po 1. Obowiazkiem nowego lokatora jest zgloszenie danych i stanu licznikow w momencie objecia mieszkania
po 2. czy ten rachunek jest faktyczny(ze stanu licznikow)czy estymowany
po 3. na pewno jest okreslony termin w ktorym trzeba dokonac platnosci
po 4. zapewne istnieje opcja rozlozenia platnosci na raty
po 5. zeby zalozyc prad na kluczyk zglos sie do swojego dostawcy (to chyba bardziej niz oczywiste)
po 6. musisz do nich zadzwonic, zeby to wszytsko wyjasnic, wiec poszukaj kogos bardziej oragnietego, miejcie spisane aktualne stany licznikow, dobrze gdybyscie mieli stany licznikow z dnia gdy przejmowalas mieszkanie. Mozesz tez byc poproszona o przeslanie umowy z data objecia mieszkania w ramach dowodu.
po 7. zacznij uczyc sie jezyka, to bardzo ulatwia zycie
ad 3 Ale co ma wspolnego nieznajomosc akurat angielskiego z byciem baranem?Ten ktos moze znac dwa inne jezyki o ktorych ty nie masz zielonego pojecia.To znaczy ze jest baran?Ja mysle ze wiekszymi baranami sa ludzie krytykujacy tych ktorzy maja problem.No coz typowa prowincjonalna polskosc wylazi Ci z gumofilcuuufff.
a ma duzo kier! po pierwsze jezeli mieszkasz w UK to twoim psim obowiazkiem jest rozmawiac w jezyku tubylcow - to kwestia kultury i szacunku dla innej nacji ale tego ci teraz wyjasnial nie bede...po drugie mieszkam tu juz dlugo i mozesz mi wierzyc lub nie nigdy nie mialem problemow z rachunkami czy innymi sprawami zwiazanymi z mieszkaniem. A wiesz czemu??? bo czytam uwaznie umowy jezeli cokolwiek podpisuje..
Dokladnie tak jak napisala Arszenik w wpisie 1!
ps:
Od moich gumofilcuuuf z daleka prosze!
ech Kier...nie musialem spotykac nikogo kto mowi po angielsku a wiesz czemu?? bo tak sobie wykminilem w tej mojej debilnej glowce z skoro zamierzam wyjechac do kraju gdzie rozmawiaja po angielsku to przydaloby mi sie troszke tego jezyka "naumiec" !! i wiesz co?? to byl nawet dobry pomysl!! a dzieki integracji z "tubylcami" nawet sie nauczylem wymieniac slome z moich buciorow codziennie!!! Taki kozak jestem!
Milego dnia ci zycze i powodzenia z kupnem budy campingowej!!
Radnor :''@kier - jeśli ktoś zna dwa języki obce, a jedzie do kraju w którym żadnym z nich się nie posługują, to zdecydowanie można nazwać go baranem.''
Osmiele sie nie zgodzic. Slusznie - choc niepotrzebnie tak agresywnie ! - Kier zwraca uwage, ze ktos moze np. znac rosyjski ( wielu starszych zna, niektorzy nie spali na obowiazkowych lekcjach rosyjskiego, ktorego uczono w PRL czesto na dobrym poziomie, a na pewno w przyzwoitym wymiarze godzin :) ) i jeszcze jakis drugi jezyk ( lacine ? mysmy w liceum lacine mieli akurat...ale i po francusku sie rozmowie, jak bedzie mus ! )
No wiec tak : rosyjski i francuski, zeby bylo elegancko :) Jedzie sie do kraju, gdzie ma sie potrzebe jechac ( praca lub inne wyrafinowane potrzeby ). Oczywiscie, warto jezyk tubylcow znac, ale wpuszczaja i bez tego :)
Jesli ktos zna tylko np. rosyjski i francuski, i wyladowal akurat w UK, to nie nazywaj go, Radnor, baranem, tylko mu sie uklon. Bo to madrala. I pewnie nauczy sie angielskiego rach ciach, jak mu sie spodoba :)))
Juz nie mowiac o tym, ze Madartist napisala :''Nie znam angielskiego na tyle żeby to wyjasnic telefonicznie''.
