Przed Sądem Najwyższym w Antrim w Irlandii Płn. stanął wczoraj Polak oskarżony o pobicie i uduszenie 25-letniej Shirley Finlay. Mężczyzna utrzymuje, że w morderstwo wrobiła go była kochanka – pisze ''Belfast Telegraph''.
Nagie ciało Finlay owinięte w narzutę i związane zostało odkryte trzy lata temu w parku przy Hill Street, na parkingu kościoła Ballymena Baptist. Na szyi i twarzy kobiety patologowie stwierdzili obecność licznych sińców.
Choć wiele wskazuje na winę Polaka, Henryk G. nie przyznaje się do winy. 52-letni wówczas oskarżony, pracownik zakładu mięsnego, mieszkał tuż obok miejsca, gdzie znaleziono zwłoki. Jego odciski palców znaleziono na paskach, którymi związana była ofiara. Mężczyzna broni się, że w zabójstwo wrobiła go była kochanka. W żaden sposób nie umie wyjaśnić licznych motywów łączących go ze sprawą.
''Oskarżony zaprzecza zabiciu Finlay i zaprzecza, jakoby miał z nią cokolwiek wspólnego. Jednak wiele faktów łączy go z ciałem ofiary, wiele łączy rzeczy użyte w celu ukrycia zamordowanej z jego mieszkaniem'' – powiedział oskarżyciel, Richard Weir, cytowany przez ''Belfast Telegraph''.


Komentarze 4
No to ma przeje... tak oglednie mówiac.
Nie ma niewinnych. Są tyklo źle przesłuchani...
Hehe dobre, jakby kazdego wziac w obroty to cos by sie znalazlo na sumieniu w kazdym przypadku.
To czuć z daleka ,że ktoś go wrabia.
I to perfidnie.
Zgłoś do moderacji