Porażka ze Słowacją (0-2) oraz bezbramkowy remis z Irlandią to bilans dwóch pierwszych spotkań reprezentacji pod wodzą Adama Nawałki.

Pierwsze powołania Nawałki zaskoczyły wszystkich, nikt jednak z nimi nie polemizował. W reprezentacji pojawiło się sześciu debiutantów: Kosznik, Olkowski, Mączyński, Adam Marciniak, Rafał Leszczyński oraz Tomasz Hołota. Aż trzech z nich to byli podopieczni nowego selekcjonera w Górniku Zabrze. Z jednej strony taki ruch nie dziwi, bo trener dokładnie wie, na co ich stać, z drugiej jednak, w razie niepowodzenia, takie ruchy mogą wywołać krytykę. I… wywołały.
O pierwszym meczu ze Słowacją na Stadionie Miejskim we Wrocławiu wszyscy chcą pewnie jak najszybciej zapomnieć, bo “biało-czerwoni” zawiedli na całej linii. Tradycyjnie już nie spisała się formacja obronna, ale nie bez winy byli też piłkarze odpowiedzialni za zadania ofensywne.
Obie bramki straciliśmy po szkolnych błędach, a trzeba zaznaczyć, że wynik mógłby być bardziej bolesny dla naszej reprezentacji, gdyby nie bardzo dobra postawa Artura Boruca, który uratował “biało-czerwonych” od straty przynajmniej dwóch kolejnych goli. Bramkarz Southampton FC był bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem naszego teamu. Po meczu ze Słowacją podzielił opinię dziennikarzy oraz kibiców.
“Chyba gorzej już być nie może, więc jestem przekonany, że każdy następny mecz będzie w naszym wykonaniu już tylko lepszy - powiedział bramkarz “Świętych”. - Nie będę nikogo oceniać, bo to nie moje zadanie. Cała defensywa zagrała słabo i musimy z tego wyciągnąć wnioski”.
We wtorkowym spotkaniu z Irlandią trener dokonał aż ośmiu zmian kadrowych, wymieniając praktycznie całą obronę. Nowa formacja plan wykonała, nie dopuszczając do utraty bramki. Pozostał jednak pewien niedosyt, ponieważ po raz czwarty z rzędu nie potrafiliśmy znaleźć recepty na zdobycie gola. W dalszym ciągu trwa strzelecka niemoc Roberta Lewandowskiego. W Poznaniu miał mu w tym pomóc Jakub Błaszczykowski, którego zadaniem było dogrywanie piłek do supersnajpera Borussii Dortmund, ale nic wielkiego z tego nie wyszło.
Tym razem, szczególnie w drugiej części spotkania, “biało-czerwoni” byli bardziej zdeterminowani, by osiągnąć korzystny rezultat. Sama ambicja zdała się jednak na niewiele.
To był nasz ostatni sprawdzian w tym roku. W przyszłym najprawdopodobniej zagramy z Rosją, Niemcami oraz Hiszpanią. A później już eliminacje do kolejnych mistrzostw Europy. Oby nowemu trenerowi starczyło czasu na przeprowadzenie właściwej selekcji.



Komentarze 1
W meczu ze Slowacja najlepszym zawodnikiem ofensywnym był Boruc ;)
Zgłoś do moderacji