Hm, drogi forumowiczu "mojnick" jakże bardzo "katolickie" są Twoje odzywki, jesteś "katolem", łazisz do kościoła, to rób tak dalej, ale nie wyzywaj innych, madrzejszych od siebie od "głupków"
Bo jakbys troche poczytał, poiteresował się skąd biorą sie obrzędy katolickie, w których tak ochoczo bierzesz udział to byś wiedział że większość z nich nie ma nic wspólnego z Bogiem albo Jezusem. Może ne początek sugeruję lekturę o SOBORACH TRYDENCKICH, łatwo dostepne w internecie. Polecam i pozdrawiam.
ja effka(dobry chrzescijanin, nie katolik).
Z jednej strony moze dobrze, ze moi Rodzice wychowywali mnie religijnie. Wtedy wszyscy chodzili do kosciolka, a dziecku jest bardzo ciezko byc odmiencem w gromadzie.
Z drugiej strony - wielka ulga bylo dla mnie zwolnienie sie z czasem z praktyk religijnych, wiecznego poczucia winy i znoszenia tego specyficznego falszywego jezyka, ktorym czesto mowia ksieza ( ze 'umilowal', 'ubogaca' itd.)
Dzis dzieci niepraktykujace nie sa juz chyba odmiencami, ktore trzeba zadziobac?
Pozwolilem sobie skopiowac czesc najulubienszej czesci ze Starego Testamentu
Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
2 Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
3 czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
4 czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
5 czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
6 czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
7 czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
8 czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.
mojnick
#33 | Dziś - 14:48
jak wy gadacie czy piszecie glupoty to ok, a jak katolik to co?tragedia, ojojojojoj!
nie chce mi sie z wami pisac bo dla mnie jestescie beznadziejni poprostu,tyle,narra pajace - tak to ja katolik !
___________________________________________
"Rasa biała, podobno katolicka":

Czy tylko ja dostrzegam analogie? ;)
at 43
jesli cos sie bierze za pol darmo, jak nieoswiecone ludziska w skore poubierane to trzeba w pozniejszych wiekach zaplacic danine, to sie tez tyczy Ukrainy bo rozmawialem kiedys z gosciem i sie rozczulal, ze pany z Polski jego rodzine i jego samego meczyly, a meczarnia polegala na tym, ze dziad musial konie czyscic:)
Nie nazywaj mnie ateistą bo ja w Boga wierzę. Neguję jednak doktryny stworzone przez Kościół Katolicki dlatego tez katolikiem nie jestem.
....Ateizm – odrzucenie teizmu lub pogląd bądź doktryna głosząca, że bogowie nie istnieją. W najszerszym znaczeniu jest to brak wiary w istnienie boga, bóstw i sił nadprzyrodzonych, jako sprzecznych z rozumem i nienaukowych, oraz negujący potrzebę religi.
Mysle że wiele osób błędnie twierdzi, ze jak ktos nie utożsamia sie z jakąś religia to od razu jest niewierzący
Dzisas, nie chodzi o kolejna wojne religijna tylko o fakt ze jezeli se ksiadz nie zyczy dzieci w kosciele niech da kartke na drzwi a nie napier***a hipokryzje bo jak bierze hajz za chrzty I inne to mu juz placz nie przeszkadza. Druga sprawa ze jak male wyje, to nikt na sile nie stoi pod oltarzem, ale zeby prewencyjnie w przedsionku???
Pozdrawiam
#49
Ale to nie prewencyjnie chyba w tym przedsionku trzeba urzedowac, tylko :'' kiedy pociechy zaczynają chodzić/podbiegiwać, gaworzyć, mówić coś po swojemu lub śpiewać w kościele''. Czyli jak sie zachowuja jak dzieci, to moze przeszkadzac innym w skupieniu i modlitwie.
( z tym spiewem, to rozumiem, ze dzieciak wyspiewuje co inkszego niz cala reszta?)
Ale, ale. Kto chce, zeby dziecko nie mialo klopotow w szkole i ogolnie w zyciu np. z nadmiarem agresji, to niech mu czyta ksiazeczki. Podobno dzieci, ktorym sie czytalo, mniej sa sklonne do 'violent crime', jak dorosna. O prowadzaniu do kosciola nic w gazecie nie bylo :)
A ja tak sobie myslę. Pzreciez rodzice mogą jakos rozwiązac ten problem.Można by na przykład zabierac dziecko do kościoła na mszę, niech troszkę pouczestniczy, chocby 5 czy 10 minut a nastepnie jedno z rodziców moze wyjść z dzieckiem np. na lody podczas gdy drugi rodzic bedzie mógł uczestniczyc w pełni we mszy I tak na zmianę w co druga niedzielę. Do tego opowiadac dziecku o mszy świetej o tym jak wspaniale jest w niej uczestniczyc I obiecywac ze jak bedzie wieksze bedzie mogło zostac na całej mszy. Tym sposobem wyjście do koscioła w niedziele bedzie się kojarzyło dziecku z czyms przyjemnym, a opowiesci rodzica spowodują że dzieciak z utęsknieniem bedzie czekał czasów "gdy będzie juz duzy"i bedzie mógł zostac w kościele na dłużej.Myslę (bazując na wiedzy z zakresu pedagogiki I psychologii wieku dzieciecego)moze to nastapić w wieku 6 a może nawet 5 lat, wczesniej nie ma sensu. I pamietajcie rodzice!! Wiara katolicka to nie tylko chodzenie do kościoła, to także swiadome przygotowanie dzieci do tej wiary.
Witajcie!
Napiszcie proszę, co sądzicie na temat wypraszania rodziców z małymi dziećmi do przedsionka kościoła lub odrębnej sali, kiedy pociechy zaczynają chodzić/podbiegiwać, gaworzyć, mówić coś po swojemu lub śpiewać w kościele? Pomijam sytuacje, w których dziecko płacze lub krzyczy, bo wtedy zdrowy rozsądek nakazuje wyjść z dzieckiem, aby nie przeszkadzało. Czy nie uważacie, że powinna być stworzona odrębna msza dla dzieci? Byłaby ona troszkę krótsza i rodzice również mogliby godnie uczestniczyć we mszy w kościele, a nie w przedsionku...
Mam wrażenie, że obecna sytuacja stresuje rodziców i tym samym ich pociechy. Rodzice dokładają wszelkich starań, aby uciszać dziecko, które tak naprawdę jeszcze nie do końca rozumie gdzie jest i nie nauczyło się jeszcze, jak należy zachowywać się w kościele. Dzieci są doskonałymi obserwatorami. Widząc, jak zachowuje się rodzic w kościele, sam zaczyna go naśladować. Potrzebuje jednak na to czasu i cierpliwości dorosłych (nie tylko księdza, rodziców, ale także innych wiernych). Dzieci w przedsionku czy salce zachowyją się często jak na placu zabaw. Jedno naśladuje drugie...Nic w tym dziwnego, bo przecież są dziećmi...Chodzi o to, by dzieciom dawać przyklad, uczyć je, pokazywać. Wszystko wymaga jednak czasu.