Ja przepracowalam w Nairn's (wtedy Simmers) jakies 6 miesiecy w 2006/07, najmilej wspominam nocki, bo maszyna szla tak wolno, ze co godzine sie wymienialismy i ktos szedl na kime do kantyny ;) Za to ciastka dla wojska to bylo dziadostwo, opakowania tak ostre, ze po dwoch dniach rece byly cale pociete. No i dawali darmowe bilety do zoo czasami.
Pracuje ktoś lub pracował z Was w tej ciastkarni?Jaka tam panuje atmosfera i jak zarobki?Jakie trzeba spełniać wymagania żeby otrzymać tam pracę? Czy w ogóle przyjmują?