Z ust Szkotów usłyszałem, żeby definitywnie omijać : Muirhouse, Pennywell, West Pilton, Craigmillar. Owszem, są jeszcze inne dzielnice mniej i bardziej ciekawe, ale w/w padły jako, miejsca, w których nigdy sami by nie zamieszkali.
Z powodu councilowych mieszkań cierpi wielu normalnych ludzi. Niestety prawo przewiduje, że jeśli są budowane nowe osiedla, to w zależności od ilości mieszkań, ileś procent MUSI trafić w ręce councilu! Ludzie szukają w miarę spokojnej okolicy, wszystko cacy, aż nagle wprowadza się paru ciekawych lokatorów z socjalu i czar pryska. Tak mniej więcej wygląda teraz sytuacja w nowych blokach na osiedlu Parclife na Craigmillar i nowym budownictwie, zaraz za Pennywell koło ulicy Ferry Gait Dr. Jakiś czas temu zamknęli tam szkołę i została podpalona 26 lipca tego roku. Podczas akcji strażaków, trzech chłopaczków poniżej 15 roku życia obcięło strażakom 5 węży i utrudnili ugaszenie pożaru. Witamy w świecie councili.
Jezeli jestes normalna ,spokojna osoba i potrafisz sie dogadac z ludzmi to nie ma niebezpiecznych dzielnic dla Ciebie.
Tylko osoby ktore nie potrafia sie dogadac i wychodza po pijaku w 5 i szukaja zaczepki do Szkotow i nietylko pozniej na trzezwo dostaja w morde i zaczyna sie opinia o "niebezpieczne dzielnice w Edim".
Tak jak napisal Wkurzony Szopen taka jest polityka mieszkaniowa w edim ze mix'uja mieszkancow...jedni biora morgage aby zamieszkac w ladniejszym bloku "spokojniejszej dzielnicy" a za pol roku Council przyznaje takie mieszkanie osobie z EdIndex no i juz nie jest to VIP'owski blok:)
P.S mam nadzieje ze wiesz jak dlugo sie czeka na takie mieszkanie??
Może bezpieczne dzielnice nie istnieją, ale istnieją bezpieczne osiedla. Tzn, ze względu na ceny eliminują większość wesołych bezzębnych ;)
A i council wtedy nie ma tam tylu mieszkań, bo nie mogą przepłacać, gdy nowe mieszkanie na rynku jest po 130-145k, a np na Stradzie to już 180k. Tak sprytnie obchodzi się oddawanie mieszkań do wyku dla councilu.
Może bezpieczne dzielnice nie istnieją, ale istnieją bezpieczne osiedla. Tzn, ze względu na ceny eliminują większość wesołych bezzębnych ;)
A i council wtedy nie ma tam tylu mieszkań, bo nie mogą przepłacać, gdy nowe mieszkanie na rynku jest po 130-145k, a np na Stradzie to już 180k. Tak sprytnie obchodzi się oddawanie mieszkań do wykupu dla councilu.
easy,
ja pracowałem w Muirhouse przez pewnien okres i przezylem, a ile cennych znajomosci z tego okresu.
Pod tym wzgledem, jestem troche naiwny może, ale duzo zalezy od Twojego podejscia do ludzi. Jesli potrafisz sie odnaleźc wsrod ludzi ktorzy zyja z zasilku, czesto nawet nie szukaja zadnej pracy to dasz rade.
Ale jesli masz dzieci, ktore beda sie wybierac wkrotce do szkoly to raczej odradzam, wtedy to juz inna historia.
Skladam aplikacje o mieszkanie counsilowe. Mozecie mi podpowiedziec które dzielnice w miare sa spokojne i bezpieczne a które najgorsze?