tak naprawde ja juz powiedzialem wlascicielowi ze chcem sie wyprowadzic miesiac temu chcialem wczoraj oddac mu klucze a on mi powiedzial ze nie moge i mam placic czynsz do konca umowy ale nie wiem czy to jest wedlug prawa jak w umowie jest okres wypowiedzenia z miesiecznym wyprzedzeniem nie wiem co mam robic
Jeśli podpisałes umowę na rok, musisz prawdopodobnie niestety płacić co miesiąc do końca umowy przez rok czasu. Miesięczne wypowiedzenie obowiązuje dopiero miesiąc przed zakończeniem umowy. Po tym terminie, w Twoim wypadku po roku czasu, takie umowy zwykle przechodzą w month-to-month contract i wtedy możesz wypowiedzieć w dowolnym czasie rownież z miesięcznym wypowiedzeniem lub podpisujesz nowa umowę na kolejny okres. W kontrakcie powinieneś mieć to dokładnie sprecyzowane.
Jeśli nie chcesz tam mieszkać, pozostaje wynajęcie komuś (nieoficjalnie) lub coś podobnego musisz zakombinowac...
Jeśli straciłes prace, mozesz porozmawiać z landlordem, wyjaśnić mu Twoja trudna sytuacje (możesz to zrobić na piśmie), zaproponować mu aby zaczął szukać kogoś na Twoje miejsce, lub samemu znaleźć mu kogoś i liczyć na jego dobra wole. Może pójdzie Ci na rękę. Bedziesz wtedy mieszkal do czasu az znajdzie sie inny lokator.Na plus masz to, ze nie płaciles depozytu.
Dlaczego nie wystapisz o jobseeker's allowance?
I housing, council tax benefit?
Placic musisz, bo podpisales umowe.Zrezygnowac bedziesz mogl po roku.Umowa jest umowa, i masz sie z niej wywiazac.
Idz do lokalnego oddzialu Jobcentre, dowiesz sie jak mozesz zlozyc wniosek o tutejsza kuroniowke.
Idz do lokalnego oddzialy housing and council tax benefit office, dowiedz sie, jak mozesz zlozyc wniosek o housing i council tax benefit.Jest dofinansowanie do czynszu i council taxu.Bedziesz mial na czynsz, i council tax.Zaplacisz tylko water charge, okolo 10f w miesiacu.
Zasilek pokryje caly czynsz, jesli zajmujesz odpowiedni lokal dla singla.
Dostaniesz Jobseeker's allowance, to dostaniesz housing i council tax benefit.
Po co klocic sie z landlordem?
Czasem nie da sie inaczej.
Zeby ktos mu pomogl w oplacie za czynsz, i council tax najpierw musi otrzymac kuroniowke.Te dwa zasilki lacza sie ze soba.Jak ma miec klopoty, bic sie z landlordem, to chyba lepszym rozwiazaniem sa zasilki?
Znajdzie prace, to odbiora mu zasilki.W miedzyczasie dlugow sobie nie narobi, i nie wyladuje na ulicy.
w teorii - powinienes placic do konca umowy lub do znalezienia lokatora na twoje miejsce
w praktyce - landlord azeby cokolwiek od ciebie wyegzekwowac musi wejsc na droge parwno-cywilna - a to dluga i kosztowna dla landlorda droga - o wiele latwiej bedzie mu poprostu znalesc nowego lokatora i nie zawracac sobie glowy. do tego w przypadku kiedy wymawiasz umowe ze wzgledu na nieoczekiwana/trudna sytuacje zyciowa, taka jak np. utrata pracy - szanse ze sad uzna jakiekolwiek roszczenia landlorda sa bardzo male.
moral - wyloz landlordowi wszytsko na pismie, oddaj mu jutro klucze do reki - jesli bedzie uparty - wyslij mu je poprostu poczta za podpisem - i tyle. SAJONARA.
