Naukowiec z University of Reading wymyślił trawnik… bez trawy. Jest oszczędniejszy, bo wystarczy przycinać go kilka-kilkanaście razy w roku, podczas gdy tradycyjny “trawiasty” wymaga koszenia nawet co kilka dni, by ładnie wyglądał. Sprzyja także rozwojowi pożytecznych owadów. Łąka zamiast trawnika rośnie już w jednym z londyńskich parków - Avondale Park, w dzielnicy Notting Hill.
Zamiast “malachitowej runi” - “ocean kwiatów”? Czemu nie, pomyślał Lionel Smith, badacz ze Szkoły Nauk Biologicznych Uniwersytetu w Reading. Rezultaty swojej pracy przestawił niedawno na Chelsea Flower Show, otrzymując srebrne wyróżnienie w kategorii “Środowisko”. Inspirowany jego badaniami trawnik, a właściwie łąka rośnie już w rzeczywistości - w londyńskim parku Avondale.
Zdaniem naukowca łąka, zamiast klasycznego parkowego trawnika, ma bardzo wiele walorów, tak estetycznych, jak i ekologicznych. Nie wymaga częstego ścinania, więc oszczędza się na energii, którą pochłania praca kosiarki. Dzięki rzadszemu koszeniu oraz zróżnicowaniu gatunków roślin, które wchodzą w skład kwiatowego dywanu tworzy on korzystne środowisko dla rozwoju fauny. Ekosystem takiej łączki jest o ok. 25 proc. bardziej zasobny w żywe organizmy, niż zwykły, często koszony trawnik.
Wreszcie - kwiatowy “trawnik” nie wymaga nawożenia, dzięki czemu jest zdrowszy dla wszystkich, gdyż nie zatruwa środowiska chemikaliami. Dostarcza także nektaru, niezbędnego np. owadom. Jak mówi Lionel Smith - do stworzenia własnego trawnika (czy może raczej “kwietnika”?) wystarczy odrobina wiedzy o ogrodnictwie. Zalecane przez niego gatunki to wszystkie te, które są dostatecznie wytrzymałe na ewentualne nadepnięcie - niezbyt delikatne, odporne rośliny ogrodowe, nawet te pospolite. W londyńskim parku rosną na przykład stokrotki, koniczyna, tymianek i rumianek oraz różne gatunki mięty.
Taki kwiatowy dywan nie tylko oryginalnie wygląda, jest ekologiczny i zdrowy, ale także pięknie pachnie… wakacjami.
Zrodlo: Greener, prettier and more biodiverse: grass-free gardens for the next Millawnium, reading.ac.uk


Komentarze 5
Londyn może się wkrótce spodziewać demonstracji alergików ;).
Super pomysl.
"25 proc. bardziej zasobny w żywe organizmy"
uwielbiam widok piszczacych lasek w bikini strzepujacych z siebie mrowki
zawsze znajdzie sie jakis Tadeusz ktory te mrowki bedzie chcial zbierac
Milion nowych miejsc pracy, to do plewienia jadą Polacy