Do góry

"dobra praca"-jak ją RZUCIĆ??

Temat zamknięty
Julka
5
Julka 5
16.01.2006, 13:03

Mam tzw. "dobra… prac"- w amerykanskiej firmie (branza naukowa), jestem
asystentka szefa polskiego biura-zajmuje sie m.in tlumaczeniami z jez. angielskiego, rekrutacja i
organizowaniem szkolen To mialo byc tylko na chwile (zanim nie znajde czegos
bardziej interesujacego-mam wyzsze wyksztacenie humanistyczne)a trwa juz
kilka lat.
Warunki sa dobre, mila atmosfera i kilka tys. pensji.
Po prostu zbyt dobre zeby to zostawic, zwlaszcza biorac pod uwage sytuacje na
polskim rynku pracy-tragiczna!
Ja jednak nie moge juz dluzej dusze sie i mecze jak w klatce. Nie cierpie
tej pracy, nudzi mnie i kazdy dzienw niej zaczynam z trudem.Niczego sie juz
tu nie naucze.

Najgorsze jest to,ze wydaje mi sie,ze jesli odejde, nie znajde sobie zadnej
sensownej pracy. Na dodatek mieszkam w malo wyluzowanym miejscu jakim jest Warszawa...:-(
Czuje sie jak w zlotej klatce, tym bardziej jak slucham historii o bezrobociu
i niskich zarobkach....
Czy ktos byl‚ w takiej sytuacji i udalo mu sie zmienic swoje zycie zawodowe przez wyjazd?
Mysle o tym juz od jakiegos czasu.

Pozdrowienia,
J.

Profil nieaktywny
MonikaS.
#116.01.2006, 16:31

Narobiłaś bigosu z tymi postami... Decyzja chyba należy wyłącznie do ciebie, ale jeśli nie masz pojęcia co robić to mam świetną radę: zamienimy się! :) ja wezmę twoją pracę, a ty przez 8 godzin dziennie będziesz zmywać gary. Po miesiącu docenisz co miałaś :) Pozdrawiam

Julka
5
Julka 5
#217.01.2006, 09:39

Nie, dziekuje, na zmywak sie nie zamienie;-)
 Nie chce aby ktokolwiek za mnie podejmowal decyzje, szukam tylko osob, ktore byly (sa ) w podobnej sytuacji.
To nie jest kwestia braku "docenienia" tego co sie ma (pewnie,ze doceniam i zdaje sobie sprawe w realiow) ale poczucia satysfakcji i motywacji do pracy. Motywacja jedynie finansowa jest slaba. Dobrze jest lubic swoja prace i miejsce w ktorym sie mieszka.

Dlatego mysle, o wyjezdzie.
Pozdrawiam serdecznie!:-)

Marcin
76
Marcin 76
#317.01.2006, 10:27

Ja jestem a wlasciwie bylem w podobnej sytuacji. Przed wyjazdem prowadzilem dosyc dobrze prosperujaca firme ktora dawala dochod kilkakrotnie wiekszy niz ten ktory uzyskuje tutaj.
Zdecydowalem sie na wyjazd tylko dlatego ze brakowalo mi poczucia spelnienia, poznania nowych miejsc, przezycia czegos innego niz szary dzien w polsce z ludzmi usmiechajacymi sie do ciebie lecz juz wbijajacymi w ciebie noz gdy tylko zainstnieje taka okazja. Nie lubie byc sztucznym a w polscce nie mozna zyc inaczej, przykre ale prawdziwe.
Nie wiem jak wyglada Twoje zycie dokladnie ale moge Ci powiedziec jedno.
Jesli tylko masz na tyle odwagi zeby sprobowac to nie zastanawiaj sie i dzialaj, swiat nalezy do odwaznych i dolacz do nich.

Pozdrawiam goraco!

M.

Robert
5
Robert 5
#417.01.2006, 17:28

Droga Julio,nie ma na wszystko zlotych srodkow,a tym bardziej pol srodkow.Wiedz,ze jesli zdecydujesz sie na wyjazd to Twoje zycie wywroci sie do gory nogami.Miej tego swiadomosc.Domyslam sie,ze jestes w mlodym wieku.Dzisiejszy swiat pedzi i niekiedy jest trudny do zniesienia i zaakceptowania.Byc moze to przykre mowic w ten sposob,ale juz teraz jest czas aby pomyslec o "pogodnej starosci".Prosze Cie przemysl swoja decyzje,taka zmiana nie zawsze jest dobra.Be careful.Pozdrawiam.

