supx znam ludzi ktorzy znajac po angielsku ledwie garsc slow (+kilka po niemiecku;) przyjechali tutaj, znalezli prace calkiem dobrze sobie radza. Fakt, potrzeba bylo troche z nimi pobiegac po miescie zeby wszystko pozalatwiac, ale da sie. I mimo ze dalej nie potrafia sie dogadywac z miejscowymi, pracuja i maja sie dobrze a ich zycie trudno nazwac wegetacja (znana z Polski).
sory za te dwa poprzednie cos mi sie ponaciskalo ale wracajac do tematu to wydaje mi sie ze to ze ukonczyles zawodowke powoduje tylko to zer bardziej kumasz roboteja skkonczylem technikum maturka(smieszne co to jest matura i po co ona jest )i powiem ic szczerze ze w swoim fachu nic nie kumam bo szkoly ktore maja profil technika tlumacza wszystko teoretycznie a nie praktycznie bo czym sa 2 miesiecze praktyki w skali 5 lat a co do ejzyka to ja powienm ci ze tez niedlugo jade i moja znajomosc jezyka jest tylko dobra tk mi sie wydaje trzeba miec szczescie tak jak pawcio pisze i tyle
Hello :-)
Ja wyznaję w zyciu dwie zasady :
* nasze zycie zalezy tylko od nas
* umiesz liczyć, licz na siebie....
Ale do rzecz, przede wszystkim ucz sie jezyka.. ( tak ja mysle), kup cokolwiek, teraz mnóstwo jest multimedialnych kursów na dvd, na płytkach cd, kasetach, sa dołączane do gazet, ksiązek.. nawet jesli przejdziesz sie do Empiku, czy ksiegarni dostaniesz juz za 10 zl. Naucz sie podstaw, przyslowiowego prosze, dziekuje ... Oszczedzaj i kup sobie bilet (w dwie strony w razie czego), to tez niewielki koszt (okolo 200zl)... i zaryzykuj.
Jesli nie zalozyles jeszcze rodziny, nie masz dzieci - ryzykujesz tylko tym, ze ewnetulanie przekimasz sie jedna, dwie doby gdzies w parku... a moze akurat znajdziesz prace od razu i Ci sie uda.
Tak mysle ja... sama niedlugo wyjezdzam z rodziną ( 9 miesieczna córeczka + maz ) do Szkocji i mam te same obawy co Ty, oboje z mezem skonczylismy liceum, ja znam jezyk i ciagle sie ucze... ale przede wszystkim licze na siebie.. i wierze, ze nam sie uda !!
POWODZENIA
______________________
pozdrawiam cieplutko
Rybka mama Ilonki
pawcio.g obawiam sie, ze mowisz o sytuacji sprzed 1 maja 2004, takie mydlenie oczu moze spowodowac o wiele wieksza krzywde niz Ci sie wydaje - Gates tez ma kupe co nie oznacza, ze kazdy ma zakladac firme komputerowa
skromny79 - nie znasz jezyka? na dzien dzisiejszy nie polecam przyjazdu do UK bo tylko DUZA doza szczescie spowoduje, ze nie bedzie sie potem mew albo labedzi zarlo
Jakos niemilemnie zaskoczyl fakt, ze masz ,,skromny 79,, zal do Rodzicow, ze dali tylko wyksztalcenie podstawowe.
pewnie dali Cito na co bylo ich stac.Jestes doroslym chlopcem, wiec skoncz zaocznuie szkolke, nawet gdy Tu bedziesz tez mozesz sie uczyc i pracowac.Sa kursy jezykowe, bezplatne i platne,kursy i szkoly i studia.Samo nic nie przychodzi.Kazdy jest kowalem swego losu - pamietaj o tym, nie zaslaniaj sie Rodzicami.Powodzenia
dokladnie. umiesz liczyc ?-licz na siebie. kazdy jest kowalem wlasnego losu. o zasadnosci tych zasad utwierdzilem sie po przyjedzie do glasgow. smiesza mnie troszke wpisy od ludzi, ktorzy mysla ze polacy (i nie tylko) ktorzy tu przyjechali znalezli sie w raju. ze wystarczy przyejchac i sie bedzie w raju, niektorzy mysla ze ci ktorzy tu przyjechali siedza na 4 dupach, nic nie robia, za co placona im jest gruba kasa, ktorej jest tak duzo ze nie wiadomo co z nia zrobic, niektorzy mysla ze probleme jest dostac sie tutaj, to nieba, do krolestwa, a jak sie juz tu czlowiek dostanie to juz inne zycie, a ci ktorzy juz tu sa powinni pomagac innym bo im sie poszczescilo i nie maja nic innego do roboty. bzduraaaaaaa !!!! ludzie ! ci ktorzy tu przyjechali i sa raczej nic nie dostali za darmo. walczyli wytrwale o swoja przyszlosc. nikt za nikogo nie napisze cv, nie pojdzie do job centre, sam podejmij ryzyko i licz na siebie, bo to nie komuna ze ci wszystko daja. na prawde niektorzy ludzie maja smieszne pojecie. ja tez bylem troche naiwny przed przyjazdem, liczylem ze prace ostane wrecz na lotnisku. nic z tych rzeczy. to jest walka. czasem bardzo ciezka. jak znasz jezyk chcoaiz srednio i bedziesz wytrwaly to dasz rade, ale niczego nikt nie dostaje za darmo. no i trzeba tez miec troche szczescia ;)
Sam fakt ze szukam pracy poza granicą kraju jest juz dla mnie dosc przykry...Kocham Polske,tylko czemu tez nienawidze...Te skrajnosci tkwią we mnie.Przejde do meritum sprawy..Jestem 26latkiem,mieszkam w Warszawie i prowdze tu wegetacje...Niestety ukonczylem tylko zawodowke poniewaz nie dane mi bylo dostac od rodzicow szansy na dobre wyksztalcenie,poprostu z wyboru musialem isc do takiej szkoly a zeby po jej ukonczeniu jak najszybciej podjac jakąs prace...bo finansowo w domu bylo zle...Zastanawiam sie czemu to pisze.....chyba z potrzeby wyrzucenia tego z siebie..Zdaje sobie sprawe ze z brakiem umiejetnosci poslugiwania sie obcym jezykiem i takim wyksztalceniem moje szanse na prace są wrecz zerowe.Jednak pisze te slowa z dziwną wiara ze jakis dobry czlowiek mi pomoze..wiem,wiem to dla niektorych wyda sie smieszne....ale naprawde dopada mnie depresja i brak mi powoli sil do walki o jutro...Jesli znajdzie sie ktos kto bylby w stanie pomoc mi w znalezieniu pracy...prosze o kontakt... [email protected]
Ps.Nie mialem na celu wzbudzania litosci,mialem poprostu zly start i jest mi ciezko ...