"byłam i to nie raz...radza by wnosic rozne sprawy...a to o ograniczeniejemu praw rodziielskich..ale nie ma ku temu wyraznych przesłanek...a too ograniczenie widzen z dziecmi itp...i ciagnełoby sie to nastepne 2-3lata a na koniec usłyszalabym ze sad sie nie przychyla bo nie maprzeslanek..."Jeśli twój były mąż nie molestuje dzieci, nie bije ich, płaci regularnie alimenty i pomaga im jak tylko może, to widzimisię mamy i nowego 'tatusia 'nie jest żadną przesłanką do ograniczenia praw rodzicielskich. Jeśli widywanie dzieci dwa razy do roku, kiedy mamusia akurat będzie miała ochotę to nie jest "utrudnianie widzeń", to nie wiem co nim jest. Pomijając już fakt, że najprawdopodobniej dzieci pojadą do kraju raz czy dwa, po czym słuch zaginie po całej rodzince w Szkocji. Biologiczny ojciec będzie mógł dochodzić sprawiedliwości w tym samym sądzie.Z poważaniemSfrustrowany facet
Cos Ci powiem...czowiek emocjonalnie niedojrzały ktory nie potrafił sworzyc własnej rodziny msci sie pod przykrywka dzieci na mnie. w sadzie jest w stanie bezczelnie powiedziec, ze on jest samotnym mezczyzna ktory teraz zyje tylko dla dzieci...biedny facet ktos sobie pomysli, nie wiedzac jak jest naprawde. Czasem mysle , ze sad inaczej potraktowałby ta sprawe gdybym była bieda zagubiona samotna matka z dwojka dzieci i brakiem perspektyw na zycie...ale jest inaczej...nie chce zasilac szeregów samotnych matek na zasiłkach socjalnych ponizanych przez ojca dzieci, ale to sie nie podoba wielu ludziom, bo jest mi za dobrze , prawda? Sedzina moze mi patrzac w oczy stwierdzic ...to szybko sie pani uwinęła ze slubem itp. To , ze zawsze chciałam aby dzieci i ja miały pełna rodzine, ciepły dom, normalne zycie nic nie znaczy dla kogokolwiek...o zgrozo nawet wtedy gdy zwrazam sie do instytucji prorodzinnej...sadu rodzinnego i opiekuńczego. Nic tylko załamac rece i płakac...po prostu Polska rzeczywistosc.
Cos Ci powiem...czowiek emocjonalnie niedojrzały ktory nie potrafiłsworzyc własnej rodziny msci sie pod przykrywka dzieci na mnie. wsadzie jest w stanie bezczelnie powiedziec, ze on jest samotnymmezczyzna ktory teraz zyje tylko dla dzieci...biedny facet ktos sobiepomysli, nie wiedzac jak jest naprawde.Nie oczekuj, że zarówno my tu na forum jak i sąd uwierzymy Ci bez zastrzeżeń, bo ty także jesteś stroną w tej sprawie. Jeśli jest jak piszesz, to ja bym się przychylał bardziej ku Twojej wersji (opłacone przeloty i B&B i tak dalej) ale sąd zna obie wersje. I do tego zawsze dochodzi to jedno ale: któregoś dnia możesz zdecydowac, ze żeby stworzyć prawdziwą rodzinę twój nowy facet ma zostać jedynym ojcem Twoich dzieci. I się wyprowadzisz nikogo nie informując w nowe miejsce, zostawiwszi ich biologicznego ojca na lodzie. Skoro się rozstaliście, to pewnie nie potraficie się dogadać. Więc dlaczego zakładać, że tym razem oboje będziecie grali fair?
I to jest wlasnie to co ja nazywam niewolnictwem.Niech zyja wolne zwiazki i stan cywilny wolny.Jednym slowem zostalas ubezwlasnowolniona decyzja sadu na wniosek bylego.I jeszcze jedno niemozliwe jest oprocz paru smiesznych rzeczy tez cos takiego jak dbalosc sadu o interes dzieci nigdy sady tego nierobily jedynie co to jest to tylko pusty prawniczy zargon.Ja osobiscie na Twoim miejscu zebralbym sie i wyjechal.Lecz jako ze jestem tu juz troche wez pod uwage tez to ze tu niezapewnisz dzieciom takiej edukacji jak w polsce niewiem w jakim sa wieku ico one na to.Byc moze ciesza sie tylko czyms nowym niemajac pojecia co je tu czeka.Slodkie dziecinstwo ok ale szkola rowiesnicy brytyjscy?
Można wybaczyć raz, usprawiedliwiać, tłumaczyć , ze może nie jest gotowy na ojcostwo, ze może go to przerosło. Zacisnąć żeby i jakoś przeżyć fakt ze kobieta z brzuchem została porzucona na kilka miesięcy . To wszystko w imie miłości i nadziei na to ze jednak już tworzy się rodzinę. Tak samo tłumaczyłam fakt, ze nie chciał z nami zamieszkać, czekałam az będzie gotowy. Ale jeśli to samo dzieje się 4 lata później i na dodatek tatuś nie chce uznać dziecka tylko sad to robi za niego …tego już dosyć. Maja racje Ci którzy twierdza ze wina zawsze leży po obu stronach…moja wina jest nawet większa bo na to wszystko pozwalałam, pozwoliłam przez kilka lat w ten sposób się traktować. Patrzyłam jak ojciec mojego dziecka zamiast z nami być, mieszkać , żyć z nami to przyjeżdżał do nas na randki…bo miałam nadzieje, ze wszystko się zmieni, ze będziemy…nie ze już byliśmy wtedy rodzina…ale to był fałsz od samego początku i teraz musze za to płacić …tylko do cholery dlaczego mam za to płacić przez kolejne kilkanaście lat? Ci co napisali , ze chce utrudnić ojcu, który wywiązuje się ze swoich widzeń, kontakt z dziećmi nie wiedza o czym piszą, bo to ja za każdym razem wnosiłam do sadu o te widzenia…aby dzieci w ogóle znały ojca…ale wiecie co, jak teraz na to patrze to myślę jaka głupia byłam z ta swoja naiwna postawa…dziś także za to płace.
