Żona nie wie co kupić mężowi na urodziny. Po namyśle udaje się do sklepu zoologicznego. Pyta się sprzedawcy:
-Proszę pana chciałabym kupić mężowi prezent na urodziny.
-Mam cos specjalnego!- odrzeka sprzedawca wyciągając spod lady żabę.
-Ale co ta żaba robi?
-Doskonale robi loda!
Żona po namyśle kupiła żabę, gdyż nie przepadała za robieniem loda i dumnie wręczyła ją mężowi w dniu urodzin. Po kilku dniach budzi się w nocy. Męża nie ma w łóżku, światło w kuchni zapalone i słyszy jakiś hałas. Idzie sprawdzić co się dzieje. Patrzy a tam mąż wyrzuca garnki z szafki trzyma książką kucharską a żaba siedzi obok. Żona pyta:
-Co robisz kochanie?
A mąż odpowiada pokazując na żabę:
-Jak ona się nauczy gotować to Ty wypierdalasz!
Po długiej upojnej nocy on zauważył na jej stoliku przy nocnej lampie zdjęcie faceta. Zaczął się niepokoić.
- Czy to jest twój mąż? - nerwowo zapytał.
- Nie głuptasie - odpowiedziała przytulając się do niego.
- Czy to twój chłopak? - kontynuował.
- Nie, coś ty - odpowiedziała.
- Czy to twój ojciec lub brat? - pytał.
- Nie, nie, nie - odpowiedziała delikatnie gryząc go w ucho.
- A więc kto to jest? - nalegał.
- To ja przed zabiegiem ...
Chłop miał 200 kur i ani jednego koguta. Poszedł do sąsiada, kupił tak ze trzy na początek. A sąsiad na to: - Ale po co trzy? Słuchaj stary - ja ci sprzedam Miecia. Miecio to jest taki kogut, ze ci te wszystkie 200 kur spoko obsłuży. OK, po trzeciej wódce dobili targu, chłop wrócił z Mieciem do gospodarstwa, wypuścił go z klatki i mówi: - Słuchaj Mieciu - to jest teraz twoje gospodarstwo, 200 kur na ciebie czeka, wyluzuj sie, jesteś tu jedynym kogutem, nie ma co sie spieszyć, tylko mi sie nie zmarnuj - kupę kasy za Ciebie dałem. Ledwo skończył mówić, SRU! Mieciu wpadł do kurnika. Przeleciał wszystkie kury kilka razy, tylko pierze leciało. SRU! Poleciał do budynku obok gdzie były kaczki - to samo. Chłop krzyczy, próbuje go hamować. Ale gdzie tam! SRU! Poszedł Miecio za stadem gęsi i zniknął w oddali. Rano chłop wstaje, patrzy - leży Mieciu na podwórku, kompletna padlina. Nad nim krążą sepy. Podbiega i krzyczy: - A widzisz Mieciu, mówiłem Ci, daj spokój, tyle kasy w błoto... A Mieciu otwiera jedno oko i syczy przez zaciśnięty dziób: - Cissssi, spier*alaj, bo mi sępy płoszysz...
Idzie zając lasem i wrzeszczy: - Przeleciałem lwicę!... Spotyka wilka: - Zając, zamknij pysk, chcesz żeby lew usłyszał? Poza tym i tak ci nikt nie uwierzy. Zając wzruszył ramionami i drze pysk dalej. - Przeleciałem lwicę! przeleciałem lwicę! Spotyka niedźwiedzia: - Zając, zamknij się bo lew usłyszy, i wszyscy będziemy mieli przerąbane, jak sie wkurzy! A i tak nikt Ci nie uwierzy. Zając idzie dalej i drze się: - Przeleciałem lwicę! Przeleciałem lwicę! Przeleciałem lwi... Nagle zobaczył lwa. Ten wkurzony ruszył za zającem, goni go, goni. Zając wskoczył w wydrążony stary pień. Lew skoczył za nim, ale utknął. Utknął tak, ze tylko tyłek mu wystaje, łeb jest w środku. Zając stanął, podszedł z tylu do lwa,rozejrzał się w koło, rozpina rozporek i mówi: - W to, to już ku*wa nikt mi nie uwierzy!
Policjant zatrzymuje samochod.
- Proszę pana, przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle. Będzie mandacik.
- Panie władzo, ja bardzo przepraszam, naprawdę nie zauważyłem. A tak szczerze mówiąc, to jestem daltonistą. Policjant daruje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje służbę koledze, mowi:
- Spotkałem dzisiaj na mieście daltonistę. Świetnie mówił po polsku.
Polak, Francuz,Rusek i Niemiec lecą samolotem... nagle się chwalą, czego to oni nie mają... Rusek zaczyna:
my to mamy tyle grochówki, że wykarmimy całą Rosję i jeszcze połowę Francji... na to Niemiec:
a my to mamy tyle hełmów, że przykryjemy łby wszystkim Niemcom, Polakom i Rosjanom...