Nawet osoby z przyzwoitym angielskim moga miec problem z rozmowa telefoniczna. Ja mam, angielski znam biegle, ale wole pisac 'formal letter' niz gadac przez telefon ;)
Absolutnie nie bylo powodu, zeby wyzywac osobe, majaca trudnosci z rozmowa telefoniczna po angielsku, od baranow.
@Menelaios
Piszesz :''..a moze teraz pani Ewelina sie wypowie w sprawie powyzszej??? moze byc po arabsku albo nawet w Hindi..''
Ale po co Ewelina mialaby sie jeszcze wypowiadac ? Poprosila o pomoc i otrzymala ja ( choc moim zdaniem, Aaarszenik mogla sobie darowac punkt 7 ... jednak jej odpowiedz byla rzeczowa i mysle, ze pomocna ).
Ty niepotrzebnie wyjechales z baranami, bo moze sie nudzisz.
Ja sie wlaczam, bo moze sie nudze :)
Ale Ewelina moze sie NIE nudzi ? Po co mialaby z Toba dyskutowac swoj stopien opanowania angielszczyzny ?
Czailbys sie, zeby przygadac... no, a teraz musisz znalezc sobie inny obiekt do poszturchiwania :)
#26
E, nie, nijakiej agresji nie widze... to jest troche 'patronising' ( ''protekcjonalne'' brzmi zbyt niemile po polsku, wlasciwie lubie ten zgryzliwy styl Aaarszenik ).
Ewelina nie pisala, ze sie nie uczy, nie zaczyna uczyc, w ogole nie robila aluzji do swoich jezykowych kompetencji... a juz wspominalam, ze mozna sobie z telefonem slabiej radzic, znajac angielski dosc dobrze...
Pisala :,, nie znam angielskiego NA TYLE, zeby'' - a wiec nie ,, nie znam angielskiego i nie zaczynam sie nawet uczyc'', prawda ? Czyli ostatnia porada Aaarszenik jest jakby niecelna, niepotrzebna, w ogole taka ciociowata :)
Ale nie w tym rzecz, Esha. Niekiedy mam wrazenie, ze osoby mniej lotne od Aaarszenik ( sorry w kierunku tych Panstwa, nie ma obowiazku byc bardziej lotnym i w ogole lubie nieloty ), a nudzace sie, ''wzmacniaja'' agresywnie przekaz...no, po co zaraz kogos od baranow wyzywac, bo o porade grzecznie prosil ?
Przeciez to milo, ze w rodakow kole mozna zapytac o rachunek za prad, kiedy czlowiek panikuje, ze go jakas Szkocka Hydra chce ze skory obedrzec :)
A ze faktycznie sezon ogorkowy, pada dzis u nas i nie chce sie wychodzic, totez Ci odpowiadam tak wylewnie :P
Witam, mam problem ze Scottish Hydro.
Dostałam mieszkanie z councilu 30 kwietnia podpisałam umowę. Tydzień temu dostałam rachunek za prąd na prawie 600f, gdzie na rachunku widnieje data naliczania od 17 kwietnia - gdzie jeszcze wtedy nie mieszkałam. Nie znam angielskiego na tyle żeby to wyjasnic telefonicznie. Nie wiem jak się za to zabrać, nie ma na rachunku daty płatności podanej, zadnego konkretnego terminu. Czy orientujecie się czy istnieje możliwość rozłożenia rachunku na raty?? To zawrotna kwota...
Druga sprawa, chciałabym założyć prąd na kluczyk - i tez nie wiem do kogo z tym się zgłosić.
Bardzo proszę o pomoc.
Ewelina.