Do góry

Edynburskie festiwale pod znakiem deklaracji politycznych

Szkocja, jako nowy kraj, potrzebuje nowych mitów założycielskich, bohaterów i epopei narodowych – pisze w artykule poświęconym wydarzeniom z edynburskich festiwali dziennikarka “Gazety Wyborczej”.

Joanna Derkaczew-Crawley stara się dojść do ukrytych przesłań spektakli wystawianych w ramach Fringe i International Edinburgh Festival, zwracając uwagę na to, że tworzenie historii mających umacniać ducha narodu, wcale nie jest sprawą łatwą:

“Zadanie podjęła m.in. Rona Munro, szkocka pisarka (…) stworzyła sagę “James Plays” poświęconą królom szkockim rządzącym w latach 1406-88. Kto jednak spodziewał się eposu o heroizmie władców z dynastii Stuartów, ten bardzo się zdziwi. (…) Każdy kolejny król w tym równie krwawym jak “Gra o tron” widowisku okazuje się coraz bardziej miękki, zniewieściały, zakochany we własnych traumach.”

“Może każda tradycja to z definicji brzemię, a samodzielny naród powinien patrzeć raczej w przyszłość, niż szukać oparcia w przeszłości i epickich, ale jednak kiczowatych opowieściach w rodzaju filmu “Braveheart” (ach, ten okrzyk “Freedom!” torturowanego Mela Gibsona w roli Williama Wallace’a)?”

“Inni artyści potraktowali temat mniej poetycko. W ‘Split Decision’ satyryk Keir McAllister przedstawił Szkocję i Brytanię jako rozwodzącą się parę. Szkocja to pijany osiłek, Brytania to wyniosła, pyskata dama. Jedyne, co trzyma ich razem, to zamiłowanie do whisky oraz fakt, że ona bez niego nie potrafiłaby uruchomić samochodu.”

Ukazując subiektywne, ale nie wyssane z palca interpretacje, artykuł stanowi dość interesującą lekturę. Wart jest poświęconej mu uwagi.

Tekst “Festiwale w Edynburgu: wrzenie przed referendum niepodległościowym w Szkocji” znajduje się na stronie wyborcza.pl.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze