ja to mam taki uklad z wlascicielem sklepu z alkoholem (narodowosci nie wymienie). ze w godzinach prohibicji mam brac flaszke z polki. uciekam i mi przed drzwiami zgodne wypadaja. niby ze napad. kiedys na jutuba wrzuci.
W Edynburgu na Leith jest polak maciek ma na imie,mieszka na koncu leith,spytaj polakow to ci wskaza gdzie mieszka,ma niezly samogon,pedzony w szkocji i nie drogo.Chlopaki z glasgow jak potrzebja mocnego kopa i im sie towar skonczy w srodku nocy to do niego jezdza.
potrzebna flacha now