Do góry

W Kijowie minus 10 stopni, a majdanowcy nadal stoją i są przygotowani na wszystko. Bo przyszłość ich kraju w ich własnych rękach

Uczestnicy protestu na kijowskim Majdanie częstują milicjantów i żołnierzy kawą, herbatą kanapkami, dają im skarpety i ocieplacze do butów, a ci, po służbie przebierają się w cywilne ubrania i dołączają do demonstrantów.

Już od kilku tygodni ten słynny plac jest miejscem świętym dla ludzi wierzących we własne siły, dla ludzi, którzy chcą zmienić swoje państwo na lepsze. Fot. Oxlaey (CC BY 2.0).

Wydarzenia na Majdanie, to obecnie temat numer jeden w światowych mediach. Co trzeci użytkownik portali społecznościowych wpisuje “hashtag” Euromaidan. Już od kilku tygodni ten słynny plac jest miejscem świętym dla ludzi wierzących we własne siły, dla ludzi, którzy chcą zmienić swoje państwo na lepsze. Na wieść o tym, że prezydent Janukowycz nie podpisał w Wilnie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, zwolennicy integracji nie mieli innego wyjścia i tym sposobem Majdan stał się – jak za czasów “pomarańczowej rewolucji” - ich domem. Na głównym placu codziennie zbiera tysiące ludzi. Jedni stoją całymi dniami, inni przychodzą i odchodzą. Dookoła policja, straż miejska, “Berkutowcy”.

8 grudnia na Majdanie w Kijowie odbył się wiec “Miljonnyk”, który zebrał 800 tyś ludzi. Opozycja przedstawiła swoje poglądy po raz kolejny i domagała się dymisji rządu, a zwłaszcza prezydenta, “gwaranta” Wiktora Janukowicza. 800 tys. protestujących wyszło na mróz, żeby wesprzeć działania opozycji, na czele której stoi “święta trójca”: Witalij Kliczko, Oleg Tiahnybok oraz Arsenij Jaceniuk.

Będą stać do końca

Już od kilku tygodni Ukraina nie ma innego tematu dla rozmów, bo co może być ważniejsze od przyszłości własnego kraju, ale też siebie samego oraz własnych dzieci? Wiec, który tak imponująco wygląda na zdjęciach, faktycznie był największym wydarzeniem w 23-letniej historii niepodległej Ukrainy. Pytałam się ludzi, co myślą w tym momencie o przyszłości Ukrainy i święcie wierzyli, ze łzami w oczach, czy to od zmęczenia, czy to od alkoholu, że Ukraina znowu stanie się niepodległa. Oczywiście nie wszyscy myślą, że od razu po “Majdanie” władze staną się uczciwe, podwyższą ludziom zarobki itp. Ale i nie tylko walczą o to, lecz również o wolność słowa, o szansę na lepsze życie, o to by nie być okłamywanym.

W 2004 roku wyszli na Majdan, żeby protestować przeciwko sfałszowanym wyborom. Miesiąc demonstracji dał swoje wyniki. Teraz ludzie są jeszcze bardziej nastawieni na to, żeby prezydent dobrowolnie zwolnił swój “tron”. Każdy ze zwolenników integracji z UE jest świadom, że demonstracje sprawią, iż Ukraina natychmiast wejdzie do Unii Europejskiej, wiedzą jednak, że te działania będą ogromnym krokiem ku europeizacji oraz eurointegracji społeczeństwa. Nie mają wątpliwości, co do tego, czy nadal być na Majdanie. Politolodzy twierdzą, jednak, że opozycja za kilka dni będzie musiała odstąpić od idei dymisji rządu i rozpuścić Majdan, lecz mieszkańcy Majdanu są innego zdania.

Czy dopiero teraz obywatele Ukrainy zrozumieli, że Europa jest dobrą drogą dla przyszłości narodu? Dlaczego dopiero teraz zaczęli działać w tym kierunku?

Majdan samorządny

Na Majdanie wszystko jest samorządne i dobrze zorganizowane: działają tu kuchnie wydające posiłki, kawę, herbatę, sprzątane są toalety, odgarniany śnieg, wydawana jest ciepła odzież – z zagranicy przyjeżdżają leki, sztućce, kurtki. Wszystko to, charytatywnie, przekazują obcy ludzie, którym nie jest wszystko jedno.

