Ja gdy kare mialem to mi doradzono ją zapłacic, a póżniej starać się o umożenie.
Tak zrobiłem i rzeczywiście dostałem zwrot, gdyż przyznano mi racje.
Pisanie listów to podstawa. Masz wtedy czarno na białym o co prosiłeś i czas odpowiedzi z ich strony.
Ja bym się starał kontaktować z prawnikiem. a starcony czas to norma w urzędach.
@prodraw
mozesz starac sie pokazac wyciag w HMRC, zeby ci uwiezyli i anulowali kare. to byloby najlatwiej rozwiazac tak, zeby oni sami przyznali Ci racje. wariant z prawnikiem moze byc problematyczny i kosztowny. pamietaj, ze mozesz odzyskac tylko faktycznie poniesione straty. w uk nikt Ci nie zaplaci zadoscuczynienia za stracony czas i nerwy....
Wygralem teraz w koncu te sprawe z HMRC - to znaczy tylko w takim sensie, ze anulowali kare. Ale w dalszym ciagu nic z tego nie mam z wyjatkiem straconego czasu. Nie orientowalem sie, czy da sie cos dalej z tym zrobic.
Apropo odszkodowan za stracony czas, to wygralem tez 2 tygodnie temu kolejny drobny konflikt z Lloyds TSB - tym razem juz nie musialem odwolywac sie do FOS; przyznali oprocz zwrotu kosztow 30f odszkodowania za klopot - tak zostalo zapisane w liscie od banku.
Wygralem tez miesiac temu za posrednictwem Parking Penalty Tribunal konflikt parkingowy z councilem Blackpool. Nie dostalem na tym etapie zadnych pieniedzy, ale pisza tam, ze jesli uwazam, ze council w trakcie sprawy postepowal lekkomyslnie, zlosliwie lub kpiaco, to moge wnioskowac o przyznanie kosztow za - **wydatki i stracony czas**.
A zatem ten stracony czas bywa brany w roznych kontekstach pod uwage jako koszt, ktory mozna przeliczyc na pieniadze.
Hej,
Pisze zwiezle. Z winy HMRC - bledow w systemie oraz blednych informacji podanych przez pracownikow HMRC - spoznilem sie z wyslaniem pewnego formularza, dotyczacego podatkow mojej firmy. Nalozyli mi za to spora kare. Zawsze gdy przychodzily mi listy w sprawie tego formularza, dzwonilem do HMRC w celu zlozenia wyjasnien. Notowalem pod jaki dzwonie numer, z jakiego numeru, kiedy, imie i nazwisko rozmowcy i co zostalo ustalone. Niestety teraz, gdy zaskakuja mnie kolejne ponaglenia w tej sprawie, oni twierdza, ze nie maja nic w systemie z naszych rozmow. W dodatku dowiedzialem sie teraz (wczesniej twierdzili cos innego), ze powinienem byl napisac list w tej sprawie - i ze to jedyna droga zalatwiania. List napisalem i wyslalem dzis, ale jest juz dawno po terminach odwolania. Nie znam zatem jeszcze rezultatu.
I teraz - zakladajac, ze nie uznaja tego odwolania, w jaki sposob moge sie bronic? Czy moj zapis rozmow, a takze wyciagi z historii rozmow telefonicznych stanowia jakis dowod w sprawie? Czy powinienem skontaktowac sie z prawnikiem i czy znacie jakiegos godnego polecenia w Edynburgu? I czy moge pozwac HMRC o odszkodowanie za stracony czas i nerwy?