"zartowalem
#730 | 05.01.14, 14:25
Esha uklada rzeczywistosc pod swoje teorie. Nikt nie dostaje bana za poglady a tak samo jak Ty Esha dostajesz za nietrzymanie wodzy na kulturze osobistej. "
zartowałem- czy czytasz czasem to co piszesz? A jeśli tak to czy ze zrozumieniem?
Wodzy nie trzyma się na niczym w przyslowiu... To to "coś" trzyma się na wodzy... Tu wyszło to jak nietrzymanie moczu. Kto jak kto. - Ale osobnicy mieniący się być przedstawicielami ludu najbardziej powinni dbać o język tegoż ludu. Choćby po to żeby się nie było do czego w tym języku przyczepić...
...czymże zajmuje się ostatnio ta jakże zacna, wspaniała i niezwykle zasłużona organizacja (poza lizaniem tyłków politykom SNP, foceniem się w ich towarzystwie i wpuszczaniem ich w maliny bajdurzeniem o rzekomym poparciu (zarówno dla siebie jak i SNP) "polskiej społeczności w Szkocji") oraz wysyłaniem tubylcom ich własnych fotek, z doklejonym napisem "tak" na tle biało-czerwonej flagi, tudzież usilnymi próbami zamieszczania na forum proniepodległościowego spamu?
Ano, niczym innym...
No tak, zapomniałem o linkowaniu do bloga "Kominka" - ulubieńca piętnastolatek, tudzież snuciu fantasmagorii o wytaczaniu procesów Cameronowi lub dyskusje z pewnym średnio sprawnym (cokolwiek to oznacza) "niezależnym publi-cystą, ŻUR-nacjonalistą, podrURZnikiem fotografĘ", który przez ponad trzydzieści lat swojego życia nie potrafił przyswoić nawet pisowni przymiotników.
Cieniutko. Kiepska emigracyjna potrawka uduszona w sosie wlasnym, z dużą domieszką wody. Niemniej jednak życzę dalszych sukcesów (choćby i do odgwizdania wśród kolegów).
Ale co by nie było- prezes czy inny wybraniec- adres był dobry. A ponieważ nie znam cię i nie mieliśmy okazji się "ścinać", to spróbuj przyjąć to jako informację o potknięciu a nie próbę dokopania.
A co do samego powiedzonka to może się teraz przydać jego oryginalne znaczenie. Przynajmniej ja znam je tylko w takiej wersji sytuacyjnej która tu pasuje najbardziej. A mówi to powiedzonko o "trzymaniu nerwów na wodzy". O kulturze tam nie było ani słowa...
Ano interesuję się... na swój sposób. ;) ;P
Odstawiając na chwilę referendalną napinkę... moim zdaniem zabrakło przedświątecznej imprezy książkowej- niezależnie od jej wczesniejszej popularności, byłoby to coś, co w przedświątecznym szale zakupów mogło całkiem nieźle wypalić, a i biorąca udział we wcześniejszych imprezach, wysyłkowa księgarnia raczej nie miałaby powód do narzekań. I całkiem niezła promocja polskiej kultury wśród emigracji... Szkoda.
z british army zostaly tylko wspomnienia i fajne fotki. obcieli co sie dalo i czesc tego czego sie nie dalo. Szkocja jako kraj natowski bylaby tak samo bezpieczna jak i teraz, te leki sa nieuzasadnione. ruskie jesli beda mieli interes kogos straszyc to predzej angoli bedacych oficjalnie najwazniejszymi sojusznikami USA jak bogu ducha winnych szkotow
Ależ nie muszą straszyć Szkotów. Znaczna cześć mieszkańców Szkocji to Anglicy. ;)
Budżet obcięty, jednakże już w najbliższych miesiacach zakończy się budowa lotniskowca, niebawem rusza budowa następnego okrętu... wciąż trwa werbunek, reklamy można spotkać nawet na przystankach autobusowych. Tak więc z tymi cięciami to niekoniecznie jest tak, jak to w pierwszej chwili wygląda. ;)
cos tam buduja, ale ile sie zezlomowalo? Anglicy juz nie ludza sie ze sa potega ani ze jest ich stac na utrzymanie liczacej sie na swiecie armii, o ewentualnym powstrzymaniu rosjan przed inwazja na szkocje mozna sobie ewentualnie pozartowac ;]
zreszta, jak juz pisalem, NATO powstalo na to by w razie czego sobie wzajemnie pomagac...
to ciekawe Esha, ilu konkretnie Anglikow mieszka w Szkocji?
Znalazła się niestety wśród Polaków mieszkających w Szkocji grupa nieodpowiedzialnych "aktywistów", którzy tu na emito, jak i na FB, próbują namawiać Polaków do opowiedzenia się w referendum niepodległościowym po którejś ze stron. Jedyne co możemy na tym skorzystać, niezależnie od tego po której stronie się opowiemy, to liczne grono wrogów wśród tubylców; Szkoci sami są w tej sprawie mocno podzieleni.
Przyjechałem tutaj 6 lat temu, żeby spokojnie żyć i pracować, a nie mieszać się do polityki i/lub decydować o przyszłości Szkotów, którzy mieszkają tu od pokoleń. "Aktywiści" dają się rozgrywać lokalnym politykom, którzy będą nas (i innych imigrantów) próbować wykorzystać jako 'mięso wyborcze'. Jestem absolutnie przekonany, że "aktywiści" robią polskiej społeczności w Szkocji tzw. "niedźwiedzią przysługę"... chciałbym wierzyć, że nieświadomie, ale wiele wskazuje na to, że sami chcą coś na tym ugrać.
Moja propozycja: nie bierzmy udziału w referendum, dajmy Szkotom zdecydować w tej bardzo ważnej dla nich sprawie.
P.S. Ja tu zostaję bez względu na to, która opcja zwycięży... chyba, że zajdą jakieś nowe okoliczności.