"Dowody na boskosc Google sa liczne i niepodwazalne:
1. Google jest wszechwiedzacy, bo indeksuje ponad 9 miliardow stron internetowych,
2. Google jest wszechobecny w kazdym zakatku ziemi w tym samym czasie.
3. Google odpowiada na modlitwy, wystarczy zadac pytanie, on wskaze ci droge.
4.Google jest niesmiertelny, jego algorytmy sa na wielu serwerach i uszkodzenie jednego nie spowoduje przerwy w jego dzialaniu.
5. Google jest nieskonczony, bo zasieg internetu moze wzrastac zawsze i wszedzie.
6. Google pamieta wszystko. Umieszczajac swoje mysli i opinie w internecie, bedziesz zyc wiecznie w pamieci Google.
7. Google nie czyni zla. Czescia filozofii przyjetej przez korporacje Google jest zarabianie pieniedzy bez czynienia zla.
8. Bog jest podmiotem, do ktorego smiertelnicy moga zwracac sie zawsze w razie potrzeby. Google spelnia ten warunek lepiej niz inni bogowie, bo termin "Google" jest wyszukiwany przez internautow czesciej niz pojecia "Bog", "Jezus", "Budda", "Islam".
9. Dowodow na boskosc Google jest o wiele wiecej i jesli zobaczyc znaczy uwierzyc, to surfuj po stronach Google i doswiadcz sam jego niesamowitej mocy."
esha_
#824 | Dziś - 22:54 .Jest bardziej boskie od Ciebie:
http://www.benchmark.pl/aktualnosci...
===================================
No i znowu bluźnisz :P ;)))
Po prostu kazda era a swoich bogow.
Przed chcrzescijanstwem tez cos bylo...
A do czego zmierzam?...
Wasze dyskusje i spory sa z zalozenia bezsensowne- nie mozna przekonac osobe wierzaca, ze Bog nie istnieje, tak samo jak nie mozna przekonac ateisty do istnienia Boga- obie strony potrzebuja na to Dowodu- namacalnego i materialnego, jakiegos zdarzenia w ich zyciu ktore sprawi, ze niewierzacy uwierzy a wierzacy porzuci swoja wiare...
Potrzebne jest jakies przezycie, doswiadczenie istnienia Boga lub jego braku- w pewien sposob obaj jestescie "betonowi", gdyz kwestii wiary nie jest w stanie rozstrzygnac i milion artukulow w prasie ani tysiace autorytetow- to zbyt osobiste, aby mogl o tym decydowac ktos z zewnatrz. Dlatego ten watek to taka "niekonczaca sie opowiesc"...
Przerzucanie sie argumentami jest do bani- Wasz nierozstrzygniety spor/ dyskusja zakonczy sie z chwila smierci jednego z Was.
Spadam- poczytam jutro.
srup:
"Google jest dla mnie tak wiarodajnym źródłem jak sam sobie to założę..."
______________________________
Masz racje- dokladnie tak samo jest ze wszystkim: Biblia, Tora, Talmudem i komiksami z Thorgalem i Kubusiem Puchatkiem.
Pozdrawiam obu.
Trzymajta sie.
Masz dużo racjii esha_ ale ja w odróżnieniu od ateisty nie potrzebuję dowodu, w sensie jakiegoś "namacalnego "udowodnienia mojej tezy. Aby użyć porównania, mój dowód opiera się na poszlakach i jest trudniejszy do dowiedzenia ale wcale nie mniej wiarygodny. Nie idę na łatwiznę jaką proponuje ateizm, gnozcyzm itd.
Moje przekonania opierają się na tysiącletniej historii, wiem nie zawsze chwalebnej ale która doprowadziła do tego momentu gdzie teraz jesteśmy.
Nie zrozumielismy sie:
potrzebowalbys Dowodu (wlasnie z duzej litery:) ), zeby STRACIC wiare, a osmiopalczasty- zeby uwierzyc. Cholera wie, co to musialoby byc...
Nie potrzebujesz dowodu na istnienie Boga- poniewaz w niego wierzysz dowodem jest wszystko, na co spojrzysz, czego dotkniesz i o czym pomyslisz.
Wasz spor pozostanie nierozstrzygniety- wiekszosc nierozstrzygnietych dyskusji w koncowej fazie sprowadza sie do zwyklej pyskowy. To normalna kolej rzeczy- nigdy sie nie przekonacie nawzajem, wytaczane dziala beda coraz ciezsze...
Ani chybi- musi byc trup :)
Ateizm to nie latwizna- wyjasnie Ci, co mam teraz na mysli w najblizszych dniach, tak na serio i bez jajec, jakie tu urzadzam na codzien...
Frune spac...
...noc...
http://www.youtube.com/watch?v=UKpY...