Glasgow stolicą brytyjskiego bezrobocia, podaje The Scotsman, cytując za Narodowym Biurem Statystycznym dane o sięgającym w tym mieście 30,2 proc. odsetku gospodarstw domowych, w których nikt z członków rodziny nie ma pracy.

Podobnie sytuacja rysuje się w takich obszarach Szkocji jak North Ayrshire, gdzie odsetek ten wynosi 28 proc. oraz Inverclyde (25 proc.). Jak podaje Narodowe Biuro Statystyczne (Office for National Statistics, ONS) sytuacja Glasgow pogorszyła się od zeszłego roku; wówczas gospodarstw domowych, w których ani jedna osoba nie miała zatrudnienia było 28, 7 proc.
Specjaliści skomentowali wyniki badania mówiąc, iż przyczyną wysokiego stopnia bezrobocia jest m.in. deindustrializacja Szkocji, która sprawiła, że zmalał popyt na ludzką pracę. Ludzie nie znajdują zatrudnienia także z powodu kłopotów ze zdrowiem oraz z uwagi na obowiązki rodzinne - coraz więcej gospodarstw składa się bowiem z samotnych rodziców.
Znacznie lepsza jest sytuacja np. w północno-wschodniej Szkocji. W Aberdeen i Moray te same wskaźniki wyniosły po ok. 12 proc. Mieszkańców biednych rejonów zachęca się więc m.in. do mobilności i podejmowania zatrudnienia w bogatszych rejonach kraju.
Wyniki raportu skomentowano po ich opublikowaniu informując, że ogólna sytuacja w Glasgow nie rysuje się na szczęście aż tak źle, jak można by to rozumieć. Dane ONS uwzględniały bowiem odsetek gospodarstw domowych, których wszyscy członkowie pozostają bez pracy. Takich faktycznie jest procentowo dość dużo, co wynika z faktu, że w niektórych dzielnicach miasta bezrobocie jest przypadłością trapiącą po kilkadziesiąt procent mieszkańców.
Jednocześnie jednak bezrobocie liczone w tradycyjny sposób (liczba osób pozostających bez pracy) nie jest aż tak wysokie i sięga tego samego poziomu co w innych miastach UK, a jego gospodarka nie jest słabsza niż np. Manchesteru czy Birmingham, podaje The Scotsman. Problemem jest więc bardzo duży poziom bezrobocia w niektórych rejonach miasta oraz duże zróżnicowanie poziomu życia i zamożności mieszkańców Glasgow.
Źródło: Eddie Barnes, Glasgow: Jobless capital of the UK, scotsman.com; Stuart Patrick, ‘Glasgow is not the jobless capital of the UK’, scotsman.com


Komentarze 10
o kurcze, no to grubo, nie wiedziałem, że aż tak...
bezrobocie a brak pracy to dwa różne pojęcia.
patrząc na oferty pracy z jobcentre plus z Glasgow widać że jakaś tam praca jest, czyli ludkowie dostatecznie wykształceni albo chętni zawsze coś znajdą.
odrębną sprawą jest to czy takiemu bezrobotnemu chce się iść do pracy i czy w jego mniemaniu to mu się opłaca.
Glasgow brytyjską stolicą beneficiarzy?
Po co ma iść do pracy, żeby zabrać pracę Polakowi?
Większa część Szkotów tylko chodzi do pracy i udaję że coś robi po co mają pracować jak emigranci podcierają im tyłki. A jak się będziesz stawiał to będziesz tym złym chłopcem.