Do góry

Polskie niby puby

Czasami żałuję, że w polskich "niby pubach" nie przyjęła się tradycja last orders, czyli dźwięk dzwonu przypominający, że to czas na zamówienie ostatnich drinków, bo zbliża się czas zamykania pubu. Wówczas każdy klient – pod warunkiem, że nie uprawia binge drinking – w cywilizowany sposób opuszcza pub i udaje się do domu. O ile jest to milsze niż nagle pojawiający się barman przy stoliku, który rzucając rachunkiem na stół informuje, że już podlicza kasę i trzeba jak najszybciej zapłacić i się ulotnić.

Problem w Polsce jest taki, że nigdy nie wiadomo, do której godziny lokum jest czynne. Niektóre miejsca serwują do ostatniego klienta, a inne zamykają już o 22.00. Podczas gdy puby w centrach dużych polskich miast są w miarę przewidywalne, tak po tych na osiedlu, czy za miastem, nigdy nie wiadomo czego można się spodziewać. Tymczasem w Wielkiej Brytanii jest na odwrót: wielkomiejskie puby w porównaniu do tych na prowincji są często mniej ciekawe.

Jeśli zdarzają się awantury w brytyjskich pubach, a stałą klientelą są przede wszystkim chavs i chavettes (odpowiednik naszych dresiarzy i dresiar) to zazwyczaj są to puby w miastach. Te na prowincji są natomiast potwierdzeniem, że jeśli możemy czegoś Anglikom zazdrościć to właśnie kultury pubowej, a w szczególności tej prowincjonalnej. Nijak nie można naszej miejscowej tradycji budek z piwem porównać do urokliwych brytyjskich pubów, o których pisze się książki i przewodniki, a turyści chętnie wybierają się na wycieczki szlakiem słynnych brytyjskich pubów.

Polecamy!

XVIII. finał WOŚP w Szkocji z podwójną siłą:

WOŚP w Edynburgu: Łzy oraz Konjo - na początku 2010 roku w Edynburgu odbędzie się wspaniały koncert finałowy z gwiazdami polskiej muzyki oraz licytacjami i loterią. Poza tym w dniach od 9 do 10 stycznia możliwe będą spotkania z gwiazdami, oraz gry i zabawy dla dzieci.

WOŚP w Glasgow organizują studenci - Glasgow University Polish Society organizuje 10 stycznia XVIII. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. "Podjęliśmy już wszelkie kroki mające na celu wprowadzenie naszych planów w życie. Jesteśmy organizacją studencką jednak w tym wypadku liczymy na pomoc osób spoza studenckiego kręgu" - mówią studenci.

I chociaż coraz więcej powstaje w Polsce przydrożnych restauracji, to najczęściej są one pozbawione klimatu i atmosfery. Przypadkowy wystrój, właściciel lokum nastawiany tylko na zysk, brak stałej klienteli i historycznej nazwy sprawiają, że są to miejsca obojętne, do których zaglądamy tylko wtedy, kiedy przyciśnie nas głód. O tym, czym może być dla lokalnej społeczności pub, przekonać się można tylko na brytyjskiej prowincji. Dopiero tam w pełni rozumiemy, że pub to nie tylko bar, ale i dom kultury, to też właściciel, który zna imiona i ulubione drinki wszystkich swoich stałych klientów, to naznaczone historią miejsce, w którym możemy poczuć się jak w domu i do którego z chęcią powrócimy.

Bo w przeciwieństwie do Polski, prowincjonalne puby w Anglii są instytucjami życia towarzyskiego i społecznego. Aż 80% funduszy przeznaczonych na alkohol Anglicy wydają właśnie w pubach, bo to tam najczęściej spędzają czas wolny. Czas spędzony w pubie nigdy nie jest też czasem straconym, a co więcej należy do dobrego tonu, aby bywać w lokalnym pubie. U nas natomiast stałych bywalców wiejskich lokali nazywa się ćmami barowymi lub przydrożnymi pijaczkami. I w sumie nie powinniśmy się temu dziwić, bo polska kultura pubowa ma zaledwie kilkadziesiąt lat.

Zanim pojawiły się w Polsce puby wcześniej istniały tylko budki z piwem lub spelunki, do których strach było w ogóle zaglądać. Dopiero w 1989 roku zaczęły pojawiać się pierwsze puby lub miejsca pretendujące do tego, aby pubem być. Były to najczęściej piwiarnie, które nazwały się pubem, głównie ze względów marketingowych. W każdym dużym mieście jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać niby puby, które niestety nie potrafiły odtworzyć atmosfery brytyjskich public place i nigdy nie stały się popularnym miejscem spotkań towarzyskich lokalnych społeczności.