Snow, i co na bruk, do pokoiku?On za miesiac moze znowu zaczac zarabiac.Poza tym na zycie moze dostac te 71f tygodniowo.Koszta sadowe nie sa wysokie.Raptem 80 pare funtow za aplikacje.Prawnik nie jest potrzebny.Landlor poradzi sobie sam.
Mirek, napisalam wyraznie, ze otrzyma pomoc, jak sie kwalifikuje, np.zajmuje odpowiedni lokal.
Niech sie dowie, sprobuje.Co mu szkodzi?Watpie, ze "rozstaje" sie z tym mieszkaniem bez bolu.
Zakladam, ze kwalifikuje sie do kuroniowki.Wynajal te mieszkanie we wrzesniu.Nie sadze, ze byl wtedy bezrobotnym, tylko najnormalnie w swiecie pracowal, a jak pracowal w UK dluzej niz 3 miesiace, to i Jsa dostanie.Poza tym na zycie tez musi miec.Nawet te 71f kuroniowki w tej chwili uratuje mu tylek.
@kama79_79, kolega wyraznie napisal ze ma zamiar sie wyprowadzic i dlatego wymawia umowe - reszta to juz twoje teoretyzowanie. Small Claims court ma limit do £3000 (czyli w w/w przypadku miesieczny rent musial by byc mniejszy niz £375), powyzej tego limitu sprawa trafia juz na normalny proces sadowy. Czy to bedzie zwykly proces czy small claims - sad wezmie pod uwage zasadnosc sytuacji wymawiajacego - czyli w tym wypadku bardzo silny argument jakim jest utrata pracy, oraz sad wezmie pod uwage jakie kroki poczynil landlord zeby zminimalizowac swoje straty - np. jesli landlord sie uparl, nie chcial negocjowac z lokatorem a na koniec celowo zostawil mieszkanie puste do konca trwania kontraktu zeby miec podstawe do procesowania sie - to taki landlord ma z gory przesrane w kazdym normalnym brytyjskim sadzie.
Oczywistym ze prosciej jest poporstu szukac nowego lokatora niz czekac 9 miesiecy z pustostanem i bez dochodu, a potem kolejne pol roku do roku do rozpatrzenia small claims - albo i kolejnych 2 lat jesli bedzie to pelny proces. Nie mowiac juz ze sciagalnosc nawet prawomocnego wyroku sadu tez sie mzoe ciagnac latami albo i moze byc zadna bo koles np. wroci do Polski. Jaki landlord przy zdrowych zmyslach bedzie chcial sie w takie cos pakowac?
Utrata pracy, i brak srodkow na czynsz nie jest wytlumaczeniem.Od kiedy w momencie utraty pracy pozbawia sie nas zobowiazan finansowych?Nigdy.Mozemy jedynie zmienic dotychczasowa umowe, ale nikt nam nie podaruje kwoty, ktora zobowiazalismy sie zaplacic.Sad wie o zasilkach, ktore sa dostepne, wiec zapyta, dlaczego czlowiek nie wystapil o nie, zeby nie narobic dlugow...Poza tym, to nie landlord bedzie sie tlumaczyl, tylko ten czlowiek.Landlord ma umowe, i ma prawo zadac pieniedzy.Landlord nie ma zadnego obowiazku pojsc na ugode, po to, zeby sad przychylil sie do jego prosby.Absolutnie.To lokator ma udowodnic przed sadem, ze chcial dojsc do porozumienia w sprawie czynszu, wywiazania sie z umowy, zrobil cokolwiek-aplikowal o housing benefit.Wyprowadzka, i szantaz nie sa zadna forma proby rozwiazania problemu.Raczej swiadcza o braku kultury, i checi rozwiazania sprawy pomyslnie.
Nie dogadamy sie.Ty proponujesz mu zrobienie w chuja landlorda, postawienie do przed faktem dokonanym, a ja przekonuje go do zasilkow, ustalenia z landlordem terminu splaty dlugu, gdyby taki powstal-nie zawsze HB pokrywa calosc czynszu, czlowiek za malo danych podal, wiec nie jestem w stanie "zagwarantowac" mu, ze HB pokryje caly czynsz.W tym celu wysylam go do konkretnego urzedow.