Daria
362
Daria 362
#517.01.2006, 18:13

Duzo ryzykujesz, bo moze byc róznie i nie zawsze to bedzie zalezec od Ciebie. Moze znajdzesz odrazu lub po jakims czasie satysfakcjonujace Cie zajecie w Szkocji ale moze byc tez tak ze ono tez nie bedzie ci dawac satysfakcji a pieniadze jak juz mówilas nie zawsze sa najwazniejsze. Przytocze tutaj historie mojego znajomego. Pochodzi on z Filipin. Nawet jak na Polskie warunki byl bardzo bogaty a co dopiero na filipinskie. Ale postanowil wyjechac. Powody byly podobne jak twoje + chec zarobienia jeszcze wikeszych pieniedzy. Zna doskonale j. angielski. Niestety nie udalo mu sie znalezc pracy umyslowej na co liczyl i chociaz pracujac w Szkocji zarabia wiecej niz na Filipinach teraz zaluje ze opuscil kraj. Zaluje tego ze tam mial tgz. "swiety spokój" gdy tymczasem ma mase problemów bo takie sa poczatki tu w Szkocji. Nie obraz sie bo decyzja nalezy tylko do ciebie ale ja kieruje sie maksyma moze zbyt brutalna: "Nie ruszaj g...a puki nie smierdzi".  Pozdrawiam i powtarzam: sama musisz podjac decyzje.

Daria
362
Daria 362
#617.01.2006, 18:19

Jeszcze dodam jedno. Ludzie którzy tutaj przyjezdzaja przygotowani sa psychicznie na to ze na poczatku bedzie im ciezko, ze beda musieli poniesc wiele wyrzeczen. Jezeli podejmiesz decyzje o przyjezdzie tutaj bedziesz musiala sie równiez na to przygotowac. Bedziesz musiala przynajmniej na poczatku zapomniec o dostatnim zyciu jakie wiodlas i zabrac sie do pracy która na poczatku moze równiez cie nie satysfakcjonowac a nawet byc ponizej twoich kwalifikacji. Moze lepiej poszukaj przez internet interesujacych cie ofert pracy i poskladaj podania. Bedac tutaj równiez szukalabys w ten sposób ofert bo wiele firm rekrutuje personel w ten sposób. Robiac tak wybadasz szkocki rynek pracy a przy odrobinie szczescia moze uda ci sie wyjechac do szkocji z kontraktem w kieszeni.

putti
6 025
putti 6 025
#718.01.2006, 05:36

hmm...po wypowiedziach poprzednikow nie bardzo wiem co mam napisac :] moze wlasnie zrob tak jak napisala Darianna. rozpoznaj rynek pracy na Wyspach przez internet...chyba, ze chcesz zaczac wszystko od nowa? wyjazd w ciemno, praca gdzies w knajpie na druga zmiane...
wiesz wydaje mi sie, ze to nie praca cie meczy tylko otoczenie...bo nie jest najwazniejsze co robisz tylko to co z tego masz...przynajmniej ja z takiego zalozenia wychodze ;) nie zarabiam 4000Ł miesiecznie ba nawet tysiac jest mi trudno przekroczyc, ale za to zwiedzilem cala Szkocje i teraz zaczne sie wybierac dalej...Anglia, Walia, Irlandia, Norwegia...Swiat jest zbyt duzy, a zycie za krotkie...carpe diem :) postaraj sie nie zyc praca...znam setki osob, ktore po skonczeniu studiow nie pracuja w swoim zawodzie z wielu wzgledow, za niskie place, uzeranie sie z dzieciakami, albo poprostu brak takiej pracy. wiec ludzie sie przekwalifikowuja...jestes po historii sztuki, a kilka miesiecy temu tu w Edin potrzebowali ludzi do Museum of Scotland...Julia (btw masz fajne imie) wystarczy chciec, a jak sie chce to mozna wszystko...powtorze sie raz jeszcze...
CARPE DIEM :)

Julka
5
Julka 5
#818.01.2006, 08:27

Dzieki za odzew:-))
Ja w Szkocji wcale nie chce zaczynac od zera. Na pewno  nie ma mowy o zadnej pracy fizycznej - juz to przerabialam pracujac w USA po skonczeniu studiow (zarabialam na swoje podroze) i nie chce wiecej wracac do tego etapu.
Moja firma jest  znana w Edynburgu ( ma tam oddział)-mam wiec nadzieje,ze 4-letnie doswiadczenie pracy w niej mi pomoze....

