Do góry

Najciekawsza "dziura" w UK

Clapham. Niepozorna wioska wetknięta w stok niewysokich gór Yorkshire Dales oraz w małą, ale malowniczą dolinę. Typowe Północne Yorkshire. Wszystko z szarego kamienia, cisza, spokój. Tylko czasami coś przejeżdża. Poniżej większość turystów sunie prosto główną drogą w kierunku popularnego Lake District. Jednak uważni obserwatorzy znaków i napisów, a także wytrawni "czytacze map" wiedzą, że to właśnie w Clapham schowane dwie prawdziwe atrakcje tych stron - jaskinie!

Pierwsza jaskinia - Ingleborough Cave - jest najpopularniejsza ze względu na liczbę odwiedzających. Położona jest ok. 40 minut marszu wygodną ścieżką w górę doliny.

W Anglii jest sporo jaskiń dostępnych turystycznie, ale największym wzięciem cieszą się te w Peak District. Jednak nie wszyscy z potoku masowej turystyki wiedzą, że wystarczy niecała godzinka zdrowego marszu w górę, aby odkryć dwa razy w roku niezwykłe miejsce - schowaną głęboko w ziemi największą komorę jaskiniową w UK, czyli sławną Gaping Gill.

Miejsce to jest bardzo niepozorne, wręcz niewidoczne. Oto oczom wędrowca górskiego ukazuje się rozległa łąka na stokach okolicznych gór, niemal płaskowyż, charakterystyczny dla tych terenów. W kilku miejscach widać zapadliska i wgłębienia, na dnie których znajdują się szczeliny w skałach.

W pewnym momencie wyraźnie wydeptana ścieżka prowadzi nas do dużego i stromego leja na łagodnym stoku góry. Biada jednak temu, kto pośliznąłby się próbując schodzić do leja w dół! Groziłby mu śmiertelny lot w czarną czeluść, głębokiej na 105 metrów, studni, utworzonej przez strumień.

Gaping Gill jest górną partią całego systemu jaskiniowego, którego dolną część stanowi Ingleborough Cave. G.Gill sławna jest nie tylko ze swych rozmiarów. Aby dostać się do niej, trzeba zjechać na linie, niemal pionowo, w mroczną i mokrą od kapiącej tu wody otchłań. Jaskinia na dole zraszana jest dodatkowo przez wspaniałą kaskadę, która ją wyżłobiła, a teraz dodatkowo ozdabia ten piękny kawałek podziemnego świata.

Jeśli nie jesteśmy grotołazami wyposażonymi w odpowiedni sprzęt i nie znamy terenu, to pozostaje nam jedyna opcja - wziąć udział w którymś z dwóch corocznych Winch Meetingów, czyli "spotkaniu z wyciągarką", którą instalują wraz z całym oprzyrządowaniem i zabezpieczeniami dwa kluby speleo - Bradford Pothole Club oraz Craven Pothole Club.

Ta niezwykła przygoda jest dostępna w zasadzie dla każdego w ciągu majowego i sierpniowego Bank Holiday weekendu. Za kilkanaście funtów możemy zakosztować jedynej w swoim rodzaju atrakcji na Wyspach, która wprawdzie trwa zaledwie niecałą minutę (zjazd na linie w specjalnej klatce metalowej z siodełkiem), ale zawsze dostarcza sporej dawki adrenaliny.

Jadąc w dół (bez obaw - wszystko jest bezpieczne i pod kontrolą) mamy przed nosem przesuwające się szybko w górę skały pionowej studni, lecącą na głowę wodę, zaś pod nami chłód ziejącej przepaści i sporo "świeżego powietrza". Z kolei na dole czeka na nas wspaniała komnata stworzona przez naturę!

Potężna niczym nawa katedry, zwężająca się u góry komora, stanowi niesamowity kontrast ze światem na górze. Wszystko jest tu inne - bardziej zimne, mroczne i tajemnicze. W świetle sztucznych lamp zainstalowanych przez speleologów, które rzucają żółtawą poświatę na ten cud natury, widać zarówno wodospad jak i cienką linę stalową, na której zjeżdżają lub wyjeżdżają w górę kolejni zwiedzający, zamknięci w tej ciasnej klatce.

Jednak najpiękniejsze jest owo nieziemskie, niebieskawe światło wpadające z góry do jaskini. Skały zroszone wodą świecą na bladozłoty kolor. Migają ogniki czołówek. Gdzieś wysoko w górze, po linie, schodzą grotołazi. Inni eksplorują zupełnie ciemne, boczne korytarze (na własne ryzyko, z latarkami czołowymi). Na szczęście nie ma limitu czasu przebywania na dole, więc możemy nacieszyć się tym widowiskiem, jakie stworzyła dla nas natura.

