McDa Lena - uwielbiam wloska kuchnie (od wielu lat, ale od czasu zahodowania wlocha w domu, moje zwiazki z ww. sie nasilily), nie gardze tez francuska, chinska, tajska, czeskim knedlikiem... :)
uwielbiam testowac nowosci.
nasze, polskie specjaly tez bardzo lubie i darze je oczywistym sentymentem - taki schabowy np. i do tego zasmazana kapusta, albo kaczka pieczona z jablkami - chyba jednak glownie kojarza mi sie one rodzinnie, a nie ojczyzniano. a propos - powinnam sie chyba wreszcie nauczyc robic kluski na parze (pamietam, jak robila je moja babcia, potem umiejetnosc te opanowala siostra mojej mamy, tera chyba wypada na mnie). :)
ps. aaarszenik - Ty chyba powinnac cos wiedziec na ich (klusek na parze) temat, bo to potrawa z Twoich stron (jesli dobrze kojarze Twoje zwiazki z poznaniem). :D
no tak, ja nie poznanianka, a rodzina z okolic kalisza, byc moze dlatego nazwa ewoluowala (teraz pamietam - pyzy na parze, albo kluchy sie mowi tez). gratuluje stroganoff'a (swoja droga, dawno nie robilam, a zasluguje na powtorke). :)
ps. wje wjura w smietanie moglaby sie okazac calkiem zjadliwa, ale zawsze polak - czymkolwiek by go nie doprawic - obawiam sie, zawsze smakowalby jak stary kalosz. :D
o tym, tylko ja sobie ich nie wyobrazam na slodko ze smietana ( choc moja kolezanka z kielc uwielbiala takie ).wiem ze istnieja tez wersje nadziewana ale dla mnie to jakas totalna nowosc.
ja pamietam jak babcia serwowala je do kaczki, lub sosu mysliwskiego.
skladu ciasta nie znam dokladnie ale na pewno jest drozdzowe.
Ja 'fish and chips' w wersji spolszczonej - ziemniaki zamiast 'chips' i ogorki kiszone zamiast zielonego groszku.