Do polskich pseudo – pubów, właściwie do dziś chadzają głównie studenci i ludzie młodzi, a każdy starszy klient budzi zdziwienie, bo polska tradycja głosi, że dziadki chadzają co najwyżej na dancingi. Dzisiaj w Polsce, jeśli jakiekolwiek miejsca zasługują w ogóle na nazwę pub, to prawdopodobnie są to lokale prowadzone przez imigrantów z Wielkiej Brytanii, czyli z kraju, gdzie tradycja pubów istnieje od stuleci.

Katalog firm i organizacji Dodaj wpis

Komentarze 50

v
99
v 99
#111.12.2009, 09:41

Czasami żałuję, że w polskich "niby pubach" nie przyjęła się tradycja last orders, czyli dźwięk dzwonu przypominający, że to czas na zamówienie ostatnich drinków, bo zbliża się czas zamykania pubu.

Blagam, kto to napisal? W Londynie spotkalam sie z dzwonkiem, tuz zaraz jak zamowilam trunek, mialam 5 minut na oproznienie szklanki i wyjscie z baru, nie zdazylam wypic, tak sie tutaj wlasnie alkoholizm rozwija.
W Polsce przynajmniej pozwola dokonczyc to za co czlowiek zaplacil, tutaj zapala sie swiatla i w.....ac wszyscy.

przemo
451
przemo 451
#211.12.2009, 09:52

buahahahaha....
ja jestem ciekaw z jakiej polskiej prowincji pochodzi autor tekstu?
;b

bonner
682
bonner 682
#311.12.2009, 11:25

Pani Joanno - a moze nastepnym razem skrobnie pani poradnik: "Jak napisac gniota w 15 minut, nie podajac zadnych nazw, nazwisk i faktow, nie wychodzac z domu by z kimkolwiek porozmawiac, nie wyszukujac zadnych informacji w internecie i zarobic swoje na wierszowce". Dziennikarsto najwyzszysch odlotow. Nie ma to jak opisac rzeczywistosc zza biurka w siedmiu prostych akapitach beznadziejnych wypocin.

Mnie by bylo wstyd sie podpisac pod czyms takim.

agrawwwka
2 782
agrawwwka 2 782
#411.12.2009, 11:50

co wypociny to lepsze...

Profil nieaktywny
wiktoria15
#511.12.2009, 12:46

To faky ludzie juz chyba nie wiedza o czym pisac.....nonsens.......!!!!

madzia_ozorek
814
#611.12.2009, 13:07

Hm, zawsze uwazalam, ze nasz osiedlowy bar "Buratino" nie ma historycznej nazwy, bo sam przejdzie do historii :-))) Klientela stala wierna i jedyna w swoim rodzaju, tak jak i wystroj. Otwarte zawsze od kiedy pamietam poza jednym dniem w roku - Wigilia.

MaxFrost
Dunfermline
2 677 63
#711.12.2009, 13:18

A ja myslalem, ze bedzie o polskich, przasnych pijalkach na wyspach :-(

pypcio
611
pypcio 611
#811.12.2009, 13:32

ja piernicze takie puby na polskiej prowincji, szybciej kosa pod zebro niz co kolwiek

Krejzi
2 899
Krejzi 2 899
#911.12.2009, 14:14

podpis powinien byc:
Joanna Biszewska Polska niby dziennikarka

gratuluje polotu

iwo
7 761
iwo 7 761
#1011.12.2009, 15:24

masakra co za art! chyba ktos, kto mial dostarczyc porzadny artykul do Cooltury potnal sie i stracil przytomnosc, wiec wzieli byle co:)

co ma porownie polskich przydroznych zajazdow do lokalnych pabow, lokalny ma to do siebie ze jest LOKALNY zajadz moze conajwyzej byc zlokalizowany blisko jakiejsc miejscowosci...

i oby tu takie zajazdy powstaly na trasie to by bylo bosko! a tak McD albo BK albo stacja benzynowa (co 100mil)

ile razy sie spotkalam z tym, ze ktos nam sprzedal butelke wina na 5 min przed zamknieciem ( a pozniej stali nad glowa i czekali az wypijemy)

fundusz na alk? co? kto ma fundusz na alk? musze to uwzglednic w moim budzecie moze domowym (pewnie dlatego mi sie tak rozjezdza co miesiac)

ej az nie chce mi sie komentowac taki bzdetny czy P.Joanna Biszewska jest na Twitterze? albo sledziku? pewnie ma niewielu sledzacych.. no chyba ze dla smiechu

