I po aferze. :( I jak tu przeżyć weekend na emito? :( Cała nadzieja w tym, że dokument okaże się fałszywką, zastępca ordynatora nie istnieje a jakieś dziecko udławiło się ofiarowaną zabawką- w przeciwnym wypadku trzeba będzie ruszyć cztery litery i opuścić pielesze, rzucając się w zimną, nieprzyjazną pozaprzestrzeń.
;)
Od dnia 19.09.2013 trwała akcja zbierania w sklepach Piotr i Paweł używanych zabawek dla dzieci z oddziału Hematologii i Onkologii w Prokocimiu koło Krakowa.
Chcąc włączyć się do akcji i przesłać zabawki nowe, osobiście zadzwoniłam do szpitala na wskazany w ogłoszeniu oddział.
Ku mojemu zaskoczeniu ordynator szpitala stwierdził, że nic nie wie o takiej akcji "dobroczynnej", tym bardziej był zdziwiony, bo na tak sterylny oddział nie wolno przyjmować używanych zabawek,nawet wypranych.
Moje pytanie jest takie, gdzie trafiły wszystkie zabawki, które przynieśli ludzie o dobrym sercu, z myślą o chorych dzieciach ???