Wprowadzony w ubiegłym roku “podatek sypialniany” (Bedroom Tax) uderza w najbiedniejszych. Już w tym roku z jego powodu tysiące osób mogą trafić na bruk, dlatego podatek ten powinien być natychmiast zniesiony, uważa Raquel Rolnik, ekspertka ONZ. O sprawie pisze lewicowy tygodnik “New Statesman”.
Cięcia budżetowe dokonywane przez rząd Camerona oraz wprowadzanie nowych podatków uderzają nie tylko w imigrantów, lecz przede wszystkim w Brytyjczyków, którzy są najliczniejszą grupą beneficjentów systemu świadczeń socjalnych. Raquel Rolnik, przedstawicielka ONZ i konsultantka ds. polityki mieszkaniowej odwiedziła Londyn, Edynburg, Glasgow, Manchester i Belfast, gdzie spotkała się lokatorami mieszkań socjalnych.
Miała okazję zapoznać się z ich sytuacją. Po jej zbadaniu stwierdziła, że korzyści płynące z wprowadzenia Bedroom Tax są bardzo wątpliwe - daje się on we znaki bowiem głównie najbiedniejszym.
Wprowadzony 1 kwietnia ubiegłego roku “podatek sypialniany”, polega na redukcji dopłat do czynszu w przypadku gdy w mieszkaniu jest więcej pokoi, niż zamieszkujących w nim osób. W skali miesiąca powoduje to w domowym budżecie wyrwę wysokości średnio prawie 60-70 funtów.
- Uderza to głównie w ludzi starszych, niepełne rodziny oraz osoby zdane na opiekę innych. Jeśli rząd tego natychmiast nie zniesie, tysiące ludzi mogą trafić na bruk - twierdzi ekspertka i dodaje: - Wiele osób, z którymi rozmawiałam uważa, że łamie się ich prawa i że to one ponoszą koszty kryzysu finansowego, za który winę ponoszą nie oni, lecz politycy i finansjera.
W ubiegłym roku przed wprowadzeniem w życie nowych przepisów przez Wielką Brytanię przetoczyła się fala protestów. Jeden z przywódców antyrządowej demonstracji w Cardiff powiedział wówczas: - Rząd milionerów mówi biedakom, że ich mieszkania są dla nich za duże i nakłada na nich podatek, zamiast opodatkować wielkie posiadłości bogatych. Obecnie - jak podaje “New Statesman” obcięcie dotacji dotknęło blisko 700 tys. osób.
Na wizycie przedstawicielki Organizacji Narodów Zjednoczonych się nie skończy, w marcu br. bowiem sprawa trafi do do Komisji Praw Człowieka przy ONZ. (get)



Komentarze 31
trzeba bylo isc do pracy ....
60f na miesiac, to dwie vey na xboxa mniej, nie dziwie sie ze sie ludzie skarza. Nie prosciej zminic mieszkanie na mmiejsze i problem z glowy ??
Rząd milionerów mówi biedakom, że ich mieszkania są dla nich za duże i nakłada na nich podatek, zamiast opodatkować wielkie posiadłości bogatych. Obecnie - jak podaje "New Statesman" obcięcie dotacji dotknęło blisko 700 tys. osób.
z ta roznica,ze ci biedacy zyja w nieswoich mieszkaniach i sa tylko najemcami,chca sie rzadzic nieswoim tak jakby bylo to ich
ci zli bogaci ( ktorzy zatrudniaja tych biedakow aby z glodu nie padli ) kupili swoje mieszkania i sa wlascicielami
widzisz roznice ???
Infidel - ale rzad kamerona wlasnie to robi. problem polega na tym,ze najemcy panstwowych mieszkan maja mentalnosc chlopa panszczyznianiego - to je moje ojcowizno ! i ni chu sie ruszo ni bendo ! bo najwazniejszo to so my !
Rozne background, rozne pojecie biedy.....u nas w kraju to mieszkania socjalne to widzialem raz w zyciu, do podstawowki chodzila dziewczynka i jej rodzice mieli mieszkanie socjalne, to byla bieda.
Tutaj jeszcze ludzi biednych nie spotkalem, tylko leniwych i junkies.