Właściciele jednej z najpopularniejszych marek odzieżowych w Wielkiej Brytanii zaprzeczyli jakoby mieli dla niej szyć ludzie uwięzieni w chińskich obozach pracy oraz więźniowie.

Zarzut pod adresem Primarku padł po domniemanym znalezieniu przez północnoirlandzką klientkę listu z wołaniem o pomoc, schowanego w kieszeni jednej z par spodni.
Kobieta przekazała wiadomość Amnesty International.
Primark, po przeprowadzeniu wewnętrznego dochodzenia oświadczył, że ostatnia partia odzieży, w której miano znaleźć list, została zamówiona przez sieć na początku 2009 r. W sprzedaży była zaś do października 2009 r. W związku z tym firma nazwała “bardzo dziwnym” fakt, że list został znaleziony w kieszeni dopiero po czterech latach od momentu zakupu spodni.
Źródło: Henry McDonald, Primark denies purchasing clothes made in forced labour camps or prisons, theguardian.com


Komentarze
Zgłoś do moderacji