Rewolucja w meldunkach. Szykuje się inwigilacja kobiet na szeroką skalę.
Do tej pory informacje o urodzeniu dziecka były zbierane przez urzędy stanu cywilnego i stąd kierowane do służb statystyki publicznej. Państwo – co wynika z uzasadnienia projektu MSWiA – aby dobrze funkcjonować, potrzebuje jednak więcej danych. Nie tylko o tych urodzonych żywo, ale też martwo. Służące temu zmiany w ustawie są sygnalizowane niewinnymi podpunktami i znakami interpunkcyjnymi.
Co się zmieni w prawie meldunkowym?
Zaczynają przerażać dopiero wtedy, gdy porówna się je z tym, co obowiązywało do tej pory. Przy punkcie o obywatelstwie rodziców pojawia się potrzeba poznania również danych o stanie cywilnym matki i dacie zawarcia małżeństwa. Niewinnie brzmiąca zamiana kropki na średnik w punkcie 122 otwiera drogę do zapisu: „przekazywanie służbom statystyki publicznej danych dotyczących stanu zdrowia dzieci urodzonych na terytorium Rzeczypospolitej, informacji o ciąży i porodzie oraz o poprzednich ciążach i porodach matki, miejscu zamieszkania rodziców dziecka oraz wykształceniu rodziców dziecka; przekazywanie służbom statystyki publicznej danych dotyczących zgonów, w tym informacji o przyczynach zgonów i osobach stwierdzających zgony, wykształceniu i miejscu zamieszkania zmarłego”.
Po tej semantycznej rozgrzewce dochodzimy do zmian, dzięki którym państwo dostanie dane o martwych dzieciach. I ich żywych rodzicach. Stanie się to w taki oto sposób: do tej pory mieliśmy dwa rodzaje składanych w USC kart urodzin żywych i martwych. W tych drugich trzeba było wpisać jedynie dane matki oraz płeć, datę i godzinę urodzenia martwego dziecka.
Po zmianie przepisów trzeba będzie wpisać o wiele więcej. Długość i ciężar jego ciała. Gdzie, po ilu miesiącach i jak zostało urodzone. Ile razy wcześniej jego matka była w ciąży, ile razy rodziła. Czy martwe, czy żywe. Kiedy po raz ostatni. I czy żywe, czy martwe. Ale to nie wszystko. Dla państwa niezwykle cenna jest również informacja, gdzie jego rodzice wtedy mieszkali oraz kim są z wykształcenia.
Rewolucja w pozyskiwaniu takich danych pociągnie za sobą oczywiście spore koszty. Trzeba będzie stworzyć nowe wzory kart martwego urodzenia (Ministerstwo Zdrowia) i dokonać zmian w rejestrze stanu cywilnego (Minister Cyfryzacji). Ale przede wszystkim trzeba będzie ruszyć z jakąś akcją społeczną, która wbije rodakom w głowy, że martwe dziecko jest tak samo ważne dla państwa jak żywe. Bo po tym, co przeczytałam w projekcie MSWiA, przychodzi mi do głowy tylko to, że szykuje się inwigilacja kobiet na szeroką skalę.
jak tam suweren, glosowales za taka inwigilacja?
bolszewicy
Dla potomnych. Grabarz demokracji parlamentarnej. Marszałek, który przejdzie do historii. Po wyrzucaniu dziennikarzy, z Sejmu wyrzuca posłów https://t.co/w08kZ3NJPA
nikt normalny nie chce pracować dla pisu. odchodzi całe szefostwo Wojska Polskiego:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21131704,kolejne-dymisje...
http://wyborcza.pl/7,75968,21127160,dyr-batman-czyli-jak-rydzyk-zostal-s...
za komuny kochano ordery. nadawano je czesto bez ładu i składu, ludziom nie mającym często związku z naturą odznaczenia. PRL bis oczywiście powiela te tradycje
a w Sejmie poslowie PO i Nowoczesnej urzadzili juz sobie szopke bozonarodzeniowa, mimo to :
http://fakty.interia.pl/polska/news-sejm-uchwalil-przyszloroczny-budzet-...
Z tego was pisiorki za rok rozliczymy:
1. Rekordowy deficyt budżetowy
Dochody budżetu państwa mają wynieść 325 mld 426 mln 102 tys. zł, a wydatki 384 mld 771 mln 602 tys. zł. Maksymalny poziom deficytu ustalono na kwotę nie większą niż 59 mld 345 mln 500 tys. zł.
Przyszły budżet uwzględnia również środki europejskie. Wpływy z nich określono na 60,2 mld zł, wydatki - na 69,8 mld zł, a deficyt budżetu środków europejskich ustalono na poziomie 9,6 mld zł.
2. Wzrost PKB
Rząd założył, że w 2017 r. wzrost PKB (w ujęciu realnym) wyniesie 3,6 proc., średnioroczna inflacja - 1,3 proc., nominalny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej - 5,0 proc., wzrost zatrudnienia w gospodarce narodowej - 0,7 proc., a wzrost spożycia prywatnego (w ujęciu nominalnym) - 5,5 proc.
Zdaniem rządu projekt spełnia kryteria tzw. stabilizującej reguły wydatkowej oraz deficytu sektora finansów (według metodyki unijnej) - niższego niż 3 proc. PKB. Prognozuje się, że deficyt sektora finansów publicznych wyniesie 2,9 proc. PKB
Wobec wielu wydarzen Emito bezwstydnie milczy - pomoz innym byc na biezaco z istotnymi wydarzeniami dnia/ tygodnia.