Podekscytowanie, strach, przyśpieszony oddech, niepewność, rozszerzone źrenice, krew coraz szybciej płynąca w żyłach, szum w głowie i uszach, emocje które powodują niemal utratę oddechu czy nawet świadomości…

Ona temu winna
Adrenalina… bo to ona wyzwala takie symptomy. Jest substancją wydzielaną przez nasz organizm w sytuacjach stresowych, wywołująca szereg reakcji fizjologicznych. Przygotowuje organizm na różne sytuacje, do walki, ucieczki. Pomaga, bo dzięki niej jesteśmy wyczuleni i jednocześnie gotowi na szybkie reakcje.
Instynktownie wywołany lęk może nam pomóc uratować nasze życie w zagrażających mu sytuacjach. Adrenalina jako substancja podawana przez lekarzy może mieć ratujący albo też niebezpieczny wpływ na nasz organizm. Podana dożylnie stosowana jest przy reanimacji, ale i również w przypadku wstrząsów anafilaktycznych i w napadach astmy oskrzelowej. Niestety podawana w zbyt dużej dawce może spowodować zaburzenia rytmu serca oraz niekorzystnie wpłynąć na poszczególne narządy.
Najbardziej pożądana jest ta wydzielana naturalnie, zwana z angielskiego 3xF - fright, fight and flight, czyli hormonem strachu, walki i ucieczki.
Ludzie wchodzą na szczyty gór, skaczą ze spadochronami, wspinają się bez zabezpieczenia, ścigają się samochodami w niedozwolonych wyścigach. Są osoby, dla których haj wywołany adrenaliną to sposób na życie. Dokonują wtedy rzeczy przekraczające przeciętne możliwości ludzkie.
Pod wpływem adrenaliny biblijny Dawid potrafił rozerwać lwa grożącego stadu owiec, które wypasał. Później kolejne przypadki bohaterów wojennych, którzy nadstawiali swoją pierś w obronie innych. W końcu bohaterowie naszych czasów. Są wśród nich inwalidzi wojenni z Afganistanu, którzy często stracili kończyny w wyniku ataków Talibów czy wejścia na minę. Sama decyzja o podróży do kraju w stanie wojny już jest często związana z podniesieniem poziomu adrenaliny.
Richard Branson

Bohaterowie naszych czasów najczęściej jednak podejmując decyzję o pokonaniu słabości czy osiągnięciu rekordu świata. Robią to zwykle dla poklasku, wykazując niebezpieczne uzależnienie od życia w cieniu adrenaliny. Często też chcą coś udowodnić całemu światu, pokazać, że można pod wpływem adrenaliny dokonać pozornych cudów.
Weźmy pod lupę np. Richarda Bransona, magnata finansowego, milionera, posiadającego ponad 400 firm. Regularnie media donoszą o jego wyczynach. Sam o sobie mówi, że lubi wyzwania, lubi udowadniać ludziom, że wszystko jest możliwe. To jest także siłą napędową jego sukcesu. Podjął się wyzwania przekroczenia Atlantyku w najszybszym tempie, później obleciał pół świata balonem - próbował cały, ale niestety jeszcze mu się to nie udało.
Pierwszego lipca natomiast, jako 61-latek i zarazem najstarszy człowiek, wraz z synem, najszybciej przekroczył kanał La Manche na kitesurfingu. Często igrał ze śmiercią i niejednokrotnie był jej bardzo blisko. Wiatry, fale, pokonywanie własnych słabości to jego żywioł i wciąż chce więcej, i więcej…
Felix Baumgartner
Poruszył mnie wywiad z Felixem Baumgartnerem – austriackim, ekstremalnym skoczkiem spadochronowym, który od 25 lat sprawdza możliwości ludzkiego ciała w powietrzu. W październiku wykonał on skok z wysokości 39 kilometrów. Skok jego życia – jak sam mówił. Wzniósł się on balonem w stratosferę i w skafandrze kosmicznym spadał na Ziemię szybciej od… dźwięku.
Ponieważ w stratosferze nie ma tlenu, każdy błąd może grozić katastrofą. Trudne do wyobrażenia, a cóż dopiero do wykonania! Balonem, którego czasza była wielka jak 55 metrowy wieżowiec, wzniósł się na wysokość 39 kilometrów. Przypomnijmy, że samoloty latają na wysokości 10 kilometrów! Mnie od samego wyobrażania sobie podnosi się ciśnienie… Naukowiec praktyk, czy oprócz tego uzależniony od adrenaliny?
Uzależnienie od adrenaliny
Ta motywująca substancja towarzyszy także muzykom wychodzącym na scenę. Rod Stewart np. mówił w jednym z wywiadów, że jak widzi wpatrzone w niego oczy tłumu to ponosi go adrenalina.
Dan Osman – Amerykanin, praktyk sportów ekstremalnych, szczególnie znany ze wspinaczki wysokogórskiej bez zabezpieczeń oraz tzw “rope jumping” czyli skakania na linie z klifów, niestety już świętej pamięci, zginął w wieku 35 lat podczas jednego ze skoków. Jego rekordowy skok to rekordowa wysokość ponad 360 metrów (to półtorej wysokości Pałacu Kultury i Nauki).
Uzależnienie od adrenaliny wykazuje też moja koleżanka, której opowieści niejednokrotnie powodowały gęsią skórkę u słuchających. Posiadaczka dobrego samochodu, z 300 konnym silnikiem. Aż dziwne, że to auto nie stało się do tej pory jej trumną. Nocne ściganie się samochodami, prowokowanie policji, bo od kiedy pamiętam jeździ bez prawa jazdy to balansowanie na granicy ryzyka nie tylko prawa, ale zdrowia a nawet życia. Jeżdżenie pod prąd, dopóki auta nie zaczną trąbić oraz przejeżdżanie prawie na czerwonym świetle. Na moje pytania “po co to robisz?” odpowiadała: - długo potem jestem nakręcona, mniej śpię, więcej pracuję, skoro mi się to udaje to mogę wszystko, dla takich chwil warto żyć.