Z E N A D A

iwo
7 761
iwo 7 761
#1111.12.2009, 15:26
pauza
371
pauza 371
#1211.12.2009, 16:13

no tak bladynka :/ ale prubowala ... ;)

wje_wjura_kociu
28 669 17
wje_wjura_kociu 28 669 17
#1311.12.2009, 16:14

oo, pani biszewska znowu cos wypocila.
byla nawet zastepca red. naczelnego cooltury - ho, ho. musi to byc wysokich lotow cooltura.
zakonczenie mnie sie podoba. dobrze, ze nie urwala w pol slowa... tej frapujacej opowiastki. :D

wje_wjura_kociu
28 669 17
wje_wjura_kociu 28 669 17
#1411.12.2009, 16:15

Angua - zlituj sie - blondynka, probowala.

pypcio
611
pypcio 611
#1511.12.2009, 16:55

Angua druga blondynka:D

urko
19 410 56
urko 19 410 56
#1611.12.2009, 16:57

wje wiura. zrozum - Anqua chyba też blondynka, próbowała... ;)

autorce niby-artykułu polecam prawdziwe puby we Wrocławiu, istnieją od dawna i mają się dobrze, np. Irish Pub na Placu Solnym

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#1711.12.2009, 18:05

Pani autorko .

W mieście mym jest więcej pubów , które można nazwać pubami jak tu !!!!!!!!!!!!!!!!

miasto tej samej wielkości co Aberdeen .

i nawet zapalić można i do świtu się bawić przy fajnej muzie i to nawet dla każdego i 50 latków jest na prawdę sporo.

więc zejdz Pani na glebę albo zobacz Pani więcej co jest w Polsce poza

Profil nieaktywny
Janek Kręcichwast-
#1811.12.2009, 18:05

kozią wólkę

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#1911.12.2009, 18:06

dżizas... ta pani jest po uniwerku jagielońskim? Nie dziwię się już że nasze najlepsze uczelnie mają tak fatalną opinię na świecie... masakra! Przeciętny maturzysta lepiej by to napisał

wje_wjura_kociu
28 669 17
wje_wjura_kociu 28 669 17
#2011.12.2009, 18:11

Tomek L. - z tym przecietnym to przesadziles, ale paru z polotem na pewno daloby rade. :)

aronn80
154
aronn80 154
#2111.12.2009, 18:34

User... "dobry" przykład dałeś, Irish Pub, jak sama nazwa wskazuje prawdziwy polski pub, hehe. A tak swoją drogą autorka ma trochę racji, Ci co krytykują najwidoczniej nie byli w naprawdę dobrych pubach na wyspach, jest ich mnóstwo, a w Polsce?większość to mordownie.

MakasUK
78 455
MakasUK 78 455
#2211.12.2009, 19:01

wje wjura - ok, niech będzie że przeciętny maturzysta z ogólniaka, profil humanistyczny ;)

urko
19 410 56
urko 19 410 56
#2311.12.2009, 19:14

aronn80
#21 | Dziś - 18:34 .User... "dobry" przykład dałeś, Irish Pub, jak sama nazwa wskazuje prawdziwy polski pub..,

Nazwa - nazwą, a pub jest polski, bo Polacy go prowadzą, w Polsce.

urko
19 410 56
urko 19 410 56
#2411.12.2009, 19:16

Jakby go nazwali 'karczma', to wyglądałby jak karczma... i wtedy nie byłby pubem :)

werna
176
werna 176
#2512.12.2009, 00:41

"U nas natomiast stałych bywalców wiejskich lokali nazywa się ćmami barowymi lub przydrożnymi pijaczkami"

