Mnie zastanawialo nie to, czy brzmimy smiesznie lub intrygujaco dla plci zainteresowanej! Raczej: czy polskie brzmienie naszego angielskiego skutkuje uprzedzeniami klasowymi, czy tez w ogole funkcjonujemy ( jako b. liczna w koncu zbiorowosc tutaj) poza klasami i gdzies tam se dyndamy za nieszczesnymi Brummies ;-)
Wielka szkoda, ze nie dodano społeczności polskiej do tych badań. W końcu trochę nas jest, a nawet więcej niż się spodziewano.
Mój akcent nadal jest rozpoznawalny, w ostatnim roku poznałam wiele miejscowych osób i część z nich pytała skąd jestem kwitując odpowiedź: I thought so.
Soooo...
Nie mam parcia na podciąganie sie do jakiejś klasy i przynależność. Gdziekolwiek mnie klasyfikują mam to gdzieś. Rasizmu skierowanego bezpośrednio i otwarcie do mnie też nie odczułam i oby tak zostało.
Dzis sluchalam tej audycji:
https://www.bbc.co.uk/sounds/play/m000ykqm
Byla mowa o uprzedzeniach z powodu wymowy wskazujacej na pochodzenie czy status rozmowcy.
Badaczka Devyani Sharma ( pochodzaca z Delhi ) podala, jak w badaniach oceniana jest wymowa rozna od RP (Received Pronunciation): gdzies na szczycie tabelki byla wymowa francuska, a na samym dole Birmingham. Niestety, nie badano, jak sie tutejszym kojarzy angielski z polskim 'akcentem'. A moze akurat robimy na sluchaczach lepsze wrazenie niz Francuzi?
Mozna i nalezy starac sie wyzbyc uprzedzen dotyczacych czyjejs wymowy, bo to nieraz prowadzi do dyskryminacji.