nie chodzi mi o szkołę sobotnią.jakaś laska pisała,że jej dzieci uczą przede wszystkim domu.co do szkoły szkockiej to nie pamiętam co tam pisała.dostała na to zezwolenie z kuratorium,ma przygotowanie pedagogiczne.zastanawiam się czy nie zrobić w podobny sposób ale nie wiem jak się do tego zabrać.to jest coś wm rodzaju nauczania indywidualnego
pozeracz-kaszanki, men w polsce zezwala od pewnego czasu na to zeby rodzice mogli uczyc dzieci w domu jezeli taki jest ich wybor, musisz tylko dostac na to zezwolenie (polecam skontaktowac sie z men'em dokladnie co i jak masz napisac zeby zaczac procedure), nauczanie jest nadal jakby pod ich nadzorem bo dostajesz tzw.sylabus na kazdy rok albo semestr, juz takich szczegolow to nie znam, czyli program nauczania ktory musisz z dzieckiem zrealizowac, z tego co ja wiem to jest to akceptowana juz forma edukacji i twoje dziecko moze po kazdym roku zdac odpowiedni 'egzamin' zeby dostac promocje do nastepnej klasy, nie jestem tylko do konca pewna czy musi to byc co roku czy moze jest jakas inna czestotliwosc sprawdzania wiedzy twojego dziecka w kazdym razie egzaminy napewno beda, i w razie gdyby twoje dziecko mialo isc do szkoly w pewnym momencie to uznaja mu klasy, ktore 'zaliczylo' z toba.a tak z mojej czystej ciekawosci - wiesz na co sie piszesz? z tego co dobrze zrozumialam to twoje dzieci chodza tez do szkockiej szkoly, czyli jesli standardowo to od ok 9 do ok 15, kiedy chcesz jeszcze wprowadzic im edukacje dodatkowa? to naprawde baardzo czasochlonne, bo musisz zrealizowc material z wszystkich przedmiotow, tego jest naprawde sporo, do tego dojda kolejne egzaminy i stres, jestes pewien ze to bedzie dobre rozwiazanie?
olka_m-dzięki za info.dowiedziałem się od Ciebie jak zacząć podchodzić do tematu.pytasz czy wiem na co się porywam.hmmmmm ja nie od porywania się jestem.jestem od zarabiania:)moja małżonka będzie pracować nad dziećmi-na tym najprawdopodobniej będzie polegała jej praca w szkocji.no cóż.będzie miała przesrane.wiem co mówię bo najtrudniej pracuje się ze swoimi dziećmi.dodam,że córki mają 7 i 5 lat.jeszcze raz dzięki .jak ktoś ma jeszcze dodatkowe informacje na ten temat to chętnie wysłucham
no to fajnie, że się przydałam, a z tym porywaniem się to miałam na myśli dwie szkoły dla dzieciaków(btw: 7 i 5 lat - to wiek niokiełznanej 'mądrości życiowej';)ja mam 3-latkę więc dużo jeszcze przede mną ale od jakiegoś czasu mówi już płynnie w dwóch językach co znacznie dodało jej 'pewności siebie' w byciu małą mądralą, mogę się tylko domyślać co będzie za dwa lata), sama jestem nauczycielką i wiem, że wszystkie zasady - choćby najmądrzejsze, najczęściej łamie się przy własnych dzieciach. życzę powodzenia w domowej edukacji, mam nadzieję, że dostaniesz szybką i konkretną odpowiedź z menu bo z nimi to różnie bywa;)
była tu na forum jakaś laska która ponoć uczy swoje dzieciaki w domu.pisała coś o zezwoleniu z kuratorium,o tym że ma przygotowanie pedagogiczne itd
grzebałem po forum i nie mogę tego znalesc.jak ktoś ma jakieś informacje to chętnie skorzystam