Mi się zaraz przypomina tekst z basha: <juni> widzisz takiego faceta<juni> lat 22, 180 cm wzrostu, 100 kg żywej, przypakowanej wagi,włosy ogolone na 3 mm, ubrany w moro, desanty na nogach, plecak.<juni> W monopolowym, głosem rodem z Behemotha ["Amol, Portos, Kaka demona!"] mówi <juni> "Mleczko w tubce proszę"?<juni> Popłakałam się ze śmiechu i uciekłam ze sklepu.:-D
mrs_brightside zgadzam sie, ale kazdy przesycik jest niebezpiecznienki, a tu tych temacikow pojawila sie ogromnienka ilosc i juz po prostu nie wiadomo smiac sie czy plakac, ja na wszelki wypadeczek juz sie smieje i traktuje temaciki z przymruzeniem oczka:)
buleczki dwa chlebki, jogurcik...serek...a przy smietance zaczelam sie juz smiac...
Jak odbieracie takie chorobliwe zdrobnienia u doroslych osob...? Nie mowie o pojedynczych slowach wplatanych w rozmowe tylko o takim ciaglym zdrabnianiu wszystkiego...Dla mnie to bardzo infantylne...