Doradca ministra administracji i cyfryzacji Michała Boniego, Janusz Machejek, wszczął alarm przeciwpożarowy w hotelu sejmowym, bo - jak później przyznał - wypił “o jeden kieliszek za dużo”. O zdarzeniu poinformował TVN24.

Machejek tłumaczył się, że nie pamięta, czy nacisnął przycisk alarmu pożarowego, ale w rozmowie z dziennikarką powiedział: - Wie pani jak to jest, o kieliszek za dużo, czy o pół piwa za dużo się wypiło.
“W związku z zaistniałą w Sejmie sytuacją, minister administracji i cyfryzacji przyjął wypowiedzenie pana Jerzego Machejka” - napisał minister Boni w swoim oświadczeniu. “Nie toleruję pijaństwa. To wstyd co się stało, ale też nie mogę ponosić odpowiedzialności za czas prywatny pracowników. Wypowiedzenie pana Jerzego Machejka zostało przyjęte”.



Komentarze 5
Tlumczenie godne wioskowego menela "wie pani, to te pół kielonka za dużo... ", ale te wcześniejsze pół litra było w porządku...
E to spoko, juz sie wystraszylem ze mu za akcje kaza zaplacic. :) a tak tylko podatnicy zasponsoruja, czyli po staremu, bardzo dobrze, kultura musi byc.
"...jak później przyznał - wypił "o jeden kieliszek za dużo"..."
A om co?? Wiadro tego wina wypił?? Czy może postawił na destylat wina zwany powszechnie koniakiem??
Zgłoś do moderacji