toscana wiec nie psiocz na polskie sadownictwo i na ojca swoich dzieci ... bo rozumiem ze mozna byc naiwnym raz i wierzyc ze ten czlowiek bedzie dobrym partnerem i ojcem moich dzieci .... ale popelniac ten sam blad drugi raz i byc zdziwionym ze facet sie nie wywiazuje? Tyle samo w tym Twojej winy co jego. Dobrze ze spotkalas w koncu kogos odpowiedzialnego na kim mozesz polegac ale placic za swoje bledy bedziesz niestety musiala. Poza tym mysle z ejednak odrobine tendencyjnie przedstawiasz sytuacje w korzystnym dla siebie swietle. To akurat naturalne. Nie do konca wierze w ten zupelny brak uczuc ojcowskich... znam takich co widzenia i placenie alimentow maja gdzies... zapewnie i tu w Szkocji by sie sporo takich znalazlo, ktorzy uciekli przed ojcostwem.
Bardzo dobrze jezabel pisze. A ja jeszcze chciałem dodać: dlaczego ktoś, o kim matka dzieci ma takie zdanie i ma go za takie nic ma uwierzyć, że matka dopełni danego w sądzie słowa i udostępni mu dzieciaki na widzenia, kiedy już się wyrwie spod jurysdykcji tego paskudnego, niesprawiedliwego polskiego sądownictwa?
...nie znizam sie do jego poziomu...gdybym miała postepowac wg. jego metod to dawno miałabym gdzies dobre obyczaje, chec porozumienia i prawo...zrobiłabym to brutalnie i nie liczyłabym sie z jego ''ojcowskimi uczuciami" i naprawde temu człowiekowi nie chodzi o dobro dzieci tylko o chcec dokopania mi, bo facet ma urazone ego
Hej toscana musisz byc jeszcze bardzo mloda ale nabedziesz doswiadczenia.Chyba on niezabardzo umie ci dokopac bo jakby chcial to juz dawno niemialabys dzieci tylko zabralby ci je przez sad a ciebie by zgnoil totalnie.Przepraszam za brzydkie okreslenia ale niepotrafie ladniej.Wierz mi sa na to rozne sposoby i ja osobiscie znam pare mocnych chwytow co nieznaczy ze je akceptuje tyle ze sa kosztowne i czasochlonne.Druga sprawa to to ze gdyby tak bardzo chodzilo mu o dzieci a nie o niszczenie ciebie to bylby z toba
Nie tylko Ty masz obowiązki. Z tego co piszesz regularnie płaci alimenty i spotyka się z dziećmi - to są jego obowiązki i wywiązuje się z nich. Nie rozumiem dlaczegu, ze względu na decyzję Twoją i obecnego partnera, jego kontakt z dziećmi miałby zostać co najmniej ograniczony? Nic dziwnego, że były nie wyraża zgody na wyjazd, to jego prawo i nie ma powodu by z niego rezygnował. Nie widzę w tym żadnych szykan. Nie ma przecież obowiązku dostosować się do czyichś planów życiowych kosztem kontaktów z własnymi dziećmi. Jeżeli zależy Ci na dobru dzieci i obecnym związku prostym rozwiązaniem jest powrót męża do Polski. Skoro nie chodzi o pieniądze, tym bardziej nie będzie to problemem.
Witam,
Chciałabym uzyskać informacje dotyczące wyjazdu z dziećmi do męża do Szkocji w sytuacji gdy dzieci maja innego ojca a ten nie zezwala na ich wyjazd. Dodam, ze ojciec biologiczny dzieci ma z nimi ustalone widzenia i płaci na nie alimenty . Dzieci posiadają paszporty, ale sąd odmówił zgody na wyjazd stały do mojego męża, który jest Polakiem , mieszka i pracuje w Szkocji. Sytuacja w jakiej jestem jest absurdalna ponieważ nie możemy tworzyć tak naprawdę rodziny bo jeden człowiek sprzeciwia się na to abyśmy mogli ze sobą mieszkać i normalnie żyć. Czy ktoś jest lub był w podobnej sytuacji i czy udało mu się mimo tego wyjechać i zamieszkać w Szkocji. Czy możliwe jest aby ta sprawę rozpatrzył sad w Szkocji gdybym ewentualnie pomimo wszystko wyjechała? Nie zamierzam ojcu dzieci utrudniać z nimi widzeń i kontaktu ale nie może to tak wyglądać jak jest bo praktycznie rzecz biorąc czuje się teraz jak w wiezieniu bez nadziei ze może być lepiej. Proszę o każdą informacje która mogłaby mi pomóc.