Opozycja zawłaszcza Majdan

Zaskoczyła mnie treść plakatu wiszącego na “jolci” czyli choince stojącej na Majdanie: “Ukrainie - Wolność! Nie - politycznym represjom!”; a może nie tyle sama treść, co tło – widać tam Julię Tymoszenko. Zaskakujące jest to, że Julię utożsamia się z Ukrainą, ona jest synonimem wolnej Ukrainy. Czy ludzie wyszli na Majdan żądać uwolnienia byłej premier? Żadna z pytanych przeze mnie osób nie wspomniała o niej ani słowa.

Marznącym funkcjonariuszom “majdanowcy” przynoszą ciepłe wkładki do butów, rękawiczki, ciepłe szaliki, karmią i spędzają z nimi dużo czasu w rozmowach. Fot. Oxlaey (CC BY 2.0).

Podejście opozycji do demonstracji pokazuje, że chcą wszystkiego od razu - i państwo wolne od “bandytów i łapówkarzy”, i uwolnienia “Julki”, i przejęcia władzy.

Na pewno opozycjonistom całego planu nie uda się zrealizować, ale wtłaczają do głów “majdanowcom” że Julia będzie następnym “narodowym” prezydentem. Uwolnienie Tymoszenko miało być tylko jednym z postulatów opozycji, a staje się jego głównym aspektem. Tylko czy obywatele nie rozumieją, że to czysta manipulacja obecną jednością narodu? Czy idea “Julii - Wolność!” już się zakorzeniła w głowach Ukraińców na tyle, że nawet mogą ją zrobić prezydentem?

Janukowiczowi Putin bliższy niż Majdan

Janukowicz – to osobny temat do rozmowy. Podczas gdy na Ukrainie dzieje się coś, co powinno go zainteresować, on jedzie do Chin, później do Soczi rozmawiać z Putinem. Tam podpisuje jakąś umowę, obiecując przystąpienie do Unii Celnej. Wraca na Ukrainę, zbiera okrągły stół z byłymi prezydentami Ukrainy: Krawczukiem, Kuczmą, Juszczenką. I rozmawiają na wszystkie możliwe tematy, oprócz najważniejszego. Tymczasem przeciwko studentom zatrzymanym przez “Berkut” wszczęto postępowania karne. W szpitalu nadal leżą pobici przez “berkutowców” ludzie, a prezydent Janukowicz nawet do “majdanowców” nie wyszedł.

Catherine Ashton - przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa przyjechała 10 grudnia do Kijowa i rozmawiała z Janukowiczem, po czym wyszła na rozmowę z przedstawicielem opozycji Arsenijem Jaceniukiem, a później wspólnie z nim wpierała demonstrantów.

Milicja protestuje po służbie

Dziś Majdan nadal otoczony jest kordonem milicji i wojsk wewnętrznych. Oni, to nie “Berkut”, nie mają prawa siłą zatrzymywać demonstrantów. Stoją na straży porządku. Ludzie z litością patrzą na marznących policjantów oraz straż, która nie może napić się herbaty czy zejść z posterunku. Marznącym funkcjonariuszom “majdanowcy” przynoszą ciepłe wkładki do butów, rękawiczki, ciepłe szaliki, karmią i spędzają z nimi dużo czasu w rozmowach. Większość z nich, jak sami twierdzą, po służbie przebiera się i idzie na Majdan jako zwykli obywatele, którzy chcą porządku w państwie.

Ukraina - państwo, które choć 23 lata temu oficjalnie stało się niepodległe od ZSRR, przez kolejne kilka lat było nieoficjalnie zależne od putinowskiej Rosji. Czy da się zmienić cokolwiek w państwie, w którym mentalność obywateli kształtowała się w warunkach zależności od innych? Tego nie wiemy na pewno, ale jedyną prośbą Ukraińców, którą chcieli przeze mnie przekazać są takie słowa: “Putin - jeżeli kochasz, odpuść!”. W Kijowie minus 10 stopni, a majdanowcy nadal stoją i są przygotowani na wszystko. Bo przyszłość ich kraju - w ich własnych rękach.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 2

dankaschyjna
4
#112.12.2013, 21:21

W samej kwestii mrozu, to ludzie są tam przyzwyczajeni.

Arthur_L
1 298 3
Arthur_L 1 298 3
#214.12.2013, 15:20

Nie zanosi się na drugą pomarańczową rewolucję. Choć osobiście kibicuję Ukraińcom w ich walce z prorosyjskim reżimem. Julię Tymoszenko wsadzili właśnie za przekręt przy umowie gazowej uznanej za działalność przeciwko Ukrainie? Czy może się mylę?