To myślę jest paradoks tego uzależnienia, ryzykują życie, bo dla takich chwil warto żyć. Zaskakujące było dla mnie wyznanie jednej z uczestniczek grupy wsparcia dla prokrastynatorów, która to będąc sekretarką prezesa dużej firmy opowiadała jak przeciąga do ostateczności moment podania swojemu szefowi ważnych informacji, na które ten czeka, czy też wykonywania czynności, od których zależy działanie całej firmy. Oczy jej się świeciły, mówiła z podekscytowaniem jaką to falę emocji i adrenaliny w niej wywołuje takie działanie.
Wyścigi nocne - dlaczego tak się dzieje?
Wyjaśnienia podjął się m.in. Freud, w swojej klasycznej psychoanalizie. Uznał on, że człowieka do działania pchają dwa podstawowe impulsy- instynkt życia i śmierci. Oczywiście można pomyśleć, że człowiek chce sam sobie zrobić krzywdę, ale chroni go przed tym jednak mimo wszystko instynkt życia. A wytłumaczeniem, dlaczego tak balansujemy na granicy życia i śmierci, może być mechanizm transgresji, który wyjaśnia, że człowiek szuka w sobie okazji do przekraczania możliwości, do ciągłego sprawdzania granic swojego ciała i umysłu.
Dążenie do ekstremum, by wyzwolić w sobie adrenalinę, sprawia, że poziom ekscytacji jest tak wysoki, że dostajemy zastrzyk endorfin, które działają jak morfina lub inny narkotyk. Jest to nagroda za wysiłek, za przekroczenie granic. Jednocześnie znosi ból, pojawia się euforia, a za tym stanem fizjologicznym organizm tęskni i chce do niego szybko wrócić.
Jest to mechanizm działający przy każdym z uzależnień. Organizm domaga się wrażeń, bo do danej sytuacji szybko się przyzwyczaja. Szuka więc mocniejszych bodźców. Dlaczego tak bardzo ryzykujemy? Bo głód adrenaliny jest tak wielki, że przesłania nam logiczne i zdroworozsądkowe argumenty.
Rozwijająca się technologia i medycyna oraz cała masa innych nauk pomagają i wydłużają te granice, poza którymi wydawać by się mogło nie ma już nic poza… śmiercią. A jednak, człowiek idzie dalej i wciąż dalej, pchany ciekawością co jest wyżej, dalej i głębiej. Jak to będzie gdy będzie szybciej i mocniej?



Komentarze 6
I dlatego jezdze na scigaczach ;)
Polecam amatorkie latanie samolotami typu Cessna, Piper :)
hmmm... ja polecam pracę w KP,to dopiero wyzwanie ;)
@2
"amatorkie" to ty odwalasz w temacie ortografii ;]
Buahahahaha..