Oglądałem od trzeciej bramki dla Anglików, która wyglądała jak ustawka z „kolejki cudów” w polskiej ekstraklasie - dwóch Anglików pałęta się z lewej strony pola karnego, Francuzi przeszkadzają, ale reszta Anglików siedzi chyba na swojej połowie, a jednak pomimo ich „nienachalnego zaangażowania” pada brama. A za parę minut pada czwarta. Poczułem silne zażenowanie i postawiłem na tym meczu krzyżyk, nigdy nie kręci mnie seryjne strzelanie do jednej bramki - no chyba że Francuzów czy Anglików zamiataliby listonosze z San Marino. ;) Druga połowa była na tyle dobra, że nawet mnie zainteresowała. ;p Mecze ogląda się dla bramek - 10 goli w jednym meczu sprawiło, że jako widz (nie: kibic) czuję się dopieszczony. :)
Komentarze, opinie, spostrzeżenia- jeśli ktoś coś.
Pomysł był, żeby doczepić pod stary, nieaktualny już temat nie wypalił.
https://www.emito.net/spolecznosc/fora_tematyczne/dyskusja_ogolna/euro_2...