Na linii Jacek Kurski – „Fakt” trwa wojna. Dziennik opisał, jak prezes TVP przyznawał w niejasnych okolicznościach wysokie premie swojej życiowej partnerce Joannie Klimek, która przez pewien czas pracowała na Woronicza. „Fakt” ujawnił też, że para wykorzystywała służbowe samochody do prywatnych celów. Telewizja grozi gazecie pozwami i oskarża o naruszenie dobrego imienia.
Prawie 61 tys. zł premii w niespełna pięć miesięcy. Tyle między końcem marca a pierwszą połową sierpnia 2016 roku otrzymała od prezesa TVP jego ówczesna i obecna partnerka Joanna Klimek. Kobieta pełniła w tamtym czasie funkcję dyrektorki Biura Koordynacji Programowej oraz Biura Marketingu Telewizji Polskiej.
http://www.newsweek.pl/polska/polityka/jacek-kurski-dawal-sowite-premie-...
TKM, Dojna zmiana, Misiewicze etc etc
ale glupcy wciaz beda beda popierac pis, cokolwiek zrobia.
Wypadek samochodu policyjnego z kolumny BOR. Eskortowała sekretarza NATO
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22274909,wypadek-samocho...
który to już wypadek? za pisu nawet BOR jest skrajnie niekompetentny. i znów obciach na cały świat... ech
-W środę gruchnęła wiadomość o kompromitującej porażce należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej firmie z Sanoka. Autosan nie zawalczył o zamówienie warte 30 mln zł, bo spóźnił się o 20 minut ze złożeniem oferty. Premier Beata Szydło stwierdziła, że "żąda wyjaśnień", a wiceminister obrony pospieszył z zapewnieniem, że "to nie my, to oni". Bartosz Kownacki poinformował, iż pracownik odpowiedzialny za przetargową wpadkę był "związany z poprzednikami" i już został zwolniony dyscyplinarnie.
Wpadkę jednak zaliczył sam wiceminister – wyszło bowiem, że urzędnik, który doprowadził do opóźnienia w wysłaniu oferty, został zatrudniony we wrześniu ubiegłego roku, a zatem już po przejęciu Autosana przez PGZ. Teraz zaś się okazuje, że to opóźnienie mogło wcale nie być wpadką, lecz działaniem celowym. Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że Autosan nie chciał startować w tym przetargu, bo... nie miał nic do zaoferowania. Ale musiał – bo tego oczekiwali politycy.
– Od początku było wiadomo, że Autosan nie jest w stanie wykonać zamówienia MON. Dlatego specjalnie spóźnili się z ofertą. Autosan produkuje autobusy miejskie, a nie wysokopodłogowe, a takich wymagał MON, bo chodziło o pojazdy, które mogą jeździć także po gorszych, terenowych drogach – mówi informator "Wyborczej", chcący zachować anonimowość pracownik Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Opowiada przy tym, jaką karczemną awanturę zrobił jesienią jednemu z wiceprezesów PGZ wiceminister Bartosz Kownacki, gdy Autosan nie wziął udziału w jednym z przetargów. Więc teraz musiał wziąć...
Tę wersję, iż Autosan nie był w stanie spełnić przetargowych wymagań, potwierdza pierwsze oświadczenie, jakie spółka wydała po wybuchu afery. I potwierdza też to, jak to oświadczenie po jednym dniu zostało zmienione. Ewolucję tę zauważyła reporterka "Faktów" TVN.
"Po raz pierwszy ściema tak łatwo przedostała się do opinii publicznej" – pisze "Gazeta Wyborcza" o aferze z przetargiem bez udziału Autosana.
"Po raz pierwszy ściema tak łatwo przedostała się do opinii publicznej" – pisze "Gazeta Wyborcza" o aferze z przetargiem bez udziału Autosana. • Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
"To wiceminister Kownacki powinien wylecieć po aferze z Autosanem" – komentuje publicysta Bartosz Wiciński. Na światło dzienne wychodzą bowiem nowe fakty, które dowodzą, że spóźnienie z wysłaniem oferty w przetargu zorganizowanym przez wojsko nie było przypadkiem. I przerzucanie winy na poprzedników jest w tym przypadku co najmniej nie na miejscu.
W środę gruchnęła wiadomość o kompromitującej porażce należącej do Polskiej Grupy Zbrojeniowej firmie z Sanoka. Autosan nie zawalczył o zamówienie warte 30 mln zł, bo spóźnił się o 20 minut ze złożeniem oferty. Premier Beata Szydło stwierdziła, że "żąda wyjaśnień", a wiceminister obrony pospieszył z zapewnieniem, że "to nie my, to oni". Bartosz Kownacki poinformował, iż pracownik odpowiedzialny za przetargową wpadkę był "związany z poprzednikami" i już został zwolniony dyscyplinarnie.
Wpadkę jednak zaliczył sam wiceminister – wyszło bowiem, że urzędnik, który doprowadził do opóźnienia w wysłaniu oferty, został zatrudniony we wrześniu ubiegłego roku, a zatem już po przejęciu Autosana przez PGZ. Teraz zaś się okazuje, że to opóźnienie mogło wcale nie być wpadką, lecz działaniem celowym. Z informacji "Gazety Wyborczej" wynika, że Autosan nie chciał startować w tym przetargu, bo... nie miał nic do zaoferowania. Ale musiał – bo tego oczekiwali politycy.
