#55 ''Harrier, dziecko jest dziecko I gaworzy kiedy ma ochote. Jak mnie kto w publicznym miejscu zwroci uwage to w ryj.'
Busie, chyba nieuwaznie przeczytales moj post 52 ( nielajk mi nie wadzi).
Stwierdzam tylko, ze wedlug raportu Barbareczki rodzice z dziecmi nie byli wypraszani do przedsionka 'zawczasu' (jak to odczytales), a dopiero, kiedy dzieci zaczely podbiegiwac, spiewac itd. ( czyli zachowywac sie jak dzieci).
Ja wiem, ze dzieci to dzieci, i nigdy nie zwracam uwagi rodzicom, ze ich dziecko zachowuje sie jak dziecko!
Inna sprawa, ze unikam towarzystwa malych dzieci, bo w ogole zle znosze halasy i nieprzewidywalnosc cudzych zachowan - po prostu przemieszczam sie w inny kacik, jesli mosci sie kolo mnie rodzina z malymi dziecmi. Moge nawet do przedsionka :)
Czyli ryj moj ocalony chwilowo!!!
Z tego co się orientuję, w katedrze w Aberdeen jest pomieszczenie w którym rodzice z małymi dziećmi a zwłaszcza z bardzo uciążliwymi dla innych mogą posiedzieć i dzięki systemowi audio-wideo być na bieżąco z tym co odbywa się w nawie głównej. Słyszałem jak ksiądz PROSI rodziców szczególnie upierdliwych dzieci o przejście do tamtego pomieszczenia (nie jest zamykane na grubą sztabę). Dzieciarnia może tam szaleć do woli i przeszkadza wówczas tylko sobie nawzajem i rodzicom podobnych sobie. NIGDY nie słyszałem (może raz ale tego celebryty już nie ma w Aberdeen) (a może niezbyt często bywam) żeby ksiądz wyganiał towarzystwo z kościoła. Więc przestańcie bić pianę. Trzeba aviomarin brać w dużych ilościach bo się porzygać można od waszego jadu. Bez pozdrowień. Najwięcej jak zwykle dyżurni ujadacze mają do napisania. Szambo.
Nie twierdzę że nie ma pomieszczenia dla upierdliwych dzieci. Kwestia odbioru komunikatu. Dobrze że bus nie chodzi do kościoła bo niezależnie od formy w jakiej prośba o uspokojenie dziecka byłaby wyrażona- księża i wierni mogliby mieć poobijane ryje. Czasem ktoś prośbę odbiera jako atak na swoje i dziecka swobody obywatelskie i jego zdaniem jest to wypraszanie. Ba- wyganianie wręcz. Tak jak napisałem- słyszałem wielokrotnie PROŚBY o przejście z takimi dziećmi do sali obok. Możliwe jest wszakże że jeżeli ktoś totalnie olał prośby i ma w dupie że jego wrzeszczący gnojek przeszkadza innym (nie tylko księdzu) to prośba mogła zostać ponowiona bardziej stanowczo. Jak się ma w dupie wszystkich innych to po cholerę chodzić tam gdzie jest niewskazane takie zachowanie? Nawet z kina cię wywalą.
goj oznacza nie-zyda wiec mialoby to sens ;]
jak to nie mieszalbys zydow do chrzescijanstwa? bog ktory uznal zydow za narod wybrany, mial dziecko z zydowka, czyli zyda, ktory jest uznany za boga przez chrzescijan, miejsce akcji tzw nowego testamentu to Israel i niemal wszyscy jego bohaterowie to zydzi, a ty bys nie mieszal zydow do chrzescijanstwa... pojechales troche z tematem ;]
#81:
Przeca wiem, uskuteczniam tylko trolling level master pro. ;)
A propos (bigoci i dewotki proszeni o nie klikanie w link):
https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd....
;P
Witajcie!
Napiszcie proszę, co sądzicie na temat wypraszania rodziców z małymi dziećmi do przedsionka kościoła lub odrębnej sali, kiedy pociechy zaczynają chodzić/podbiegiwać, gaworzyć, mówić coś po swojemu lub śpiewać w kościele? Pomijam sytuacje, w których dziecko płacze lub krzyczy, bo wtedy zdrowy rozsądek nakazuje wyjść z dzieckiem, aby nie przeszkadzało. Czy nie uważacie, że powinna być stworzona odrębna msza dla dzieci? Byłaby ona troszkę krótsza i rodzice również mogliby godnie uczestniczyć we mszy w kościele, a nie w przedsionku...
Mam wrażenie, że obecna sytuacja stresuje rodziców i tym samym ich pociechy. Rodzice dokładają wszelkich starań, aby uciszać dziecko, które tak naprawdę jeszcze nie do końca rozumie gdzie jest i nie nauczyło się jeszcze, jak należy zachowywać się w kościele. Dzieci są doskonałymi obserwatorami. Widząc, jak zachowuje się rodzic w kościele, sam zaczyna go naśladować. Potrzebuje jednak na to czasu i cierpliwości dorosłych (nie tylko księdza, rodziców, ale także innych wiernych). Dzieci w przedsionku czy salce zachowyją się często jak na placu zabaw. Jedno naśladuje drugie...Nic w tym dziwnego, bo przecież są dziećmi...Chodzi o to, by dzieciom dawać przyklad, uczyć je, pokazywać. Wszystko wymaga jednak czasu.