http://www.edynburg.net/edynburg_forum_post.asp?pid=565 to jeden z tych tematow polecam wyszukiwarke wpisz GORDON i wszystko jasne:)
karolka...nie owijajac w bawelne....jesli mieszkanie to nie od gordona...zaden gordon..nawet nie wierz w to co mowia ze ma dobre mieszkania i wszystko oplaca...jajco oplaca!!!i jeszcze ze szczurami bedziesz mieszkac.pan od mieszkan to piotr.gosc mily i przede wszystkim bezpieczny.no i nie wymaca Cie w samochodzie jak podobno jakis tam gordon.buzia:)
Tiaaa... Zarówno Gordon jak i Piotr czy maxx to jeden wielki syf - mialam do czynienia z nimi wszystkimi. U Piotra i maxa nie ma nic i mieszkanie na zadupiu dzikim - 20 minut jazdy autobusem. tu jest watek na ten temat http://www.edynburg.net/edynburg_forum_post.asp?pid=3111 Gordon to syfiarz - wystarczy \"zwiedzic\" jego samochód. W tym pojezdzi tylko kozy brakuje - rury, stare butelki, smieci co niemiara - to wizytówka czlowieka który oferuje wam lokum. A jego mieszkanka? Grzyba mozna bylo paznokciem zeskrobywac, myszy biegaja, a przestrzeni masz dla siebie mniej niz w wiezieniu.
tak oczywiscie, Zahar co ty myslisz ze w tak turystycznym miescie nie ma noclegu....? Juz po wyjsciu z dworca skieruj sie na Princess.ST i tam powinienes (ja od razu to znalazlem) zobaczyc punkt informacyjny z rezerwacja noclegow tam babka znajdzie ci jakis nocleg i za jego rezerwacje placi sie tylko 1L.
mojemu bratu jak pokazal mieszkanie to taki sajgon byl w srodku, drzwi otwieralol sie kopnieciem, nie bylo okna w kuchni, a syf ze w glowie sie nie miesci. W lazeince nie bylo kona rowniez wanna na pól peknieta, lustro wisialo na jednym haczyku, tylko chlopa odrysowac i morderstwo. Pamietam jeden ciekawy napis w kuchni nad uwalonymi naczyniami wisiala kartka, kto nie bedzie myl jebanych naczyn, zostanie wyslany do pierdolonego Iraku. POzdrawiam, milego szukania
no wiec tak......konczymy rozmowe o gordonie i jemu podobnych: wszystko ale to wszystko jest total full...nie wazne czy gordon piotr harry... obojetnie wiec jesli ktos szuka mieszkania to niech lepiej da sobie spokoj od razu z nimi i znajdzie jakies ogloszenie o wynajem calego mieszkania (uwaga!potrzebny 1-miesieczny depozyt) juz sama przekonalam sie na wlasniej skorze wiec thx all za rady:) pozdrawiam
Dobra, wiec ja jeszcze dorzuce sfoje 3 pensy :DCzwartek, x.08.04, podjalem decyzje o przeprowadzce do Gordona bo taniej jak w schronisku /stalego mieszkania nie chcialo mi sie szukac bo nie bylem pewien gdzie w koncu wyladuje: Edi czy Abe/. Juz od chwili kiedy zobaczylem wejscie do kamienicy przeszly mnie maue ciareczki: drzwi otwarte /chyba zepsuty zamek/, a na korytarzu, wzdluz sciany, pelno poukladanych workow ze smieciami. W glebi jeszcze wiecej smieci...Wchodze na pierwsze pietro i probuje otworzyc drzwi wejsciowe. Niestety, klucz zlamal sie w zamku! Za chwile ktos mi otwiera drzwi ze srodka i /po polsku!/ mowi ze tych drzwi sie nie zamyka i sa stale otwarte, wiec nie ma potrzeby uzywac klucza :-)Niesmialo przekroczylem prog... Syf nieprzecietny, ale o dziwo nie smierdzialo - chociaz to! To ponoc najwieksze mieszkanie Gordona, pokoi chyba 6... Dostalem najmniejszy, zamieszkaly przez jakiegos aktora ulicznego :-) Fajny koles :-)Wyruszylem na zwiedzanie mieszkania... Nie chcac byc perfidnym i zostawiwszy ogladanie wnetrz innych pokoi na pozniej, skierowalem sie do lazienki. Zasyfiona wanna z ktorej juz dawno nikt nie korzystal, zlew a nad nim ustawiony kawaleczek lustra /taki strzepek hehe o powierzchni kilkunastu cm2/, w oknie wybita szyba i przyslonieta czyms ala CKM z Pamela z odkrytymi posladkami na okladce. Druga lazienka byla z prysznicem, ale kabina byla wyraznie nadgryziona przez zab czasu... Drzwiczki suwane ktore przypuszczalnie kiedys jezdzily w te i na zad staly obok, i wygladaly tak jakby nigdy nie byly myte. Na podlodze jakas dziwna wykladzina, ktora miala ciekawa ceche: w miejscu w ktorym sie stalo dookola butow wzbierala woda :-) Oczywiscie sterty pustych pojemnikow po szamponach, zelach itp. :-)Przyszla pora na kuchnie... No coz, okres swietnosci miala zdecydowanie za soba. Pomijajac kilka odlaczonych od zasilania /niesprawnych?/ gratow typu lodowka, wszystko co mialo jakikolwiek zwiazek z gotowaniem bylo przypalone i zasyfione. W zlewie sterta nieumytych naczyn - jak chciales cos czystego, najpierw trzeba bylo umyc, ale i z ta czynnoscia pojawialy sie dwa problemy: nie bylo plynu, a po drugie odkrecenie wody bylo nielada wyczynem ze wzgledu na brak kurka /trzeba bylo chwytac palcami za zawor hehe o ile wiesz co mam na mysli/. A i jednej szyby w oknie brakowalo :-)Telefon do Gordona: zabierz mnie stad stary... Po dwoch dniach pojechalem gdzies indziej, juz bylo nieco lepiej :-) Pomijajac ze w jednym pokoju smierdzialo grzybem /na szczescie tam nie spalem/ i nie bylo cieplej wody w kuchni, telewizor nic nie odbieral no i wszechobecny syf... to jakos tam wytrzymalem 3 tygodnie. Potem dostalem prace w Aberdeen i good bye Gordonisko forever :-)Jak ktos tam mieszkal to pozdrawiam :-)
kto zna tego osobnika od wynajmu mieszkan?zastanawiam sie czy godny jest zaufania i czy warto od niego cos wynajmowac....