A tY Skąd jesteś wspanialy autorze,który cudze chwali a swego nie widzie...
Najwieksze polskie wieśniaki to te,które nie przyznają się do swojejpolskości bądź też udawadniają jacy tomy jesteśmy beznadziejni a oni aLEPSI!
jasne!
same gląby,ćpuny,laski z kucykiem z przetluszczonych wlosów na czubki glowu...w dresach,bo nie wiedzą co nalożyć!
Flaki mi się przewracają jak takie teksty slyszę.Prawdą jest,że kasa(wynagrodzenie)jest większa.nie uprawnia nas to jednak do tego,by negowaćswój wlasny kraj!Dzięki takim ludziom jak Wy jesteśmy ponoć biednym,glupim krajem,któryporusza się nadal drogą polną!
Skoncze ludzie takie bzdury opowiadać i szufladkować ludzi!
Soryy ale ja teżmogę powiedzieć( wimieniu Warmii i Mazur),że njwiększa wiocha w Polsce to WARSZAWA- czyli warszawiuny z pobliskich wsi!!!
My już nikogo tutaj nie obchodzimy,a nawet jesli to jedynie po to by nam wp....
.... zamiast trzymać się razemto tutaj texty jakzwykle lecąw odwrotnym kierunku....krew mnie zalewa :/
Pozdrawiam rodaków przy okazji ;]

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#2612.12.2009, 02:33

Chyba autor artykulu bywal tylko w Polsce w swoim osiedlowym pubie.... Wspolczuje osiedla...

Znajdz mi ktos tu tyle fajnych, tematycznych, z zacieciem artystycznym zaprojektowanych pubikow co w Gdansku, Krakowie, czy Warszawie....

Te tutaj to glownie cos, co w kraju okreslilbym mianem "speluna" i najprawdopodobniej w ogole nie wszedl. Znajdz mi w Polsce szanujacy sie pub, ktory obsluzy napierd...pitego do pomrocznosci jasnej typa, ktory nawet nie wie jak powiedziec "piwo" i leje piwsko dookola na wszystkich dookola....
A tutaj? Neigh bother mate....

Jakas kpina ten artykul, albo autor, to po prostu, nie znajduje lepszego okreslenia, niedorozwoj ktorego nie wpuszczali do przyzwoitych lokali w Polsce.

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#2712.12.2009, 02:41

swoja droga, to wspolczuje obsludze pracy w tutejszych pubach.
Zal mi strasznie kelnerek i barmanow.
Na stolikach to juz chyba tylko kupy brakuje, bo wszystkie inne wydaliny znalezc mozna bez trudu...
Swoja droga, wizyty w pubach szkockich obrzydzily mi calkiem skutecznie picie piwa. Bo jak pomysle sobie ze mialbym wygladac jak przecietny tutejszy bywalec barow, to mi sie zoladek przewraca.
Moj pies jak sie raz upil przez przypadek, mniejszy syf po sobie zostawil, niz tutejszy "bywalec".
Sloma ci zza sukmany wystaje, Biszewska, tyle powiem.

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#2812.12.2009, 07:44

ale pojechaliscie. Ja mialem super pubik na osiedlu w polszy, tak jak i tutaj lubie np jekyl&hyde na hanover, co nie oznacza ze i tu i w polsce sa mordownie. Co mnie tez wkurzylo to mocna sugestia w naglowku ze jak zwykle polaki-wiesniaki a w jukeju kultura jak sie patrzy taaa!

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#2912.12.2009, 07:46

a w warszafce to dopiero trzeba sie napedalowac do centrum do dobrego baru. Sorry pojade busem.

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#3012.12.2009, 09:12

To chyba ten sam babsztyl, co to chlepie kranowe jak pies, prosto z fontanny i sie tym zachwyca, bo fontanna w Londynie.
A teraz jej sie spodobalo, ze moze pospiewac z pijakami i wydzierac morde kolo jedenastej przy okazji opuszczania pubu, po tym jak jakiemus psu Pawlowa, barman pierdyknie dzwonkiem, zamiast jak w cywilizacji podejsc do gosci i powiedziec: "przepraszam Panstwa serdecznie, ale bedziemy niebawem zamykac nasz lokal. Zapraszamy jutro".

obciachowa kobieta.

I w ogole co to za cywilizacja, w ktorej nie mozna sobie posiedziec sobie w swoim ulubionym lokalu do godziny piatej rano?
W Polsce kiedys tez tak bylo, no ale to byl siedemnasty wiek i swiece za drogo by kosztowaly. Ale nawet i wowczas byly karczmy calodobowe na rogatkach duzych miast.

Brakuje jej dzwona... to niech sobie jakiegos znajdzie... ;)

iwo
7 761
iwo 7 761
#3112.12.2009, 12:14

no faktycznie ten o wodzie to tez jej, biedna.. ciezko musiala miec w PL...