– Od początku było wiadomo, że Autosan nie jest w stanie wykonać zamówienia MON. Dlatego specjalnie spóźnili się z ofertą. Autosan produkuje autobusy miejskie, a nie wysokopodłogowe, a takich wymagał MON, bo chodziło o pojazdy, które mogą jeździć także po gorszych, terenowych drogach – mówi informator "Wyborczej", chcący zachować anonimowość pracownik Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Opowiada przy tym, jaką karczemną awanturę zrobił jesienią jednemu z wiceprezesów PGZ wiceminister Bartosz Kownacki, gdy Autosan nie wziął udziału w jednym z przetargów. Więc teraz musiał wziąć...
Firma wykonała typową ściemę, by spełnić żądania ministra. Zapowiedziała, że weźmie udział w przetargu i jest do niego gotowa, bo zarząd bał się, że politycy znów się wściekną. To nie jest jedyny taki przypadek. Podobnie wygląda sprawa z dronami. MON chce, by koniecznie wykonał je należący do ministerstwa PGZ. W Bydgoszczy powstało nawet "centrum kompetencji" produkcji dronów, ale to tylko kartka na drzwiach. Polska Grupa Zbrojeniowa raczej nie jest w stanie nic takiego wyprodukować. Problem z Autosanem polega na tym, że po raz pierwszy ściema tak łatwo przedostała się do opinii publicznej.
"Gazeta Wyborcza": "Awantura o dostawę autobusów dla wojska. Czy Autosan spóźnił się na przetarg celowo?"
Tę wersję, iż Autosan nie był w stanie spełnić przetargowych wymagań, potwierdza pierwsze oświadczenie, jakie spółka wydała po wybuchu afery. I potwierdza też to, jak to oświadczenie po jednym dniu zostało zmienione. Ewolucję tę zauważyła reporterka "Faktów" TVN.
Zniknęło zdanie o tym, że Autosan nie produkuje autobusów wysokopodłogowych, co – jak można sądzić – z góry przekreślało jego szansę na wygraną. Według "Wyborczej" może się zakończyć dymisją prezesa PGZ, ale czy tak naprawdę to on powinien za to zapłacić głową?
Widzisz starykoniu, moze wyjsc ze MAN nic nie doplacil nikomu aby wygrac :)
MON sam siebie i nas wykonczy ;/ ;)
Pis miazdzy w sondazach. pomimo nieprzychylnosci obcych polskojezycznych mediow i dzieki nieudolnosci KOD (pamieta to ktos jeszcze?) i "totalnej opozycji" (zadnych konkretow tylko stare straszenie Pisem).
https://e.infogr.am/sondaz-1gk92ej096q7p16
sondaz znalazlem wczoraj na wyborczej jakby cos.
at 2783 Myśle ze w jakimś stopniu jest to efekt "oblężonej twierdzy" . Ludzie niekoniecznie silnie popierają partie i rząd ale się z nim identyfikują na zasadzie ze to "nasz polaski rząd" Duma narodowa może i wbrew rozsądkowi nie pozwala by "Niemiec czy tam Francuz pluł nam w twarz". (Nie bez znaczenia jest tez fakt ze krytyka ze strony unijnych instytucji bądź zachodnich polityków (tych którzy zajmują stanowisko) jest raczej twarda i jednostronna a ludzie z bliska widza więcej niuansów). No i kwestia uchodźców oraz zamachów które przez ludzi żyjących w społeczeństwie dość jednolitym sa postrzegane łącznie. Nie dotyczy to oczywiście twardego elektoratu który popiera niezależnie od wszystkiego. Podobne zdziwienie było z Rosją po wprowadzeniu sankcji za Krym Wbrew rozsądkowi Putin zyskał większe poparcie.
Poza tym Państwo na wyspie patrzycie z dystansu a z tej perspektywy pewne sprawy widać inaczej, może lepiej.
byl taki moment ze czesc opozycji zdala sobie sprawe z tego ze grozenie palcem przez Niemcy przynosi odwrotny skutek. nawet byly apele zeby zachodnie media nie komentowaly polskiej sytuacji. to tylko bylo chwilowe. tu sie zgodze z starykon ze to syndrom oblezonej twierdzy po czesci powoduje takie poparcie PIS. Po drugie prawie od 30lat obiecuje sie ludzia ze cos dostana w spadku po komunie. Walesa 100 baniek, Krzaklewski (nie wygral wyborow prezydenckich) mieszkania komunalne i ogrodki dzialkowe na wlasnosc. Pierwsze rzady Pis 3 miliony mieszkan itd... Nic z tych obietnic nie ma. tylko Kwasniewski dal te bony reprywatyzacyjne, i teraz Pis 500+. Wiekszosc ludzi tak naprawde nie obchodzi konstytucja czy jakies sady, martwia sie jak przezyc kolejny dzien. taka jest prawda, doceniaja ta kase.
Pewnie jakby bylo tak jak chcial Krul ze glosowac maja prawo tylko ci ktorzy placa podatki dochodowe sondaz bylby inny.
Nie jest to NWD, ale warto przeczytać, może komuś się przyda:
http://fakty.interia.pl/autor/lukasz-szpyrka/news-heroina-wraca-w-niewin...
Kezia Dugdale quits as Scottish Labour leader.
http://www.bbc.co.uk/news/uk-scotland-scotland-politics-41082916
Wobec wielu wydarzen Emito bezwstydnie milczy - pomoz innym byc na biezaco z istotnymi wydarzeniami dnia/ tygodnia.