1682 gdyby wierzyć wikipedii to: "Ateizm – odrzucenie teizmu, pogląd lub doktryna głosząca odrzucenie wiary w istnienie boga. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie boga, bóstw i sił nadprzyrodzonych, jako nienaukowych i sprzecznych z rozumem, oraz negowanie potrzeby religii"
Muszę zgłębić pojęcia, bo dotychczas uważałem, że ateista odrzuca istnienie jakiegokolwiek boga (i jest o tym całkowicie przekonany) i w związku z tym nie może być deistą. A ponieważ jest przekonany, w obliczu braku dowodów na za lub przeciw, musi zwyczajnie w to wierzyć. Tak samo jak wiara opiera się na wierze, a nie na wiedzy.
1681 W Biblii są owszem rzeczy niewiarygodne i z dzisiejszego punktu widzenia pozbawione sensu, a Stary Testament to apologia narodu Żydowskiego, ale są tam również rzeczy mądre i piękne, więc nie jest to "stek bzdur", a jeśli tak twierdzisz, to albo nie czytałeś, albo nie rozumiesz ;)
1684 Naprawdę wiesz na co pozwalałby lub nie "szanujący się bóg"? ;)
Zła historia KK to tylko jedna strona. Myślę, że gdyby wszystko zbilansować, to okazałoby się że suma zła i dobra uczynionego przez jego członków, tak jak innych organizacji prowadzonych przez ludzi, daje wynik 0. Zwróć uwagę, że chrześcijanie podziemni, poza podpaleniem Rzymu za panowania Nerona, nie mają zbyt wiele na sumieniu. Natomiast odkąd KK stał się narzędziem władzy, "założenia statutowe" realizowane były w ograniczonym stopniu.
jak zawsze "prawda lezy po srodku". Sam fakt bycia wierzacym i istnienie religii nie jest niczym zlym. Zlo wynika z uzywania religii i wiary do czynienia zlo. Zbytnia radykalnosc religijna prowadzi do zachowan zgola oddmiennych od jej idei.
I idac dalej tym krokiem, bycie niereligijnym rowniez nie jest gwarancja bycia dobrym. Jak wszedzie, potrzebne jest wyczucie i zdrowy rozsadek.
zliczenie złych i dobrych uczynków i położenie je na wadze to zadanie któremu mógłby podołać tylko bóg, szkoda tylko że on nie istnieje.
próba zbilansowania dokonań KK przy twojej mikrej wiedzy na ten temat jest śmieszna, podobnie jak twoja próba oceny mojej znajomości biblii. mała rada: nie porywaj się z motyką na księżyc, szczególnie nie znając odległości jaką masz do pokonania.
no, ale przynajmniej czasem jesteś w stanie zauważyć że błądzisz: vide definicja ateisty.
i na koniec - nie używaj pojęć których nie rozumiesz, przez to stajesz się jeszcze śmieszniejszy: https://pl.wikipedia.org/wiki/Apologia
Tomku, uważaj bo pękniesz jak ów balon. Ale może najmądrzejszym się to nie zdarza?
Nie znasz mojej wiedzy, a ja napisałem co napisałem wnioskując z Twoich słów. Nie wiem jaką wiedzę posiadasz Ty, ale z wpisów można wywnioskować w co wierzysz.
Jeśli apologią nie można nazwać usprawiedliwiania podstępów, cynizmu i relatywizmu byciem "wybranym" to faktycznie nie rozumiem definicji.
oto do czego prowadzi wiara w bzdury:
http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/polskie-zabobony-tarot-wrozb...
kręcicie się w kółko
jedną z podstawowych zasad w nauce jak i w dyskusji jest to że konieczność dowiedzenia istnienia czegoś spoczywa na osobie która ten fakt (?) przedstawia
czyli mówiąc krótko - stwierdzenie że niewierzący musi udowodnić że boga nie ma, nie ma sensu. ten pomysł został dawno temu obalony, do tego z humorem. opisane jest to w wiki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Czajniczek_Russella
analogia do totolotka jest niestety chybiona. ktoś jednak wygrywa, czego nie można powiedzieć o religii. to miałoby sens gdybyśmy wiedzieli że bóg istnieje, sprawą byłoby tylko by wybrać tego prawdziwego.
zwornick - założenie że teista ma rację, jest błędne. musiałbyś być wierzyć we wszystkich bogów jednocześnie, a to jest niemożliwe, min dlatego że wiara w jedynego boga wyklucza istnienie wszystkich pozostałych.
ok, spróbuję to trochę uprościć, bo do religiantów nie trafia
są tylko 2 opcje - albo się w coś wierzy, albo się nie wierzy. nazywanie niewiary agnostycyzmem, ateizmem, antyteizmem czy jeszcze inaczej, to tylko odcienie tego samego - niewiary. są tacy którzy chcą/muszą z różnych przyczyn wierzyć i są tacy którzy wierzyć nie chcą lub nie potrafią, bo ich interesuje wiedza. coś pewnego, sprawdzalnego, namacalnego, nie do obalenia logiką.
po poznaniu religii uznali oni że ona nie ma sensu, więc ją odrzucili. taki sam mechanizm jak przy odrzuceniu wiary w potwory z pod łóżka czy świętego Mikołaja który roznosi prezenty.
można jeszcze dodać że są tacy którzy nie potrafią zmierzyć się z brutalną rzeczywistością i uciekają od niej w wiarę (w boga, przesądy, teorie spiskowe, propagandę polityczną etc) i są tacy którzy tego robić nie muszą.
albo ci którzy są odporni na indokrynację i tacy którzy w niej z lubością się zanurzają...
http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,21183585,zwykly-kowalski-dostanie-500...
Mamy do czynienia z kuriozalną sytuacją, że ministerstwo płaci grube miliony za obraz, który jak wisiał w Krakowie, tak będzie w nim wisiał. Kupiono kolekcję, która była i będzie dostępna. Pół miliarda warto jest zapłacić za coś, czego się nie ma.
a ja myślę że pis chce po prostu zagrabić część tych dzieł i zabytków i ozdobić nimi swoje haciendy. biorąc pod uwagę ilość obiektów (zbiory liczą około 86 tys. obiektów muzealnych i ok. 250 tys. bibliotecznych) i to kto będzie nad nimi sprawował pieczę, na pewno się niejedno zapodzieje.
at 1696
Jak wrócisz do szkoły i się douczysz, lub choćby sprawdzisz podstawowe definicje i znaczenie słów jak teizm, ateizm, deizm, panteizm, których użyłem, to może zrozumiesz o czym dorośli piszą :D.
Deiści wierza w Boga i też są ateistami, chociaż się w ten sposób do siebie nie odnoszą.
Wobec wielu wydarzen Emito bezwstydnie milczy - pomoz innym byc na biezaco z istotnymi wydarzeniami dnia/ tygodnia.