Ania
14
Ania 14
#3212.12.2009, 14:51

w Łodzi jest taki świetny pub o nazwie 'Biblioteka', wiele wieczorów tam przesiedziałam wśród regałów z książkami (piwo na legitkę studencką- 3.50zł), a jak rodzice pytali, gdzie spędziłam sobotę, mogłam szczerze powiedzieć: w Bibliotece... za moich czasów najfajniejsze były knajpy tematyczne, jak Zapiecek (turystyczno-sentymentalny), czy Iron Horse (motocyklowy), typowe puby typu Irish czy Dublin Pub z ich piwem za 9 zyla i bandą lanserów szanujący się studenci omijali szerokim łukiem.

urko
19 410 56
urko 19 410 56
#3312.12.2009, 17:38

Ania, nie mylmy braku pieniędzy z szacunkiem do własnej osoby ;)

bus_37
Dundee
24 200 114
bus_37 Dundee 24 200 114
#3412.12.2009, 17:42

pamiętam jak się wracało do domu to mamuśka parzyła se juz herbatkę przed wyjściem do pracy na 7:30.

urko
19 410 56
urko 19 410 56
#3512.12.2009, 18:14

bus37, słabe.... ja pamiętam, jak się wracało do domu, jak ojciec wracał z pracy :)

Ania
14
Ania 14
#3612.12.2009, 18:18

user, chodzi mi o to, że np. w Łodzi jest mnóstwo fajnych knajp, w których można niedrogo i kulturalnie wypić piwko, posłuchać muzyki na żywo, coś przekąsić i nie musi być to miejsce na siłę stylizowane na 'pub'.

urko
19 410 56
urko 19 410 56
#3712.12.2009, 18:21

każdy klub ma swoich klientów :)

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#3812.12.2009, 19:06

user, slabe, ja pamietam jak sie wracalo do domu, a rodzice pytali jak mi ninal tydzien. :)

urko
19 410 56
urko 19 410 56
#3912.12.2009, 19:17

swinski, słabe... mnie pytali, kto ja jestem :)

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#4012.12.2009, 19:22

Wówczas każdy klient w cywilizowany sposób opuszcza pub i udaje się do domu...

No to popatrzmy:

syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#4112.12.2009, 19:25
syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#4212.12.2009, 19:26
syn.szefa
4 144
syn.szefa 4 144
#4312.12.2009, 19:28
urko
19 410 56
urko 19 410 56
#4412.12.2009, 19:40

nice :)

mastroianni
249
#4512.12.2009, 23:03

NIEEEEEEEE, czemu taki belkot jest w ogole publikowany??????? Nie moge tego czytac... Jak moze Emito, ktore probuje sie jakos rozwijac, publikowac takie gowno?? Mecze sie czytajac to, czytam jedynie dlatego, ze zmusza mnie do tego chec poznania odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Jesli autorka tego gniota jest po studiach, to naprawde nie wiem, co mam myslec. Jeszcze te kompleksy i brak jaj, ktore az wylewaja sie spomiedzy linijek tego przestepstwa.

TAKI ARTYKULY SPRAWIAJA, ZE NIE TRAKTUJE EMITO POWAZNIE, pomimo tego, ze aspiruja do wyzszej ligi powoli.

Artykul mnie zabolal, musze w poniedzialek wziac offa, bo jeden dzien to za malo...

Profil nieaktywny
Konto usunięte
#4613.12.2009, 01:39

Mnie sie wydaje iz te artykuly sa publikowane tylko by Was/Nas wqrwic i robic ruch na stronie;)... Mnia sie tu pubach jedno spodobalo od razu, rozmiar kufli i lanie po krawedz:D...

iwo
7 761
iwo 7 761
#4715.12.2009, 22:21

ja juz nie moge sie doczekac nastepnego artykulu od tej pani dziennikarki:)

urko
19 410 56
urko 19 410 56
#4818.12.2009, 21:17

... żeby znaleźć drobny błąd i się dowartościować, krytykując?

iwo
7 761
iwo 7 761
#4919.12.2009, 15:08

a co nazywasz drobnym bledem?

ja bardziej o caloksztalcie tworczosci..

hmm faktycznie masz racje drobny blad:)

Rafal
1
Rafal 1
#5019.06.2010, 14:22

Joanna Biszewska - dlaczego piszesz takie brednie i bzdury?
Twoje artykuly to tanie szmatlawce, nie masz absolutnie zadnego pojecia o tym co piszesz !! Wiec po co sie wypowiadasz publicznie ?
Twoj styl pisania polega na ogólnikach "pakujesz wszystko do jednego wora". Jestes najgorsza osoba piszaca artykuly o jakiej w zyciu uslyszalem. Koncz i wstydu oszczedz sobie i rodzinie !!!!