To klasyk, zwłaszcza w miastach typu Barcelona czy Rzym – kieszonkowcy są tam tak sprawni, że nawet się nie zorientujesz. Najważniejsze to nie nosić wszystkiego w jednym miejscu i nie wkładać nic cennego do łatwo dostępnych kieszeni. Ale serio – plecak antykradzieżowy robi robotę. Zamki są tak ukryte, że nikt się nie dobierze, a do tego niektóre modele mają kieszenie RFID blokujące skanowanie kart. Samemu człowiekowi spada poziom stresu, bo po prostu nie musisz co chwilę macać kieszeni czy wszystko jeszcze masz. Zerknij tutaj: https://www.niedajsieokrasc.pl/plecaki-antykradziezowe
– znajdziesz sporo modeli, które właśnie do takich sytuacji są stworzone.
Zawsze mam stres jak jadę komunikacją w obcym mieście, szczególnie gdzieś za granicą. Niby człowiek uważa, ale wiadomo – ktoś tylko się „przypadkiem” oprze, zagada i już można być lżejszym o portfel. Macie jakieś sposoby na to, żeby faktycznie zabezpieczyć się przed takimi akcjami?