Do góry

Polskie dzieci trafiają do słabszych klas

Polskie dzieci nie są zadowolone z nauki w szkockich szkołach. Z raportu HM Inspectorate of Education wynika, że nauczyciele uważają je za mniej uzdolnione i nie stawiają im zbyt wysokich wymagań, zwłaszcza jeśli chodzi o nauki ścisłe – donosi BBC.

Dzieci imigrantów, a szczególnie polskie, skarżą się, że ich potencjał jest niedoceniany i nauczyciele nie stawiają im wyzwań. Natomiast nauczyciele narzekają na brak wytycznych jak sobie radzić z dziećmi imigrantów i jak prowadzić zajęcia w szkole, w której dzieci mówią kilkudziesięcioma językami. W rezultacie uczniowie ci trafiają do mniej zdolnych, wolniej się uczących grup. Autorzy raportu zauważają, że problem dotyczy głównie szkół podstawowych.

Inspektorat zaleca szkołom, by regularnie monitorowały poziom znajomości angielskiego u uczniów tak, by zapobiegać sytuacji, w której otrzymują oni mało wymagające zadania, opóźniające ich rozwój. Podkreśla też, że nauczyciele powinni lepiej zrozumieć potrzeby dzieci, które przystępują do nauki w innym kraju i są z tego powodu zestresowane.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 25

kowal007
181
kowal007 181
#122.09.2009, 16:17

Ja jak przyjechalem to nieumialem angielskiego i w szkole kiedy szkoci mieli angielski to brala mnie inna nauczycielka na zajecia inwidualne. Teraz juz mnie niebierze i uwazam ze jestem w odpowiedniej grupie "zdolnych".

Mazio
10 208 1
Mazio 10 208 1
#222.09.2009, 17:11

Mała uwaga kowalu - w języku polskim nie z czasownikami piszemy oddzielnie, a więc "nie umiałem i nie bierze". Gratuluję - mam nadzieję, że i innym dzieciakom uda się wyrwać z najsłabszych grup.

dorann74
14 008 343
dorann74 14 008 343
#322.09.2009, 17:52

a tam Mazio,ten artykuł jest idiotyczny,bo tu jak dziecko robi postępy to jest przenoszone do wyższej grupy w klasie,moja córa po 1,5 roku w niektórych dziedzinach lepiej sobie radzi od innych dzieciaków tu wychowanych:):):)

dawid
15
dawid 15
#422.09.2009, 21:22

dorka ma racje ten artykuj jest troche porabany moje dzieciaki po roku byli ze szkotami w rownych klasach.
nie rozumie czemu ludzie tak uwage zwracaja jakby pisali ze slownikiem w reku-przeciez kazdy robi bledy. Ja nie ukrywam sam robie czasem bledy :)

wje_wjura_kociu
28 669 17
wje_wjura_kociu 28 669 17
#522.09.2009, 21:32

dawid dawid - tym razem tez nie udalo Ci sie ukryc.

a czemu ludzie zwracaja uwage - bo czasem az w oczy gryzie. ;)

Mazio
10 208 1
Mazio 10 208 1
#622.09.2009, 23:00

nie było w tym żadnej złośliwości Dawidzie

madzia_ozorek
814
#722.09.2009, 23:25

Dziwne informacje. Moje dziecko "wrzucono" do P3 mimo ze nie chodzilo wczesniej do szkoly, nie mowilo po angielsku, nie czytalo i nie pisalo. Najpierw pani prowadzila go indywidualnie (ja pomagalam mu w domu) - majac oprocz tego klase okolo 25 osob, potem przenoszac go z grup slabszych do lepszych na koncu powiedziala, ze pierwszy raz widzi zeby dziecko w rok nadrobilo 2,5. Nie spotkalam sie w szkole mojego syna z "upychaniem" Polakow w jakichs gorszych klasach czy grupach, wrecz przeciwnie - jesli radza sobie dobrze, sa kierowani wyzej.

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#823.09.2009, 02:24

madzia - ty bazujesz na swoim przypadku, czy moze jeszcze kilku, ktore znasz.
Autorzy badan bazowali na kilkuset lub paru tysiacach.

Wniosek z tego taki, ze mialas szczescie trafic na normalna szkole, co jak sie okazuje, mozna rzeczywiscie uznac za szczescie.
Dane statystyczne wskazuja bowiem, ze nauczyciele kieruja sie wlasnymi antypatiami i sympatiami.
To, ze nauczyciel skieruje polskie dziecko do slabszej grupy jest takim samym dzialaniem jak to, ze w pierwszej kolejnosci na kontrole osobista zostanie na lotnisku wziety Arab, a nie Australijczyk.
Powod jest jeden: stereotyp.
Stereotyp, ktory podsycany jest gazetami typu Sun czy Daily mirror, albo superekspres i gazerta wyborcza w Polsce, gdzie nie pisze sie artykulow zgodnych z rzeczywistoscia, tylko opisuje sie rzywistosc w sposob, ktory czytelnicy chca uslyszec.
A ze wiekszosc czytelnikow tych gazet to okrutni debile, wiec i masz efekt taki, o jakim pisza autorzy badan.

Zauwaz ponadto, ze w oczach brytyjczykow, ktorzy sami nie znaja zadnych obcych jezykow, kazdy kto nie wlada jezykiem angielskim postrzegany jest jako glupszy. Chowani sa w takiej ignorancji od wczesnego dziecinstwa do poznej starosci. Nic nie poradzimy.

dorann74
14 008 343
dorann74 14 008 343
#923.09.2009, 08:59

swinski gryps ...może,ale ja uważam,że akurat w Aberdeen szkoła do której uczęszcza moja córka jest nastawiona na rozwój każdego dziecka, nie ma żadnej dyskryminacji,wręcz przeciwnie, dzieci które niedawno zaczęły naukę są szczególnie traktowane, duża pomoc i zainteresowanie każdym z osobna.
Jakie było moje zaskoczenie,gdy po kilku dniach dyrektor wypytywał się,co mogą jeszcze zrobić,by moje dziecko się czuło lepiej, jak córka odbiera szkołę itd(pamięta imię każdego dziecka,co dla mnie już jest szokiem:):):))
Do tego nie było żadnego problemu,gdy zgłosiłam,że gra na pianinie by znaleźć nauczyciela.
Zmieniliśmy miejsce zamieszkania,obok są dwie szkoły,ale ona dalej chodzi do Kettybrewster School,bo dobrze się tam czuje.Polecam wszystkim rodzicom,szkoda,że moja córa już kończy w tym roku tą szkołę.

ErgSamowzbudnik
243
#1023.09.2009, 10:05

Polska szkoła to jest dopiero jedno wielkie wyzwanie dla dzieci, żeby nie powiedzieć: wyzwisko.
Jesteśmy jako naród bardziej papiescy od papieża, wiemy lepiej niż belfrzy, jak radzą sobie nasze dzieci oraz medycynę (razem z anatomią) mamy w małym palcu; lekarz z Pakistanu budzi w nas jedynie pusty śmiech...
Jako Polak składam wniosek, żeby polscy rodzice mogli samodzielnie wystawiać oceny z postępów w nauce swoim dzieciom. Moją prośbę motywuję tym, że miejscowi nauczyciele gówno wiedzą.

tomek0
307
tomek0 307
#1123.09.2009, 10:09

widzialem jakis czas temu ksiazke od matmy kolezanki z collegu, higher o ile dobrze pamietam, i bylo tam to co w gimnazjum polskim. moze w artykule autor ma na mysli bardzo male dzieci, bo jezeli ktos byl w polskiej szkole chociaz do 6 klasy, nie zaskocza go niczym az do poziomu uni

alluvial
3 104
alluvial 3 104
#1223.09.2009, 13:11

he, he, ja jestem na pierwszym roku studiow, dzisiaj mialam pierwsze zajecia z matematyki - dodawanie i odejmowanie pisemne:)))

mandala333
869
#1323.09.2009, 13:52

e tam nie jest to prawdą
mój syn w tym roku kończy Primary i jest jednym ze zdolniejszych uczniów w szkole,dostaje certyfikaty i nagrody.z kolei moja córcia właśnie rozpoczęła przygodę ze szkołą i póki co nie jest w żaden sposób prześladowana.mimo że jej angielski jest delikatnie mówiąc słaby..

madzia_ozorek
814
#1423.09.2009, 13:58

Moge bazowac jedynie na swoim przypadku i tych ludzi, ktorych znam - zwlaszcza ze nie naleze do rodzicow latwych w obsludze i takie rzeczy raczej nie ujda mojej uwadze. Moze rzeczywiscie mialam szczescie moj syn chodzi do dobrej szkoly (zanim poszedl zebralam troche informacji), mial rowniez zajecia w bilingual support unit. Obydwie szkoly byly nastawione prouczniowsko i wspieraly rozwoj.