Nie ma jednak gdzie odpocząć i usiąść - wszystko jest mokre i wilgotne, albo zabłocone. Kombinezony ochronne, (otrzymujemy je przed zjazdem) szybko się brudzą, a w świetle latarek i lamp błyskowych wyglądamy niczym zielone ludki poszukujące czegoś w tym królestwie ciemności.

Współczucie budzi widok obsługi stanowiska wyciągarki na dole - w nieustannie padającej z góry wodzie (obok spada w/w kaskada), w zimnie wykonują swoją ochotniczą pracę, umożliwiając turystom skorzystanie z tej niezwykłej atrakcji. W ten sposób klub łączy miłe z pożytecznym.

Zapytałem dwie małe Angielki, na oko 5-6-letnie, czy się nie bały. - "Nieeee..." - padła odpowiedź. - "To bardzo fajne miejsce i chciałabym tu jeszcze przyjechać".

Ciekawe jest, że najstarszy znany uczestnik zjazdu miał 92 lata, zaś najmłodszy... tylko 3,5 roku! Dzieci mają świadomość, że są bezpieczne w klatce zjazdowej, jednak wydaje się, że to chyba ciekawość przygody zwycięża strach. Wyjazd w górę nie budzi już tej samej adrenaliny, bo choć jest świadomość, że pod nami rośnie przepaść, to jednak patrząc w górę widzimy skrawek nieba i zbliżającą się rampę, z której niebawem wysiadamy. Dość dziwnie czujemy się po powrocie na powierzchnię.

W czasie wspomnianych meetingów, speleolodzy przywożą masę sprzętu. W dostarczeniu go wysoko w góry pomagają im farmerzy. W tym czasie powyżej niecki wlotu studni powstaje prawdziwe miasteczko namiotowe (jest nawet latryna), w którym jednak turyści spoza klubu bez pozwolenia biwakować nie mogą.

W roku ubiegłym, mieliśmy z kolegą jednak okazję uczestniczyć w wieczornym życiu tej sporej gromady sympatycznych i przyjaznych ludzi z klubu z Bradford, zdziwionych nieco obecnością Polaków. Zostaliśmy zaproszeni na wspólne piwo do namiotu "imprezowego" gdzie przywitał nas po polsku (!) pewien Anglik w bandanie. Usłyszeliśmy też, że "Polaków to tu chyba jeszcze nie było". Poczuliśmy się niemal jak odkrywcy. Nazajutrz, w czasie pobytu pod ziemią spotkaliśmy jednak Polkę mieszkającą w UK wiele lat.

Dzięki naszej wizycie w tym niezwykłym miejscu udało się rozpropagować Gaping Gill wśród młodszej emigracji w Yorkshire oraz w Manchesterze, co spowodowało, że w tym roku przyjechało już kilka grup naszych rodaków.

Kilka uwag praktycznych.

Samochód zostawiamy na parkingu (pay and display) lub na ulicy w Clapham. Stąd do Gaping Gill jest ok. 1,5-2 godzin marszu. Uwaga! Po drodze nigdzie nie ma drogowskazu z napisem G. Gill! Minąwszy Ingleborough Cave idziemy prosto, wyraźną ścieżką wiodącą dalej przez mały wąwóz skalny, aż na łąki górskiej hali powyżej.

Należy przybyć wcześnie (pierwszy zjazd jest ok. 8:00), jako że im później, tym więcej ludzi w kolejce do zjazdu. Przed zjazdem obowiązkowo ubieramy kombinezon i kask. Otrzymujemy numer, z którym możemy potem w dowolnym czasie zjechać do jaskini. Winch Met trwa zwyczajowo tydzień.

Więcej informacji, w tym krótkie video oraz terminy Winch Meetingów można znaleźć na stronach:

Najbliższe zwiedzanie jaskiń:

  • 25 - 31 maja 2013
  • 17 - 26 sierpnia 2013

Koszt: 15 funtów

Więcej szczegółów można znaleźć:

Komentarze 6

agus87
5
agus87 5
#127.09.2012, 10:48
niewytrzymam
10 814
niewytrzymam 10 814
#227.09.2012, 11:25

U LA LA :-)

BD.K
20 493 1
BD.K 20 493 1
#327.09.2012, 12:31

dobrze wiedziec
a jak ktos sie zapedzi na poludnie i lubi te klimaty to niech "wpadnie" tam

http://www.postojnska-jama.eu/

dysmonn
14 659 2
dysmonn 14 659 2
#427.09.2012, 21:25

A to ci jaskinia!

aniela1102
5 985
aniela1102 5 985
#527.09.2012, 23:40

...bylam

elastycznyjozef
21 092 15
elastycznyjozef 21 092 15
#628.09.2012, 13:02

Lubię dziury. Odwiedzę.