Mając do dyspozycji 12 graczy pierwszy raz od jakiegoś czasu, Polonia rozpoczęła to spotkanie jako faworyt.

Polonia zagrała w składzie, który się ostatnio wiele nie zmieniał. Zabrakło jedynie Romana Mizeraka. Jego miejsce na lewym skrzydle zajął Dusan Valasek, który dzielił tę pozycję z Kapitanem drużyny - Michałem Sallerem.
Saller rozegrał świetne zawody, zwłaszcza jego, wywołująca popłoch wśród odbierających przeciwnika, zagrywka, stała na bardzo wysokim poziomie. Na pozycję rozgrywającego powrócił Grzegorz Niski, który zachwycał ostatnio na treningach, a po jego prawej stronie na skrzydle zagrał jak zwykle Alex Minchin.
Na środku grali Dimitris Balagiannis oraz Nico di Leo (Grek oraz Włoch) - wciąż spierając się, która ze starożytnych cywilizacji miała większy wpływ na rozwój świata (a także nie mogąc pogodzić się, który z nich lepiej zagrał na siatce). Rozpoczynającą siódemkę dopełnił Andrzej Saller jako libero.
Polonia prowadziła od początku do końca. Niski rozgrywał bardzo dokładnie, świetnie planując. Po meczu przyznał, że jego rola była dużo łatwiejsza dzięki doskonałej postawie trzech odbierających, którzy posyłali mu świetne piłki. W obronie świetnie spisywał się blok.
Ławka Polonii jest dość długa, trener w późniejszej fazie meczu zdecydował się na podwójną zmianę wpuszczając na boisko Modestas Stroickisa and Fabiana Wieteskę.
Na boisku pojawili się też Piotr Adamski, Victor Janer Perez oraz nowy nabytek klubu - Mareks Paeglis z Łotwy - który w trakcje krótkiego pobytu na boisku pokazał, że potrafi uderzać mocne piłki, wysoko nad blokiem - to świetnie wróży na przyszłość.
MVP w drużynie Polonii został wybrany Michał Saller, który w każdym meczu gra siatkówkę na bardzo wysokim poziomie. Na specjalne gratulacje zasłużyli “śródziemnomorscy” środkowi blokujący, którzy ciężko pracowali cały mecz.
Polonia wygrała z SGTV Solent 1: 3-0 (25:20, 25:22, 25:16). Mecz odbył się 16 lutego w Londynie.


Komentarze
Zgłoś do moderacji