ono
811
ono 811
#918.01.2006, 09:54

Julia_S do odwaznych swiat nalezy, sama sie o tym przekonalas podejmujac niejednoikrotnie wyzwanie. Ja tez porzucilam tzw "bardzo dobra prace" w naszej ojczyznie, nie bylo mi zle - ale tez przygotowalam sobie zlota klatke, ktora mnie dusila, mialam dosc - praca niby satysfakcjonujaca ale nic juz mi nie dawala, niczego nie nowego nie wnosila - wyjechalam.
To prawda wszystko wywraca sie do gory nogami, trzeba sie zmienic - ale w moim przypadku warto (choc mam juz wiecej wiosen na grzbiecie - nie zaluje) Ciekawa przygoda lubi wyzwania.

Piotr
24
Piotr 24
#1018.01.2006, 21:46

Uciekaj dziewczyno z tej POLSKI, tu nic dobrego na nikogo z nas nie czeka. Znasz j.angielski to nie zastanawiaj sie nawet. Ja rowniez zamierzam uciec z tego polskiego 'kanalu' , ale ten angielski!!! dopiero sie ucze. Pozdrawiam :)

Profil nieaktywny
Nika79
#1118.01.2006, 22:05
Eduska
1 355
Eduska 1 355
#1218.01.2006, 22:06

Droga Julio!
Mysle,ze Twoj problem jest czysto egzystencjalny. Kazdy czlowiek potrzebuje bodzcow do samorealizacji ,ale tez kazdy czlowiek ma inne potrzeby i wartosci. Jezeli sie nie realizujemy pojawia sie w nas ontologiczny lek - lek ktory jest  odbiciem naszych wewnetrznych niezaspokojonych potrzeb.
Mysle, ze Twoja decyzja powinna nalezec do Ciebie...co jest dla Ciebie bardziej istotne...rozwoj i budowa wlasnej osobowosci czy moze poczucie "ekonomicznego" bezpieczenstwa  ?

Profil nieaktywny
Nika79
#1318.01.2006, 22:19

Julio, to zupelnie przypomina mi mojá sytuacjé. Posiadam wyzsze wyksztalcenie humanistyczne. Do niedawna bylam personalná asystentká dyrektora w jednej z firm elektroniczno-komputerowych w Szkocji i zajmowalam sié m.in. tlumaczeniem dokumentacji przetargowej z j. ang. na j. polski i niemiecki. Wprawdzie nie wyjechalam z Polski ze wzglédu na perspektywé lepszego zycia za granicá, lecz ze wzglédu na mojego partnera, który tu przebywa. Teraz troché zalujé. W firmie tej placono mi najnizszá z mozliwych stawek, zupelnie nieadekwatná do wykonywanej przeze mnie pracy i czulam sié - tak jak Ty teraz - niespelniona. Dlatego zrezygnowalam z posady, no i teraz jestem bez pracy. Odnoszé wrazenie, ze ludzie z wyzszym wyksztalceniem, przyjezdzajácy np. z Polski, sá traktowani z niedowierzaniem co do ich poziomu ich edukacji, a Szkoci wdlg mnie w ogóle majá malo ambicji i aspiracji jesli chodzi o kwestie ksztalcenia. Ocené pozostawiam jednak Tobie. Jedno jest pewne - wyzsze wyksztalcenie bez doswiadczenia zawodowego w Wlk. Brytanii niczego nie gwarantuje!!!

Darek
34
Darek 34
#1418.01.2006, 23:25

Witaj Julia ... wtrące małe tyci ...Miałem taki okres w zyciu gdy myslałem ze to juz wszystko czego sie nauczylem . Przerobiłem kilku pracodawców w europie, Polsce no i juz niechcialo mi sie chciec. Ogolna monotonia. Wydaje mi sie ze potrzeba ci nowego wyzwania. Myle sie ? Chec sprawdzenia sie . Wyjedz lub nie i otwórz "swoj ogrodek". Ja otworzylem swoją firme w Polsce. Dziala 3 lata, ale juz mnie znudzila. Szukam nowego wyzwania. Robie wyjazd. Glasgow. zaczynam od nowa. I to jest moje wyzwanie, nastepny cel w zyciu. Tam aby zabic te monotonie. Pozdr. darek  

Darek
34
Darek 34
#1518.01.2006, 23:27

Chce miec co wspominac , gdy bede juz stary ... :-), naprawde stary.