Moze troche winni sa tez sami rodzice, ci ktorzy sami nie mowia i nie robia nic zeby nauczyc sie jezyka. Skutek jest taki, ze rozmowa z nauczycielem, zadanie mu prostych pytan na biezaco - co dziecko robi, w jakiej jest grupie, z czym ma problemy itd. wymaga posrednictwa tlumacza.

Stereotypy sa w kazdym narodzie i formulowane sa wobec kazdej nacji i kazdej grupy spolecznej. Stereotypami mysli sie latwiej i wygodniej, zwlaszcza kiedy normalne myslenie boli.

Co do matmy - chociaz slyszalam juz wszystkie mozliwe smiesznosci lacznie z testem do college'u zaczynajacym sie od 2+2 = ___ na razie tez jestem mile zdziwiona. Ostatnio pomagalam synowi przy zadaniu - liczyl ile kosztuje kupienie rybki (potem psa) oraz ile kosztuje miesieczne utrzymanie zwierzaka. Zadanie jak na siedmiolatka nie bylo latwe i wymagalo zalkiem sporych nakladow liczenia.

MsWitch
354
MsWitch 354
#1523.09.2009, 16:15

Prosze nie generalizowac z niskim poziomem nauczania w szkole podstawowej. Ja jestem nauczycielka w szkole podstawowej w Edynburgu, i oprocz normalnych zajec scislych, dzieci obowiazkowo ucza sie astronomii, geologii, rozszerzonej biologii wraz z botanika i wyjazdami na farme, dzieciaki ucza sie ekologii, oraz jezyki obce jak lacina, jezyk grecki, niemiecki i francuski. Do tego zajecia z rytmiki, baletu, taniec oraz obowiazkowo nauka gry na instrumencie. Zaden problem prosze panstwa w wyszukaniu odpowiedniej szkoly dla swoich pociech.

radnor
26 173 16
radnor 26 173 16
#1623.09.2009, 18:47

Tomek a ja raz slyszalem jak w autobusie baba mowila, ze jej szwagra kuzyna znajomek kupil zepsuta rybe u chinczyka.

dorann74
14 008 343
dorann74 14 008 343
#1724.09.2009, 11:14

dokładnie,trzeba ,,zasiegać języka,,

dorann74
14 008 343
dorann74 14 008 343
#1824.09.2009, 11:14

:):):)

BD.K
20 493 1
BD.K 20 493 1
#1928.09.2009, 10:38

Wbrew pozorom można tu wybrac szkołę dla dziecka - jak w jakiejś się "marnuje" naszym zdaniem - to przenieśmy do innej.

tomek0
307
tomek0 307
#2001.10.2009, 23:12

Kamil, rozwin prosze ta jakze blyskotliwa mysl bo nie zrozumialem?

czyzbym napisal ze kolega opowiedzial mi o kolezance ktora widziala siostry ksiazke od matematyki w collegu do ktorej chodzil jej znajomy z pracy?

tomek0
307
tomek0 307
#2101.10.2009, 23:13

do ktorego*, az sie zaplatalem

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#2203.10.2009, 22:20

a co wy wiecie o szkole

JOanna_K
4 280
JOanna_K 4 280
#2311.10.2009, 23:33

Fantastyczne te wypowiedzi-kto ma dzieci to sobie chwali szkockie szkolnictwo, kto nie ma dzieci to wie, ze ciotki Waldy Wiktor to ma niesamowity potencjał, ale w Szkocji sie marnuje.........a dalej z tymi
jękami.....może w hiszpanii jest przyjażniej?Z pewnością cieplej.....

JOanna_K
4 280
JOanna_K 4 280
#2411.10.2009, 23:35

W Hiszpanii miało być, bo jeszcze sie ktoś przyczepi......

ja
10
ja 10
#2513.10.2009, 22:28

moje dziecko rowniez uczeszczalo do szkockiej szkoly. przez pierwsze dwa lata-super ale w P3 zrobil sie leniwy, ospaly i bez werwy. byl wszystkim znudzony- za malo ksiazek do czytania, za malo zadania domowego, i w koncu nie chcial sie uczyc w ogole, ale wciaz przynosil dyplomy z ocena A i wyroznieniem. na szczescie przez wszystkie lata spedzone w szkocji w czasie kazdych wakacji szkolnych uczeszczal na zajecia jezyka polskiego. oplacilo sie. teraz jestesmy w polsce, synek jest jednym z lepszych uczniow w klasie i znow obudzila sie w nim chec do nauki.
wiec polecam powroty.
dla dzieciakow