jak sie nie umie powiedziec nic od siebie to najlatwiej cntrl-v czyjes przemyslenia, chociaz 3/4 tego artykuly to nawet nie sa niczyje przemyslenia tylko zestawienie faktow. Ale z drugiej strony nie powiem tez oczekuje wiele od naszej siatkarskiej reprezentacji i mam postanowienie obejrzec przynajmniej wszystkie zmagania sitkarskie.
218 reprezentantów Polski wystąpi na igrzyskach olimpijskich w Londynie. Wśród nich jest kilkudziesięciu, którzy mogą skutecznie powalczyć o medal, ale jeśli powiedzie się kilkunastu, odtrąbimy sukces.
Cztery lata temu, z Pekinu, Biało-Czerwoni wrócili z dziesięcioma krążkami, co dla jednych było dotkliwą porażką, a dla drugich potwierdzeniem kiepskiej kondycji naszego sportu. Teraz ma być lepiej.
W stolicy Chin Polacy (Leszek Blanik, Tomasz Majewski i wioślarska czwórka) wywalczyli trzy złote krążki. Blanik, gimnastyk, zakończył już karierę, a Majewski, kulomiot, i wioślarze polecieli do Londynu z nadziejami na powtórkę albo przynajmniej po medal. Nadal zaliczają się bowiem do ścisłej światowej czołówki swych konkurencji.
- Na starcie stanie kilku kandydatów do złota, ale tylko ja mam ten komfort, że byłem już mistrzem olimpijskim. Z tego powodu mogę mieć mały handicap - powiedział Majewski.
Jest on naszą mocną medalową nadzieją, umieszczamy go bez wahania w gronie kandydatów do złota.
Faworytami, największymi, są jednak siatkarze. Odkąd w ubiegłym roku objął ich Andrea Anastasi, stanęli na podium wszystkich czterech wielkich turniejów, w jakich zagrali. Zajęli pierwsze i trzecie miejsce w Lidze Światowej, drugie w Pucharze Świata i trzecie w mistrzostwach Europy. Są na fali i nawet rywale upatrują w nich pewnych kandydatów do złota.
- Potrafimy radzić sobie z presją towarzyszącą wielkim imprezom i teraz też powinno być podobnie. Nie jest nam potrzebne podgrzewanie atmosfery, zresztą nawet na to nie zwracamy uwagi - podkreślił Marcin Możdżonek, kapitan naszej drużyny.
Jedynej, która zagra w Londynie, bo nie dostały się tam siatkarki, a także piłkarze ręczni, choć po cichu widzieliśmy ich nawet na olimpijskim podium.
Najwięcej medali Polacy mogą w stolicy Anglii wyłowić z wody. Zofia Klepacka, Przemysław Miarczyński (żeglarska klasa RS:X), Mateusz Kusznierewicz i Dominik Życki (Star), pływacy Konrad Czerniak i Paweł Korzeniowski, wioślarska dwójka pań i czwórka panów, kajakarskie jedynki, dwójki i czwórki - to naturalni kandydaci do sukcesów.
Dobre wiadomości mogą napływać też ze stadionu olimpijskiego, gdzie rywalizować będą lekkoatleci. Wspomniany Majewski, Piotr Małachowski (dysk), Anita Włodarczyk (młot), Adam Kszczot (800 m) i Anna Rogowska (tyczka) marzą o medalu i mają argumenty, by marzenia przekuć w rzeczywistość. Podobnie jak dwaj ciężarowcy: Adrian Zieliński i Marcin Dołęga.
Przygotowania Polaków do startu w Londynie pochłonęły 3/4 budżetu ministerstwa sportu, który wynosi 160 mln złotych. Biało-Czerwoni za ewentualne sukcesy otrzymają premie sporo niższe niż przed czterema laty. I tak złoty medalista może liczyć na 120 tys. zł, srebrny - 80, a brązowy - 50 (te liczby są dodatkowo dzielone w przypadku konkurencji, w których startuje więcej niż jeden zawodnik, i w siatkówce).