W ubiegłym roku urzędy skarbowe w woj. małopolskim otrzymały 3300 donosów, natomiast do ZUS wpływa ich taka masa, że urzędnicy przestali już je liczyć. O tym, jak chętnie donosimy na bliźnich, pisze krakowski “Dziennik Polski”.

W Polsce nie lubi się “kapusiów”, wręcz się nimi pogardza, a jednocześnie szafy niektórych urzędów pęcznieją od anonimów zawierających donosy na bliźnich. Pół biedy, gdyby jeszcze denuncjator występował z otwartą przyłbicą, wówczas można byłoby potraktować, jako “zgłoszenie obywatelskie” - takim eufemizmem określa się w przepisach donos.
Z tego co ustalił “Dziennik Polski” wynika, że najwięcej anonimowych zgłoszeń trafia do skarbówek i do ZUS.
W ubiegłym roku do urzędów skarbowych w woj. małopolskim wpłynęło 3,3 tys. takich donosów. Zjawisko to ma tendencję rosnącą – w ubiegłym roku odnotowano o 600 więcej anonimów, niż rok wcześniej, natomiast w porównaniu z latami 2009-2010 liczba donosów wzrosła aż o 1400. “Obywatelska troska” przejawia się w postaci donosów na sąsiadów, pracodawców, nauczycieli, znajomych, przyjaciół, a nawet na współmałżonka. Oku czujnego sąsiada nie umknie nic – nowy samochód, droga torebka, remont, telewizor, budowa nowego domu itp.
“Skąd on na to ma?: - głowi się sąsiad i wyjmuje kartkę oraz długopis i kopertę.
Ktoś, kto stara się o zasiłek chorobowy, też powinien mieć oczy dookoła głowy: “Zamiast leżeć, pieli grządki” - uprzejmie donosi sąsiadka na sąsiadkę.
- Takie pisma staramy się weryfikować, ale nie są one dla nas pierwszym źródłem informacji. Dlatego, że to najczęściej są po prostu próby wciągnięcia nas w konflikty rodzinne czy sąsiedzkie – cytuje gazeta Konrada Zawadę, rzecznika Izby Skarbowej w Krakowie.
To samo w ZUS, choć tu już nikt donosów nie liczy. Anna Szaniawska, rzeczniczka krakowskiego oddziału ZUS, twierdzi, że donoszą na siebie niemal wszyscy: sąsiedzi, znajomi, współpracownicy, członkowie rodziny, a nawet sami małżonkowie. Najwięcej spraw dotyczy rzekomo bezprawnego wykorzystywania zasiłku chorobowego. Większość anonimów to krótkie notki, ale są też znacznie dłuższe opatrzone załącznikami w postaci plików graficznych, audio i wideo.
Zdaniem prof. Zbigniewa Nęckiego, psychologa społecznego z Uniwersytetu Jagielońskiego, donosicielstwo jest - przede wszystkim - skutkiem zawiści, poczuciu niesprawiedliwości oraz obłudy.
- Jeżeli sąsiadowi jest lepiej niż mnie, to nie jest to sprawiedliwe i trzeba o tym poinformować odpowiednie instytucje. Ale przy tym chcemy, żeby nadal nas uważano za dobrych i sympatycznych sąsiadów. Skoro komuś lepiej się powodzi, to nie dlatego, że lepiej sobie radzi, jest ode mnie lepiej wykształcony, ciężej pracuje, jest bardziej oszczędny. Ale jedynie więcej kombinuje i oszukuje - powiedział prof. Nęcki dziennikowi.
Małopolskie nie jest w kraju donosicielską enklawą – jak podał portal bankier.pl w całym kraju corocznie wpływa do wyżej wspomnianych instytucji kilkanaście tys. donosów, a ich liczba, z roku na rok, rośnie.



Komentarze 18
No tak już Polacy maja we krwi... Nic tego nie zmieni. Nauczył nas tego komunizm. Wtedy się ''opłacało'' donosić ale jak widać niektórym to pozostało.
Polaczki donosicielstwem na siebie słyną nawet daaaaleko poza granicami swojej ojczyzny.
Tyle rzeczy naokoło kłuje w oczy i boli i boli i booooli. Jak cholera. Jak nie donieść na Kowalskiego skoro ta menda jeździ nowym autem? Musi złodziej!
Walicka, ta dziwka spod 7 znów remont zrobiła. Albo dziwka albo sypia z szefem?!
Jak to dobrze, że MNIE tam już nie ma .
Chociaż ja też donoszę. Na pijanych driverów.
a gdzie mozna donosic na zus i US?
Bezpośrednio do KRUS albo od razu do WUSW.
"Społeczeństwo obywatelskie inaczej".