"Mniej ludzi na plazach"
E tam. Vlogi-srogi, nie chce mi się paczeć.
W moich stronach tłumy grasowały jeszcze miesiąc temu. W Scarborough na nadmorskim bulwarze nie dało się dopchać do przejść dla pieszych, tłumy oblegały lodziarnie, fish & chips i wszelkie miejsca z żarciem. We wrześniu na wszystkich B&B wisiały tabliczki informujące o braku miejsc. W Filey we wrześniu kolejki do piekarni z żarciem w stylu Greggsa kończyły się na ulicy, za rogiem następnego budynku. W sporym markecie Nisa w caravan parku Haven Reighton Sands Holiday Park trzech sprzedawców uwijało się za ladą jak w ukropie, żeby choć trochę rozładować kolejkę. W okolicach Withernsea i Easington hardkorowcy taplali się w morzu jeszcze 10 dni temu. Pustawo już niby, ale na niedużym caravan parku wciąż tętniło życie. Wszystkie powyższe obrazki po szczycie sezonu, na ogół w tygodniu, w weekendy jeżdżę rzadko, bo wtedy to już w ogóle masakra, tyle ludzi. Właśnie oglądam hotele w Whitby, bo zastanawiałem się, czy dzisiaj nie wyskoczyć, ale na booking.com ceny zaczynają się grubo powyżej stówy, tylko jeden jest nieco poniżej (£97), więc chyba odpuszczę sobie tym razem, poszwendam się gdzie indziej.
Jesienią plaże rzeczywiście puste, względna cisza i spokój, ale po bulwarach i deptakach przechadza się od groma emerytów.
Oni nie przesiadują na plażach, ino łażą se.
Dwa tygodnie temu wszystkie knajpki i lodziarnie pracowały pełną parą, mandżur zwijało jedynie pieprzone, hałaśliwe wesołe miasteczko - i bardzo dobrze, kij mu w oko.
E tam. Vlogi-srogi, nie chce mi się paczeć.
W moich stronach tłumy grasowały jeszcze miesiąc temu. W Scarborough na nadmorskim bulwarze nie dało się dopchać do przejść dla pieszych, tłumy oblegały lodziarnie, fish & chips i wszelkie miejsca z żarciem. We wrześniu na wszystkich B&B wisiały tabliczki
informujące o braku miejsc.
Czasem Delirium ma lepsze dni i dyskusja jest na poziomie, w inne dni tez jest na poziomie.... 5 latka:)
Przypomina mi sie za dzieciaka jak jezdzilismy nad taki fajny zalew, cale tabuny tam z miasta zjezdzaly. Za dzieciaka nigdy nie ogarnialem, czemu lokalni tam nie chodza? Moze mlodych na wsi nie ma a starym sie nie chce??
Kilka lat pozniej dowiedzialem sie od osoby co tam mieszka, ze ten zalew to zbiornik retencyjny wyjorzystywany jako sciek w zasadzie i woda na wypadek pozaru dla lokalnego OSP, pod zadnym pozorem nie powinno sie w nim plywac. Lokalni myli w nim krowy i konie rowniez.
Pate osob sie strulo ale jak to dzieciaki... Cos tam zjadl pewnie;)
Na szczescie woda w Szkocji czystsza, szjoda tylko ze zimna, ale zimno krzepi.
Kiedys o tym wspominalem.
Dobrze, ze juz niedlugo bedziemy carbon neutral.