Francuz na to: my to mamy taką dużą flagę, że przykryjemy całą Francję Niemcy, Polskę i zahaczy o Rosję...
a Polak na to: a my to mamy takiego dużego orła, że zeżre całą grochówkę, nasra w hełmy a flagą dupę sobie podetrze.
Pewien gościu miał odsiedzieć kilka tygodni w więzieniu za niezapłacone mandaty. Nie znał realiów więzienia, więc poszedł po rade do swojego sąsiada recydywisty. Ten mówi:
- jak chcesz mieć poważanie na celi to od samego początku musisz pokazać kto tu rządzi i bez skrupułów spuścić wszystkim wpierdol.
Za kilka dni stawia sie na celi, spogląda na zakapiorów i mówi do jednego z nich:
- co się tak gapisz kutasie jebany i rzucił się na niego okładając go pięsciami..
- a ty grubasie? ( do drugiego) spierdalaj z wozu i też obił mu ryja.
Obraca się i zauważył jeszcze jednego kolesia, który siedział skulony obok wiadra z gównami i mówi do niego:
- a ty kurwa, co tam robisz zasrańcu?
- ja? ja ja nic.. ja tu jestem cwelem
ten rzuca sie na niego i napierdala z całych sił po ryju i mówi:
- od dzisiaj , kurwa to ja tu jestem cwelem...
Przychdzi raper do obuwniczego, jak przystało na rapera jest czarny i obwieszony złotymi łańcuchami jak opona w zimę, i przemawia:
- Chcę kupić buty do garnituru, jestem niebotycznie bogaty, to musi być coś z najwyższej półki, niepowtarzalnego.
Sprzedawca jako że z niejednym bogaczem miał do czynienia proponuje:
- Myślę, że odpowiadać panu będą te oto buty z krokodyla - szykowne, szyte ze zwierząt wychowywanych na świezym powietrzu. Para kosztuje 7000$.
Raper nie patrzył zbyt długo i odpowiada:
- 7000$ to naprawdę zbyt mała cena, tyle kosztują spinki do mankietu a nie buty, czy nie ma pan czegoś bardziej ekskluzywnego?
- Oczywiście, proponuję buty z kobry indyjskiej, na każdą parę używane są aż 4 osobniki, dodatkowo szyte na miarę w Mediolanie, czas oczekiwania 2 tygodnie. Cena to 20000$.
Po chwili namysłu kupujący odpowiada:
- Wszystko super, ale przysiągłbym że już takie widziałem u kogoś. Nie chciałym żeby zaszła sytuacja że pokażę się z kimś innym. Pozatym moje buty muszą szokować, przyciągać uwagę, media muszą je zauważyć.
Sprzedawca bez zastanowienia proponuje:
- Jeśli tak to mam dla pana idealną propozycję, bo materiał na te buty jest nieco kontrowersyjny. Buty na pierwszy rzut oka wyglądają jak zwykłe białe buty, jednak każdy znawca od razu pozna że jest to ludzka skóra. Podonie jak poprzednie są szyte na miarę w Mediolanie, koszt jest jednak niebagatelny, 120000$.
Rapera troche zszokowała cena, więc pyta:
- Idealne, ale czy nie ma czegoś tańszego?
- Czarne za 7.50$
Leci sobie samolot, a w nim ludzie różnych nacji.
Nagle coś się psuje i samolot zaczyna spadać.
Pilot ogłosił, że maszynę trzeba odciążyć, więc wyrzucono bagaż.
Samolot wrócił na poprzedni kurs, lecz nie minął kwadrans a znowu
coś nawaliło.
Ludzie patrzą po sobie, kto dla ratowania współpasażerów poświęci się i wyskoczy.
Nagle zrywa się Amerykanin i mówi, że skoro Batman, Superman i Spiderman to Amerykanie to on też może być Hero, po czym wypił z barku całą Whisky, przeleciał wszystkie blondynki i z okrzykiem
"FOR UNITED STATES" wyskoczył.
Wszystko wróciło do normy, ale zaraz wszystko się powtórzyło
Tym razem podniósł się Francuz i mówi, że skoro Amerykanin mógł
to on też.
Wypił wszystkie czerwone wina jakie były w barku, przeleciał wszystkie brunetki i z okrzykiem "VIVE LA FRANCE" wyskoczył.
Po niedługim czasie sytuacja się powtarza, a wszyscy patrzą na
Polaka.
Polak rozejrzał się, powiedział: "Czemu nie?", wzruszył
ramionami, wypił WSZYSTKO co było w barku oraz własne zapasy,
przeleciał WSZYSTKO co się ruszało i z okrzykiem "NIECH ŻYJE MOZAMBIK" wyrzucił Murzyna.
"tato, moge skoczyć na bungee?-synu,twoje życie zaczeło sie od pękniętej gumy i nie chce, aby tak sie tak sie skończyło..."