Ja proponuje mu zalatwienie sprawy po ludzku.Ma zbyt wiele do stracenia, wiecej moze zyskac, jak zabierze sie do tego z glowa.Nie zapominajmy, ze to on ma szukac rozwiazan, nie landlord.Nie on ma stawiac warunki.Landlord moze, mogl sam wreczyc mu wypowiedzenie.Nie kwapi sie do tego, co oznacza, ze nie znajdzie lokatora, nie jest to takie proste.Podejrzewam, ze stad i ta umowa na 12 miesiecy.Zwykle trwa ona 6 miesiecy.
Ty proponujesz syf, i zrzucenie problemu(chociazby finansowego) na glowe landlorda, ja proponuje ugode, na ktorej zadna ze stron nie straci.
@snow
ale z punktu widzenie landlorda, co go obchodzi, ze lokator stracil prace. landlord tez musi splacac kredyt a jak pojdzie do banku i powie sorry, ale lokator mi sie wyprowadzil i nie bede placil przez pol roku to bank tez sie usmiechnie i poklepie po ramieniu??
poza tym landlord moze byc ubezpieczony i odzyskac zaleglosc za czynsz ale przy okazji narobic takiemu lokatorowi problemow, ze nikt nie wynajmie mu mieszkania przez kolejne kilka lat. nie dawaj takich rad bo tylko wpedzisz kogos w dodatkowe problemy. w takiej sytuacji trzeba zawsze sie dogadac i znalezc rozwiazanie dzialajace dla obu stron. jesli bezposrednia rozmowa z landlordem nie podziala to poprzez mediatora (nie wiem cab? council?...) landlord tez nie jest idiota i nie bedzie sie upieral na sile, ze ktos ma placic do konca umowy jesli wie, ze tej osoby na to nie stac.....
Wlasnie o tym mialem pisac - to nie tak, ze oddasz klucze i mozesz miec wszystko gdzies - ja mialem problemy z lokatorem, sprawa trafila do sadu (bylo prosto, bo koles nawet sie nie pofatygowal) i dostalem wyrok na moja korzysc - ok calej kwoty nie odzyskalem (chociaz jeszcze nic straconego...) ale wyrok nakazujacy splate naleznosci bedzie sie za nim ciagnal latami (chociaz akurat w przypadku mojego dluznika to bez znaczenia, bo kilkanascie innych firm zrobilo to samo, wiec jeden wyrok wiecej juz mu bardziej nie zaszkodzil).
W kazdym razie jak planujesz zostac w UK i w miare normalnie zyc, to lepiej zalatw sprawe z landlordem po dobroci - da sie!
@Konrad.W, zapominasz ze piszemy tutaj o konkretnej sytuacji - kolega wyraznie napisal ze powiadomil landlorda o swojej sytuacji ponad miesiac temu oraz ze podejmowal proby negocjacji - na ktore landlord wydaje sie byc zupelnie gluchy - tak wiec zakladamy ze ta droga jest juz wyczerpana.
Nie popieram takiego zachowania - zakladamy tutaj ze sytuacje ostateczna kiedy lokator trafil na slup soli, a jego wlasna sytuacja zyciowa jest ekstermalna i nie ma innych wyjsc.
