Do góry

700 lat temu Szkoci także stoczyli bój o niepodległość

Znany przez Was i lubiany Biszop znowu pisze na swoim blogu o historycznych ciekawostkach. Tym razem o jednej z najsłynniejszych w historii Szkocji bitew - bitwie pod Bannockburn. W tym roku minęła jej 700 rocznica.

Średniowieczni władcy najczęściej bezpośrednio brali udział w bitwie. Fot. © iStock.com/Michael Luhrenberg

“Wyspa Rathlin na północnym wybrzeżu Irlandii, zima 1306-1307.

Kilkunastu mężczyzn ukrytych w nadmorskiej jaskini drżało z zimna. Byli głodni, zziębnięci i brudni, ale i tak mogli uważać się za szczęściarzy w porównaniu do reszty towarzyszy, którzy polegli. Jeden z nich próbował rozniecić ogień, ale pozostali natychmiast wyrwali mu krzesiwo z dłoni, obrzucając go przy okazji wyrazami powszechnie uznanymi za wulgarne. Dym wydobywający się z jaskini natychmiast ściągnąłby im na głowę nieproszonych gości.”

To dobrze Wam znany styl autora, który zaczyna od klimatycznego wprowadzenia, dzięki czemu czujecie się, jakbyście tam byli - w tej zimnej pieczarze, razem ze szkockimi rycerzami czekając na ratunek lub śmierć. Dalej oczywiście następuje rozwój wypadków, opisany przez Biszopa z najwyższą historyczną rzetelnością, ale i dbałością o apetyczne szczegóły i epokowe smaczki, np.:

“Anglicy doprowadzili do doskonałości sztukę posługiwania się łukiem, a ponadto wynaleźli tzw. longbow, czyli długi łuk, nazywany często przez historyków ‘karabinem maszynowym Średniowiecza’. Była to straszliwa broń o skutecznym zasięgu do 250m. Sprawny łucznik był w stanie zabić w ciągu minuty do dwudziestu przeciwników.”

Całą historię Bannockburn przeczytacie zaś u Biszopa.

Źródło: Bannockburn – bitwa o niepodległość, blogbiszopa.pl

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 3

Mazio
10 210 1
Mazio 10 210 1
#124.09.2014, 17:23

Tego nie napisze wam Biszop, ta tajemna wiedza była ukryta od stuleci w butelce po Coli i zamurowana w fundamentach prastarej wierzy Wallace Monument, nieopodal Stirling. Niedawno archeolodzy odkryli ją po burzliwej debacie nad prawem do poszukiwań w tym świętym miejscu i niedługo ma zająć miejsce w muzeach tuż obok "Magna Carta"! Oto słowo Wallace'a:

William Wallace: I *am* William Wallace! And I see a whole army of my countrymen, here in defiance of tyranny. You've come to fight as free men... and free men you are. What will you do with that freedom? Will you fight?
Veteran: Fight? Against that? No! We will run. And we will live.
William Wallace: Aye, fight and you may die. Run, and you'll live... at least a while. And dying in your beds, many years from now, would you be willin' to trade ALL the days, from this day to that, for one chance, just one chance, to come back here and tell our enemies that they may take our lives, but they'll never take... OUR FREEDOM!
[Scottish army cheers]

A teraz zapewne się w grobie przewraca. ;)
Spocznij! Można palić...

zartowalem
24 300 48
zartowalem 24 300 48
#224.09.2014, 17:48

Biszop aktywnie wspieral niepodleglosc :D.

Mazio, nie uwazasz, ze Szkoci 18 września byli jeden jedyny dzien, od 307 lat, w pelni wolni, niezalezni i niepodlegli i jedyne co zrobili.. to zwrocili ja Anglii?

Mazio
10 210 1
Mazio 10 210 1
#324.09.2014, 17:57

Uważam i uważam, że słowa filmowego Wallace'a pięknie przewidziały tę sytuację. Idea niepodległości upadła ze strachu i Szkocja wybrała rolę dziecka, które woli mieszkać z rodzicami, zamiast wyprowadzić się na swoje. Z pewnością jest to trudne, ale nic tak nie sprzyja dorastaniu jak wyzwania. Ale stało się i trzeba z tym żyć dalej.

Trzeba tylko zmodyfikować ten film od tego miejsca- Szkoci rzucają tarcze i uciekają w podskokach świecąc spod kiltów bladymi zadami. Zziajani jak mustangi wpadają do pubu i chłodzą się Strongbowem, wykłócając się głośno czyja to wina. Wallace jeździ chwilę zdumiony po polu niedoszłej bitwy, odwraca się i wraca do Highlandu. Nie dożywa jednak spokojnie starości, aby ciągle wracać w myślach do straconej szansy, następne lato jest wilgotniejsze od innych i zjadają go midgesy.