Szacuje się, że średnia długość życia dzieci, które dziś przychodzą na świat w Glasgow, będzie najniższa w całej Wielkiej Brytanii. W artykule oraz audycji na BBC dociec przyczyn takiego stanu rzeczy stara się Lucy Ash.

Miasto słynące na świecie ze znakomitych uczelni, kwitnącego życia artystycznego, wiktoriańskiej architektury oraz wielu modnych klubów i restauracji, ma też swoją ciemną stronę…
Jest nią opieka zdrowotna.
To właśnie w Glasgow notuje się największy na Wyspach odsetek ludzi korzystających z różnego typu zasiłków powiązanych ze złym stanem zdrowia. To w Glasgow wskaźnik otyłości należy do największych na świecie. To wreszcie w tym mieście jeden na czterech mężczyzn nie dożyje swoich 65 urodzin.
Dlaczego tak jest?
W 2011 roku przeprowadzono badania porównawcze, w których zestawiono ze sobą “biznesową stolicę Szkocji”, Liverpool i Manchester. Wszystkie ośrodki cechował podobny wskaźnik bezrobocia i ubóstwa, a jednak w Glasgow statystyki śmiertelności młodszej części społeczeństwa szokowały znacznie bardziej, niż w pozostałych dwóch miastach.
Umieralność wśród młodych osób była tutaj wyższa aż o 30 proc. W przypadku większości zgonów, kluczowymi okazywały się cztery czynniki: narkotyki, alkohol, samobójstwa i przemoc.
Opisywanym zjawiskiem, znanym szerzej jako “Glasgow Effect”, zajęła się dziennikarka BBC. Jej audycji Lucy Ash można posłuchać na stronie serwisu.
Źródło: Lucy Ash, Why is Glasgow the UK’s sickest city?, bbc.co.uk


Komentarze 6
i gdzie ci obrońcy szkockiej sluzby zdrowia?
w tym glasgow to same wynalazki
"narkotyki, alkohol, samobójstwa i przemoc"
pozeracz tu nawet najlepsze szkockie czy nie szkockie służby zdrowia nie pomogą, ujebać benefunty dla ćpunów, alko, rano do aptek nie wpuszczać Zero finansowania chat, znaczy się melin itp. długa lista. Naród to biznes a ci zamiast inwestować tracą na mumie i ich potomstwo... (jak nazwać potomka mumi? mumin-ek, -ka?), ale co mi tam ja tylko emigrant ze wschodu jestem.
Jak byłem wczoraj w sklepie u pakola to była właśnie mumia mamunia z potomstwem. Wrzeszczała na sprzedawcę coś co mogło być: "DWA FUNTY? PEWNIE ZAGUBIŁY SIĘ W TWOJEJ KIESZENI TY YEAHBUNNY OBDARTUSIE" po czym wyszła krzyczeć na swoje mumimki przed sklepem. Co za niemyta k. Myślałem czy zadzwonić po social services ale co mi tam - nie będę się z dziadami szarpał.
@4
nominacja w kategoriii reportaz roku ;]