ono
811
ono 811
#1619.01.2006, 11:39

Darek35 chce Ci powiedziec, ze jestem pelna uznania dla Ciebie. Kocham zmiany i ciagle wyzwania, moze nie mialam mozliwosci realizowac sie w taki spsob jakbym chciala, ale caly czas probuje - ciekawe zycie to tylko dla odwaznych. tez chce miec co wspominac i nie zalowac, ze nie  sprobowalam.:)

Darek
34
Darek 34
#1719.01.2006, 21:57

hello octo,
raczej obawiałem sie bury na forum i ciągłej dagdki typu nieodpowiedzialnosc.
Chyba moim mottem jest :czerpać .
 aczkolwiek nie popadłem w dragi i inne.
Podziwiam , doceniam i pochwalam wszelkiego typu zyciowe decyzje, wszak za kilkanaście - dziesiąt lat   ___ludzie beda pamietac nas tylko z widzenia. Natomiast to co zobaczymy,  czego dotkniemy pozostanie nasze. W naszych sercach, umysłach jako nasze "ZYCIE"....  a czy ono nie powinno byc  nasze?   pzdr
derek
ps. ...."kto nie ryzykuje ten nie ma "  ot co !!! 
gg 386 2637

Dariusz
1 623
Dariusz 1 623
#1819.01.2006, 22:38

Starsi ludzie zawsze mówią ze załują tego czego nie zrobili. Powody są zwykle rózne, czasem brak odwagi, czasem zabrakło im czasu, czasem zmarnowali go na rzeczy zupełnie błache.
Ja choc stary nie jestem, to jak siegne pamięcią wstecz to nie załuję tego co zrobiłem, bo nawet jesłi to było złe to do czegoś dobrego pózniej to prowadzi, człowiek się ciągle uczy, rozwija ... przynajmniej mamm taką nadzieję; lecz zaluję tego czego nie zrobiłem ... a np. była taka chwila, taka szansa, ze mogłem sprobowac, skorzystać, zrobić.
Mam kolegę, który dojrzał do tej perspektywy, ale własnie mu wszczepili nową zastawkę. Być moze nieuchronność - w przypadku osób starszych, lub bliskość śmierci - w przypadku mojego kolegi powodują dystans i ludzie zaczynają robić rzeczy naprawde wazne w ich zyciu. Na co dzien odkładamy decyzje na jutro ... szkockie tumorraa (u nas tez funkcjonuje tylko nie na głos) bo mamy jeszcze czas.
A tyle mozna fajnych rzeczy robic. Ale trudno zwiedzać świat z perspektywy zmywaka :)
A tak z innej bajki to z facetem bylabys tez całe zycie bo bylby mily i nie sprawial klopotu ? 

michal
5
michal 5
#1928.06.2006, 12:10

Bierz zad w troki i zjezdzaj stamtad zanim z ciebie wszystkie soki nie
wyciekna. Poki co nikt cie nie goni, masz mase czasu na znalezienie
czegos za granica. Jak juz ci skora na rekach zdelikatniala to trudno,
mozna miec nadzieje, ze solidne cv uratuje cie od tego calego
zasmarkanego cateringu. Zakladajac, ze masz te' pare tysiecy pensji'
sadze ze stac cie na wyjazd i mieszkanie bez pracy przez jakis czas. Ja
w takich sytuacjach zjezdzam az sie kurzy.
Strasznie filozoficzno- poetyckie posty sie tu trafily.
Szczegolnie Derek35.
Chichocik.

Profil nieaktywny
weeges
#2028.06.2006, 13:11

JULIA S-pamietaj ze inni maja gorzej.wyobraz sobe tak ze kazdego nia stajesz i idziesz od poracy,tak szurujesz kible,skrobiwsz gowna,znieniasz posciel i biegasz ze szmata.po pracy-o poludniu zamiast do domu idziesz do biura by to samo powtorzyc-skrobac obstane kible,odkurzac, scierac kurze.i tak prze 5-7dni w tyg.zajebiosta perstpektywas na przyszlosc.zazrobek +,- jak twoj. wykonujesz prace ktorej wogole nie jest adekwatna do towjej kwalifikacji,umiejetnosci ipt.i wtedy mozesz sie czuc niedowartosciowana.Julia S,musisz pamietac tez o tym ze tez s takie osoby co maja lepiej:))

retap
25
retap 25
#2113.07.2006, 19:16

Ja jestem w takiej sytuacji,w Szkocji,mam fajna prace od roku,ale wiem juz wszystko o moim dziale i nudzi mnie to,wiec powiem jak w "Chlopaki nie placza" trzeba pomyslec co lubi sie robic i zaczac to robic... ja tak mam zamiar zrobic

  • Strona
  • 1

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis