Do góry

W Sports Direct jak w obozie?

“Byłam świadkiem, jak starszej kobiecie kazano podnieść koszulkę. Ona powiedziała, że tego nie zrobi, bo ma blizny pooperacyjne, a obok stoją mężczyźni. Została odsunięta na bok i nie wiem dalej, jak to się potoczyło, ale na pewno nie pomyślnie dla niej” - opowiada w wywiadzie opublikowanym przez portal natemat.pl Anna, była pracownica magazynu Sports Direct w angielskim Shirebrook. Polka pracowała tam ponad rok.

O innym wydarzeniu z magazynu w Shirebrook - liczącym nieco ponad 9 tys. ludzi miasteczku, położonym 200 km na północ od Londynu, media donosiły w styczniu. Polska pracownica placówki urodziła dziecko w toalecie. Kobieta została tymczasowo aresztowana, a niemowlęciem zajęła się brytyjska opieka społeczna.

W wywiadzie dla natemat.pl inna Polka opowiada o szeregu przykrości, jakie spotykają pracowników zatrudnionych w magazynie. Ludzie identyfikowani nie po nazwisku, ale po numerze, brak jakichkolwiek udogodnień dla kobiet w zaawansowanej ciąży, regularne kontrole osobiste - lista nadużyć, które wymienia Anna, jest długa.

“Wchodzi się do korytarza i trzeba się rozebrać do najcieńszej warstwy. Jak zaczynałam, to wystarczyło ściągnięcie bluzy i wyciągnięcie wszystkiego z kieszeni na tackę. Potem wymyślili, że trzeba podwinąć spodnie, pokazać gumkę od majtek, czasem ściągnąć buty” - wspomina w rozmowie z natemat.pl kobieta.

Anna mówi także o psychicznej presji - normy wydajności, którym należy podołać, aby być pewnym pracy nazajutrz, podwyższane są z dnia na dzień. Opowiada także o upokorzeniach, jakie napotykają pracownicy magazynu: kamery zainstalowane są nie tylko w jego obrębie, ale również w toaletach.

W procederze, o którym mówi kobieta, trudno pominąć aktywną rolę… Polaków. Anna opisuje, że najgorzej pracowało jej się z polskimi “superwajzorkami”. Jedną z nich przyrównuje do tresera lwów, której jedynie brak bata nie pozwalał na wzbudzanie większej trwogi. Presja utrudniała pracownikom nawiązywanie pozytywnych relacji, zaś atmosfera panująca w magazynie przyczyniała się do powstawania konfliktów i wspierała donosicielstwo.

Sports Direct to sieć sklepów sprzedających odzież, sprzęt i akcesoria sportowe. W całej Wielkiej Brytanii pod tą nazwą działa ponad 400 sklepów.

Źródło: Michał Gąsior, Największy “obóz pracy” dla Polaków na północy Anglii. Polka zdradza kulisy pracy w magazynie Sports Direct, natemat.pl

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 13

katya
315
katya 315
#108.05.2014, 13:40

Nie rozumiem tylko czemu przez rok tam w takich warunkach pracowala.Jesli dzialy sie takie rzeczy to powinna to od razu zglosic,a nie czekac az rok.

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#208.05.2014, 14:26

Kuźwa dziecko urodzić w kiblu na magazynie.

Niezła jatka :/

mazitomasz1
77
#308.05.2014, 17:13

to typowe polakowo dla ludzi co dopiero przyjechali do uk i szukaja jakiekolwiek pracy. nie wiedza jakie maja tu prawa jako pracownik. boja sie ze sobie nie poradza lub nie znajda sobie innej pracy jak ich zwolnia, sa przestraszeni bo wszystko jest nowe w polsce tez nie mieli zaciekawie, wiec pracuje tam mimo tego ze poniza sie ich i traktuje sie jak ludzi 2giej kategorii ale to do czasu. Jak jestes tu 2 lat i dluzej to juz wiesz co jest grane jakie masz prawa jako pracownik znasz angliski troche lepiej niz pierwszego dnia ktorego przyjechales i wtedy mozesz sie zwolnic i szukac innej lepszej pracy. to wszystko do czasu !!

mazitomasz1
77
#408.05.2014, 17:15

szkoda tylo ze nie powiedzieli ze ta polka ktora urodzila to dziecko prosila o to aby ja puscili do domu wczesniej bo zle sie czuje, kazano jej wracac do pracy!! potem urodzila w toalecie dziecko!!

katya
315
katya 315
#508.05.2014, 17:44

Mazitomasz,a po co sa telefony komorkowe?Jak sie jest w zaawansowanej ciazy to sie ma w telefonie numer na porodowke czy do poloznej.I jak cokolwiek sie dzieje,to sie od razu dzwoni.Albo na pogotowie.A ta kobieta jezyka w gebie nie miala,ze sie tak dala zastraszyc?Szczegolnie w kraju,gdzie broni sie praw kobiety ciezarnej i dzieci...

mazitomasz1
77
#608.05.2014, 20:07

to wlasnie tlumacze ze moze nie zna jezyka jak pewnie na 1000 pracownikow to 999 to polacy wiec nawet nie musi znac jezyka. a skad wiesz moze nie mozna wnosic telefonow. sluchaj 7 lat temu byla tam inna sytuacja gdzie supervisor kazal kobiecie w 6 mc ciazy pickowac i wiesz co sie stalo kobieta PORONILA zastraszyl ja ze jesli tego nie zrobi to straci prace? Tak polacy ktorzy maja wyzsza pozycje traktuja tych na podlodze jak scierwo. jedni polacy daja soba pomiatac a drudzy pomiataj ludzmi!!!

pozeracz
11 518
pozeracz 11 518
#708.05.2014, 20:54

ktoś te gówniane prace musi niestety wykonywać. i nie ważne czy to będaą Anglicy, Szkoci, Polacy, Rumuni, Słowacy czy Chińczycy prawa pracowników nie powinny być łamane. najgorsze jest w tym to, że Polacy chcą się wykazać przed swoim zwierzchnikiem są w wielu przypadkach zwykłymi, małymi skrurwysynami w stosunku do swoich rodaków.
chuj takim w dupę, choć w przypadku tego typu Polek, nie jedna by się ucieszyła.

pozeracz
11 518
pozeracz 11 518
#808.05.2014, 20:55

sry, niejedna

basia0412
56
#908.05.2014, 22:59

Jest tragedią co się wydarzyło. Smutne to jest, że tak się dzieje, ale.... Tak się dzieje, jeśli się pozwoli komuś na głowę wejść. Komu podziękować za to? Ano, sobie nawazjaem. Nie ma co marudzić, płakać i żalić się nad swoim losem. Sami pozwalami na takie traktowanie. Przyjeżdżajęc tu bez znajomości języka, myśląć, że jakoś to będzie, sami skazujemy się na taki los. Wiele widziałam i widzę takich przypadków. Nie rozumiem dlaczego ludzie zgadzają sie na takie traktowanie, na zastraszanie, na bezwzględne wykorzystywanie, podkręcanie norm, targetów itp.
Przykro mi gdy to widzę, ale czy tak naprawdęim współczuję???
A może sami sobie przyszykowali taki los....

Esha_
42 985
Esha_ 42 985
#1009.05.2014, 06:20

1. Polacy sami doprowadzili do takiej sytuacji- nie jest możliwe, aby takie warunki panowały tam, zanim dotarlismy tłumnie na Wyspy, sami nakręcamy normy i zgadzamy się na takie a nie inne traktowanie- milczenie oznacza przyzwolenie i akceptację,

2. Pomimo skurczysyńskich zasad panujących w firmie, przypominam, że nikt nikomu pracy na siłę nie wybierał, zawsze można ją zmienić, zawsze też można zwrócić się o pomoc do jednej z wielu instytucji, także tych zatrudniających polskojęzycznych pracowników. To, że ktoś o tym nie wie, guzik mnie obchodzi- ja nie nauczę się elementarnych zasad funkcjonowania na rynku pracy, nie zdam za kogoś egzaminów, nie zostanę za kogoś spawaczem, magistrem, kierowcą, elektrykiem czy profesorem.

Miałeś pod górkę do szkoły? Twój ból d*py i twój problem.
Nie chce ci się zajrzeć do paru internetowych, polskojęzycznych serwisów, aby dowiedzieć się, jakie przysługują ci prawa? Twój ból d*py i twój problem.
I wreszcie: chcąc się wykazać, samemu podkręcając normy i pizgając ponad miarę, doprowadziłeś do takiej a nie innej sytuacji w swojej firmie? Twój ból d*py i twój problem.