Z prawnego punktu widzenia landlord ma obowiazek podjac dostepne mu kroki w celu zminimalizowania wlasnej straty - takiego tez zachowania bedzie wymagac od niego ubezpieczyciel. Podobnie i bank, ktory moze byc przychylny jesli landlord bedzie mial chwilowy problem z wyplacalnoscia, podniesie swoja wirtualna brew kiedy okaze sie ze landlord nie zrobil absolutnie nic zeby mieszkanie w miedzyczasie wynajac. Trzeba tez pamietac ze w sadzie - szczegolnie Szkockim - mozna sie domagac tylko dlugu powstalego - nie ma mozliwosci zeby landlord dzisiaj wystapil do sadu o cala sume do konca twrania kontraktu - a wiec podobnie i Sad przeanalizuje jak zachowal sie landlord, w tym tez jakie podjol kroki zeby sytuacje rozwiazac oraz zminimalizowac jej skutki, zanim uzna jego roszczenia.
Z tego wniosek jest taki ze landlord musi, a) wziasc pod uwage sytuacje lokatora i postarac sie rozwiazac sprawe na poziomie mediacji - jesli lokator jest poprostu niewyplacalny to nie ma tutaj innego wyjscia niz szukac alternatywnych rozwiazan, b) w takim wypadku landlord jest zobowiazany - czy to wzgledem ubezpieczyciela czy banku - szukac jak najszybciej nowego lokatora zeby zminimalizowac straty i zapewnic plynnosc. c) na sam koniec dopiero moze roscic od bylego lokatora pokrycia strat wynikajacych z powstalej z winy lokatora sytuacji - czyli czynszu za czas kiedy mieszkanie bylo puste + koszty zwiazane ze znmalezieniem nowego lokatora. Wszystko w takiej, a nie odwrotnej kolejnosci.
Jesli landlord nie podejmie dzialan wedlug tego schematu - jednoczesnie zdajac sobie sprawe z tego ze lokator nie ma poprostu pracy ani pieneidzy - to jego szanse ze jakakolwiek z w/w instytucji beda mu w tej sytuajcy przychylne topnieja dramatycznie.
Btw. nie ma zadnej bazy danych lokatorow - wiec niby na jakiej podstawie mozna narobic lokatorowi problemow? Nawet biorac pod uwage najgorszy z mozliwych obrotow spraw dla lokatora - wydanie CCJ to dla sadu zawsze ostatecznosc i troche to potrwa - najpier musza zostac wyczerpane wszelkie inne drogi uregulowania sytuacji.
Brak referencji czy kiepski credit score w zaden sposob nie wykluczaja z mozliwosci wynajmowania.
@snow
ze zlej strony do tego podchodzisz. kto tu zlamal lub bierze pod uwage zlamanie warunkow umowy? tenant! to on najpierw musi zrobic co moze a nie oczekiwac tego od landlorda (choc oczywiscie mile widziana bylaby pomocna dlon z jego strony).
jesli ten ktos nie ma za co mieszkac to gdzie pojdzie? na inne mieszkanie tez go pewnie nie stac. jesli jacys znajomi go nie przenocuja to spi pod mostem.
co moze zrobic tenant?:
- pozyczyc od znajomych pieniadze
- starac sie o dofinansowanie do czynszu
- znalezc kogos na swoje miejsce i poprosic landlorda o
jesli bedzie jeszcze kiedys chcial wynajac mieszkanie z agencji to oni zawsze sprawdzaja referencje od poprzedniego landlorda (oczywiscie mozna powiedziec, ze mieszkales u znajomego..., ale co jak zrobia mu credit check, a robia, i wyjdzie, ze mieszkal pod innym adresem niz podal?)
Niestety podpisal umowe na rok i chce sie wczesniej wyprowadzic,to musi placic do konca umowy,umowa to umowa,1 miesiecznie wypowiedzenie obowiazuje po okresie minimalnym czyli w tym wypadku po przemieszkaniu jedego roku.Jak sie wlasciciel uprze to facet bedziesz mial pzechlapane,po sadach bedziesz chodzil,i pzegrasz,znalem juz jeden taki przypadek,gosciu nie mial kasy sad wydal wrok ze musi placic,a on nie placil,potem zaczol to na wyplate komornik mu wszedl.Z tym niema zartow,podpisales umowe to musisz placic chcesz czy nie.Albo spierdzelaj do polski albo aplikuj o dofinansowanie i plac,bo nikt nad toba sie nie zlituje.
