Scottish National Party wygrała wybory do szkockiego parlamentu i po raz piąty z rzędu pozostaje największą siłą w Holyrood. Partia Johna Swinneya zdobyła 58 ze 129 mandatów, czyli za mało, by rządzić samodzielnie. Największą zmianą jest wejście Reform UK do parlamentu. Ugrupowanie Nigela Farage’a zdobyło 17 miejsc i zrównało się z Labourzystami, którzy zanotowali bardzo słaby wynik.
Według pełnych wyników SNP zdobyła 58 mandatów. Do samodzielnej większości w 129-osobowym parlamencie potrzeba 65 miejsc. To piąte z rzędu zwycięstwo SNP w wyborach do Holyrood. Partia Johna Swinneya utrzymała pozycję największej siły politycznej w Szkocji, ale straciła sześć mandatów w porównaniu z wyborami z 2021 roku. Wtedy miała 64 miejsca, czyli tylko jedno mniej niż potrzeba do większości.
Wynik oznacza, że John Swinney najpewniej pozostanie pierwszym ministrem Szkocji, ale będzie musiał rządzić jako lider gabinetu mniejszościowego albo szukać poparcia innych ugrupowań przy konkretnych głosowaniach.
Reform UK po raz pierwszy w szkockim parlamencie
Największym politycznym zaskoczeniem jest wynik Reform UK. Partia zdobyła 17 mandatów, wszystkie z list regionalnych, i po raz pierwszy weszła do szkockiego parlamentu w wyniku wyborów. Tyle samo miejsc zdobyła szkocka Partia Pracy. Oznacza to, że Labourzyści i Reform UK są wspólnie drugą siłą w Holyrood.
Dla Reform UK to przełom. Partia nie wygrała żadnego okręgu jednomandatowego, ale bardzo mocno skorzystała z głosów regionalnych. Jej wejście do parlamentu zmienia układ sił po stronie unionistycznej i osłabia zarówno Labourzystów, jak i Konserwatystów.
Labour daleko od oczekiwań
Szkocka Partia Pracy zdobyła 17 mandatów. To wynik znacznie słabszy od ambicji partii, która po zwycięstwie Labourzystów w wyborach parlamentarnych w UK z 2024 roku liczyła na znacznie lepszy wynik w Szkocji.
Według The Guardian to najgorszy wynik Labourzystów od pierwszych wyborów do szkockiego parlamentu w 1999 roku. Partia nie tylko nie zagroziła SNP, ale została dogoniona przez Reform UK.
Dla premiera Keira Starmera i szkockich laburzystów to poważny problem. Wynik pokazuje, że sukces Partii Pracy w Westminsterze nie przełożył się automatycznie na zaufanie wyborców w Szkocji.
Zieloni rosną, Konserwatyści słabną
Scottish Greens zdobyli 15 mandatów. To bardzo dobry wynik tej partii i jeden z ważniejszych elementów nowego układu w Holyrood. Razem SNP i Zieloni mają 73 miejsca, czyli większość posłów opowiadających się za niepodległością Szkocji.
Konserwatyści uzyskali 12 mandatów, co oznacza spadek o 19 miejsc w porównaniu z 2021 rokiem. Liberalni Demokraci zdobyli 10 mandatów, zyskując sześć miejsc.
Temat niepodległości zostaje
Choć SNP nie zdobyła samodzielnej większości, wynik wyborów nie zamyka tematu niepodległości Szkocji. Przeciwnie – obecność 73 posłów SNP i Zielonych oznacza, że w Holyrood nadal istnieje większość ugrupowań popierających niepodległość.
John Swinney po zwycięstwie wezwał rząd w Londynie do traktowania Szkocji z większym szacunkiem. W przemówieniu lider SNP mówił o potrzebie partnerskiego podejścia ze strony Downing Street. Jednocześnie brak samodzielnej większości osłabia jego argument w sprawie nowego referendum niepodległościowego.


Komentarze
Zgłoś do moderacji