No więc rusz to swoje leniwe dupsko i zrób coś z tym.

mazitomasz1
77
#1109.05.2014, 09:47

zydzi sie trzymaja razem, litwini a polak dla polaka wilkiem jak zawsze i wszedzie a zwlaszcza na emigracji !!

mazitomasz1
77
#1209.05.2014, 09:59

jesli przyjechales co dopiero z polski i nie znasz jezyka, wynajmujesz jakis pokuj bez internetu. to nie wiesz jakie masz prawa gdzie mozesz pojsc aby sie poskarzyc, tak oczywiscie ze nie musisz tam pracowac ale nie czujesz sie na silach aby znalezc inna prace bo sobie nie poradzisz bez jezyka i kolo sie zamyka tak sie dzieje w takich firmach jak ta tutaj wymieniona czy tez na skadaniu kanapek na lini czy robieniu ciastek czy przy miesie, polacy podkrecaja sobie szybkosc na lini aby sie pokazac ze moga zapier...dalac za 2 lub 3 osoby. potrzeba czasu aby ludzie tutaj nauczyli sie pracowac a nie zapier...dalac. polak polakowi wilkiem i tak niestety jest !!! smutna prawda. przykald w 2006 roku szukalem pracy pojechalem do firmy gdzie robia profile na okna jedna maszyna 8 profili wiaze sie razem i wypelnia sie cage, po wypelnieniu cage mowie do supervisora aby wylaczyl maszyne bo musze tego odstawic i przyporwadzic nowy a ten na to do mnie ze nie, wiec za nim wrocilem moje stanowisko bylo pelne jakos sobie proadzilem i za jakies 10 min przychodzi ten sam supervisor i mowie ze teraz moge pracowac na 3 maszyny a ja do niego ze co ? on do mnie no co przeciez twoi rodacy tak robia ! jeszcze zdziwiony ze mu odpowiadam. ja do niego gdzie sa drzwi i pokazalem mu aby sie puknal w glowe . tak sie dzieje bo polacy sami pokazuje jak maga robic za 3 ludzi. I TAK POLACY SIE SAMI TRAKTUJA!!

robstel
176
robstel 176
#1309.05.2014, 21:54

-mazitomasz1---przedstwiłeś w swoim poście prawdę i tylko prawdę !!! Jak w sądzie...
Niestety to rodacy są winni w 90% takim sytuacjom.Sam się o tym przekonałem.
Byłem w 2000 r po raz pierwszy w UK jako turysta na wizie 6 -cio miesięcznej
.Pracowałem 5 miesięcy w zakładach drobiarskich we wsch.Anglii z angielskim tzw.gangiem,którzy tworzyli bezrobotni na zasiłkach pracujący na czarno.Mój boss dołączył mnie do nich i figurowałem w zakładzie jako jakiś fikcyjny portugalczyk.
Praca 5-6 dni po 8-10 godzin.Pamiętam jeszcze stawki po zachowałem parę brązowych kopert 4.50/h a w soboty 5.50/h-wszystko na rękę + darmowy transport do i z pracy.Przeciętna tygodniówka 220-240 .
W 2005 pracując w agencji ( spokojna praca) szefowa tejże agencji poprosiła nas czy bylibyśmy w stanie w sobotę lub niedzielę popracować gdzie indziej ponieważ barkuje tam ludzi a ona nie może więcej znależć.
W trzech chłopa zgodziliśmy się,że odpuścimy sobie sobotę i pojedziemy.Wiedziałem,że chodzi o ten sam zakład,w którym pracowałem w 2000r.więc pomyślałem - spoko.
Niestety,zakład ten sam,kantyna ta sama ale w środku szok !!! Typowy obóz pracy !!! Linia obok lini,tempo kosmiczne,kupa ludzi,zaduch i smród !!! Do tego przy każdej linii polaczek-cwanaiczek-line leader drący mordę w niebogłosy.Po połgodzinie zwarcie z jedny z tych osłów i pyskówka.Kumpel chciał go lać na limii,ale jakiś angielski supervisor załagodził sytuację.Pracownicy to głównie Polacy w różnym wieku-przeważnie ściana wschodnia kraju.Angielskiego żaden ani w ząb !!! MASAKRA !!!
Na pierwszej przerwie nasz nerwowy kolega dorwał w toalecie tego cwaniakującego i zdrowo nim potrząsnął.Potem rzuciliśmy w biurze HR-owca ciuchami roboczymi i kaskami i pojechaliśmy w pi..u do domu !!!
Po drodze zadzwoniliśmy do szefowej agencji wyjasnić sprawę,ale szefowa z uśmiechem już wiedziała co się stało i powiedziała,że chyba się nie dziwimy dlaczego nikt normalny nie chce tam pracować i powiedziała,że nic się nie stało a w poniedziałek mamy wracac do swojej stałej pracy.