@pawcio.gg, jak sie dluznik nie stawia to pewnie i nie jest - ale wtedy raczej nie ma co liczyc na to ze cos sie od takiego dluznika odzyska bo szanse spore ze i namiezyc sie juz go nie da. Jak dluznik natomiast sie podejmnie obrony, a przy tym jest w stanie wykazac ze staral sie sparwe zalatwic polubownie to juz inna bajka.
Daze natomiast do tego, ze jakkolwiek wina jest po stronie tenanta - to niekoniecznie jest warte zachodu zaognianie na upartego takiej sytuacji przez landlorda. Znalezienie nowego lokatora to o wiele szybsze i kozystniejsze wyjscie niz upartosc, trzymanie pustostanu, a potem ciaganie sie miesiacami jak nie latami po sadach - nie dosc ze wszytsko kosztuje to jeszcze trzeba na to poswiecic sporo wlasnego czasu jak i stresu.
Ergo, madry landlord poprostu machnie reka - znajdzie szybko kogos innego - i wyjdzie z sytuacji z minimalnym uszczerbkiem - w koncu tutaj chodzi o prowadzenie interesu. Ew. dopiero jak sie okaze ze rynek byl kiepski, chetnych nie ma, lokal stal pusty X czasu mimo najlepszych checi - to mozna ew. pomyslec zeby scigac bylego tenanta po sadzie - a i wtedy trzeba sie zastanowic jakie sa szanse odzyskania naleznosci - bo i jaki sens tracic czas i stresu po to zeby na koniec dostac przyslowiowa fige z makiem kiedy po tenancie slad zaginie albo oglosi taki bankructwo.
Inna bedzie sprawa jak zostaje sie postawionym przed faktem dokonanym, szczegolnie jak np. uzbieraly sie juz biezace zaleglosci a lokator zwja sie z dnia na dzien i tym podobne - ale nie o tym tutaj mowa.
@Konrad.W - mysle ze podchodze do tego z odpowiedniej strony - sama przewaga moralna niestety nic nie daje - prawo tez sie samo sie nie dokona magicznym aktem sily wyzszej - a wegzekwowanie takiego wymaga zaangazowania duzej ilosci czasu oraz kosztuje sporo stresu - jak w kazdym biznesie trzeba zbalansowac potencjalne straty vs. zyski i na ich podstawie podjac decyzje - idealy moralne maja to ta wade ze nie da daja sie wplacic na konto ;]
Owszem, rozsądny landlord pewnie by tak zrobił, tylko że w tej sytuacji, na tym forum, możemy coś doradzić lokatorowi i to jego stanowisko znamy - nie wiemy, czy jaki jest jego landlord, jesli sie uprze to moze go scigac latami, albo jak napisałeś machnąć na wszystko ręką - ale nie wiemy jak zrobi i moim zdaniem naszym obowiązkiem jest (Co też zrobiliśmy) poinformować takiego lokatora, jakie są jego obowiązki wynikające z umowy i co może mu grozić, żeby później nie było niespodzianek..
A swoją drogą, to landlord już będzie miał nauczkę, żeby bez depozytu nie wynajmować - a skoro się na to zgodził, to znaczy że jest na tyle sierotką, że pewnie ścieżki sądowej też nie będzie rozpoczynał..
Witam,mam nastepujacy problem,we wrzesniu wynajolem mieszkanie,podpisalem umowe na 1 rok,ale teraz stracilem prace i chce zerwac umowe i sie wyprowadzic,wlasciciel powiedzial ze nie moge,poniewaz umowa jest na 1 rok i przez ten okres musze placic czynsz,tzn,moge sie wyprowadzic ale czysz musze placic do konca umowy,czy ma racje czy moge dac miesieczne wypowiedzenie i sie wyprowadzic i nie placic czynszu,dodam ze nie placilem depozytu.Prosze o odpowiedz.