrozumieć kto je wysyła...
...i tak przez trzy lata...
...pewnego dnia zadzwonił dzwonek do drzwi...otworzyłem je...w drzwiach stał Tato...uśmiechał się, ale w oczach widziałem straszny smutek tak, jakby bał się tego co zobaczy za drzwiami...może zapomniałem już kim jest? Może będę krzyczał na niego?? Nie pamiętam, wiem tylko że obraz mi się zamazał a potem, czułem zapach jego koszuli przesiąknięty delikatnym zapachem dymu tytoniowego...to był 1987 rok...

...kiedyś, w połowie lat dziewięćdziesiątych zobaczyłem jak mój Ojciec płacze...mój Ojciec płakał jak dziecko...wypił lekko...mój Ojciec...symbol twardego faceta, potężnie zbudowany stolarz z wielką jak patelnia ręką...siedział przy stole i płakał...przepraszał mnie za to, co zrobił...zdębiałem...nie wiedziałem co powiedzieć...nie był idealnym mężem...nie był idealnym ojcem, rozrabiał trochę w młodości...trochę wódki...trochę skoku na bok...Mama nie wytrzymała i...tak się rozeszli...
...powiedział mi wtedy..."gdybym nie podjął tej decyzji i nie wyjechał na trzy lata do niemiec...nie mógłbym pomóc ani sobie ani Tobie mój synu..." płakałem razem z nim...nic tak nie oczyszcza organizmu jak płacz Ojca i Syna...
...nie miałem do niego żalu...wiedziałem, że musiał to zrobić...

Dziś mija dwadzieścia lat od tamtych dni a ja wciąż je dobrze pamiętam...
Dziś stoję przed podobnym wyborem i nie wiem co zrobić...tak bardzo kocham Córkę...kocham wszystko co zrobią jej małe dłonie...każdy rysunek który dla mnie zrobi...każdy kawałek papieru który wytnie...każdy patyczek który przyklei...

...Mój ojciec ma dobrze prosperujący biznes i chce żebym wrócił do polski...do końca tego roku, jeżeli tego nie zrobię będzie musiał zamknąć to w cholerę...sprzedać może i...co dalej ??

...nie wiem tylko czy ktokolowiek stawia się w mojej sytuacji i zastanawia się co by zrobił??? - pouczać jest cholernie łatwo ale gorzej zrobić samemu...mój Ojciec musi iść na operację a ja jestem jedyną osobą która może kontynuować to, co mój Ojciec zaczął na początku lat 90-tych.

...co robić...jak wytłumaczyć dziecku, że mam wracać do Polski...jak zostawić to co kocham najbardziej na świecie...dla której żyję i która jest sensem mojego istnienia...
...często przejeżdżam koło domu w którym mieszka z Mamą...widzę różowe światełko w jej sypialni...czuję się wtedy taki szczęśliwy, że jest blisko...nawet jeśli nie widzimy się przez kilka dni to wiem, że każdy weekend spędzi ze mną...nawet jeśli jej nie widzę, wiem że jest blisko...

...czy Internet i tanie latanie to są rzeczy które mają mi teraz zastąpić jej codzienny uśmiech?
Czy świat jest po to, żeby zarabiać pieprzone pieniądze po to, żeby przeżyć następny miesiąc...? Co ja powiem Córce za kilka lat...gdy ona przez te lata będzie tak jak ja, żyła nadzieją że zobaczy mnie w drzwiach, że wezmę Ją za rękę i pójdziemy do mnie (mieszkam 300 metrów od niej) -
...gdyby zależało mi tylko na pieniądzach być może już by mnie tu dawno nie było...
...mój Ojciec mówi..."dziecko ci jeść nie da i jeśli w odpowiednim momencie nie podejmiesz właściwej decycji, nie będziesz wstanie pomóc ani sobie ani potem dziecku..."

...Moje dziecko zrodziło się z miłości...mnie też ktoś kiedyś z miłości zrodził...dziwne są koleje losu, że każą nam podejmować patowe decyzje które nigdy nie są dobre...nie wiem co zrobić...nie chce mi się nawet o tym myśleć...
jeżeli nie wymyślę jakiegoś sensownego rozwiązania i komrpomisu pomiędzy częstym widywaniem dziecka a możliwością pracy z Ojcem nie wrócę do Polski...jeżeli nie wrócę do Polski Ojciec nigdy mi tego nie wybaczy...Jeżeli wrócę do Polski boję się...i Bóg mi świadkiem, że to jedyna rzecz któej się boję...boję się zapomnienia...boję się, że Moje dziecko może nie rzucić mi się tak w ramiona jak ja rzuciłem się w ramiona...mojego ojca...

elastycznyjozef
21 092 15
elastycznyjozef 21 092 15
#114.04.2009, 23:48

Masz 35 lat i takie problemy? Idź do psychologa, bo stare pudło z Ciebie, a kwiczysz jak nastolatka.

Amitorybka
11 815 57
Amitorybka 11 815 57
#215.04.2009, 00:16

Urzekla mnie Twoja historia, mysle, ze powinnienes sie zastanowic co tak naprawde jest dla Ciebie wazne. Jezeli corka to nie widze problemu-badz tam gdzie Ona.

Maja
UK
968
Maja UK 968
#315.04.2009, 12:36

Masz racje, ze doradzac jest łatwo, ale stawiajac sie w Twojej sytuacji napewno wybralabym dziecko, mam syna w wieku Twojej corki i nie wyobrazam sobie, ze mogłoby mnie przy nim nie byc.

  • Strona
  • 1

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis