miałem bardzo podobną przygodę, koleś chciał mi radio ukraść. Pecha miał że akurat ze sklepu wyszedłem. Patrzę, szyba wywalona jakiś .huj w samochodzie się szarpie, wytargałem gnidę, raz tylko dostał. Frajer udawał rosjanina, jak przyjechała policja okazało się że rodak, myślałem że ze wstydu łeb w dupie schowa.
Kurestwa nie cierpię.
Ja byłem BARDZO znienawidzony przez ZASRANYCH złodziei, było to w Polsce. Miałem dość rzadkie auto. Skurwysyny zaczęły je traktować jak mobilny magazyn części zamiennych. Ale do czasu. Wymyśliłem sobie patent na skurwysyna. Pewnej nocy usłyszałem alarm swojego auta i wyleciałem z domu. Biedny złodziej nie mógł wyjść z auta. Kiedy mnie zobaczył wpadł w panikę i zbił szybę. Poranił się mocno, ale to było pikuś. Kiedy go dorwałem połamałem mu na krawężniku oba nadgarstki.
Za drugim razem uczyniłem podobnie z tym, że dołożyłem jeszcze złamany nos ( inny złodziej )
Na tym próby kradzieży się zakończyły. Sądzę, że zyskałem złą sławę...u skurwieli. Na ich szczęście nie szukali okazji do zemsty.
Nie dalej jak tydzień temu z domu zginął mi górski gps. Mam swoje podejrzenia, ale nie udowodnię, a poszlaki są karkołomne. Niech mu służy, widocznie nie był mi pisany. I tak jest już nowszy model.
Nie porównywałbym też tych dwóch przestępstw - rzeczy to nie to samo co dzieci. Ja osobiście nie przepadam ani za jednymi, ani za drugimi, ale tych drugich mimo wszystko bardziej mi szkoda.
Fakt, jestem nielogiczny. Ale może dlatego, że mój poziom reakcji jest inny na kradzież, a inny na pedofilię. Ale nie jest to przytyk, ani moralizatorstwo - jedynie stwierdzenie faktu, że martwię się najbardziej o zdrowie swoje i moich bliskich. Abym mógł się cieszyć życiem nie potrzebuję cieszyć się rzeczami, otaczając się nimi nie czuję się szczęśliwszy. I to również nie jest Twoja ocena z mojej strony, a jedynie refleksja jaka mi ostatnio towarzyszy, gdy czuję przemijanie. Pieniądze potrzebne by mi były jedynie po to, by kupić sobie więcej czasu.
A złodziej to dla mnie osoba godna pożałowania, ktoś kto nigdy nie pojmie tego, że ryzykuje więcej, niż wartość tego co może ukraść. Ogólnie rzecz biorąc - pierdoła życiowa, która nie umie zapewnić sobie własną inicjatywą i zaradnością tego, co wydaje mu się, że jest potrzebne. Szczególnie śmieszni są złodzieje wynoszący papier toaletowy i drobne przybory codziennego użytku z pracy w odruchu zemsty za nieudane życie i poczuciu nagradzania sobie tej krzywdy.
Serdecznie pozdrawiam kolege (Polaka), ktory godzine temu probowal mi ukrasc kolpaki z mojego samochodu na Summerhill, a mial pecha, ze akurat szedlem obok i mnie nie widzial. Bardzo roztropny jegomość swoją drogą.
Jezdzi srebrnym passatem diesel o numerach tablic zaczynajacym sie na "V". 180-185cm wzrostu, krotko sciete jasne wlosy. Reszte szczegolow podalem policji. A jak spotkem osobiscie to podziekuje i pogratuluje w inny sposob.