gdybanie rozwija wyobraźnie pozwala marzyć jednak jest całkiem nieporządane w życiu, jeśli mamy plan, wizje, marzenie to trzeba je realizować a nie analizować pozostająć biernym,faktycznie sekundy zmywają nam się w dni, lata, a o kierunku ciągu decydujemy my i w conajmniej połowie szczęście
A ja gdybanie wykorzystuje w sposób bardzo pozytywny dla dobrego samopoczucia. Zaczne tłumaczyć najprościej czyli od końca. Wielu moich znajomych zgineło w wypadkach samochodowych albo odnieśli obrazenia i tak sobie gdybam,ze rozwiązana sznurówka od buta moze uratować ci zycie. Gdyby człowiekowi który zginął w wypadku rozwiązał się but to czas przeznaczony na jego zawiązanie spowodowałby diametralną zmianę sytuacji. Te kilka sekund na zawiązanie buta spowodowałoby ze do wypadku by nie doszło. Jaki z tego wniosek? Taki ze nie załuje niczego co straciłem, zyje tym co będzie, nie płacze nad rozlanym mlekiem. Ile razy to ze nie zdązyłem na pociąg, ze nie poszedłem gdzie mniałem iść mogło mi uratować zycie? Co by było gdybym wygrał w lotto? Moze stałbym się gorszym człowiekiem, moze wtedy nie przyjechałbym do Ediego i nie poznał tego co mnie tu spotka? A moze to co mnie tu spotka będzie lepsze niz miliony z lotto? Takie jest właśnie to moje pozytywne gdybanie. Gratuluje podjęcia tematu.
przypadek czy zrzadzenie losu..
"Raz po raz pojedyncze wypadki układają się w ciągi zdarzeń, a te
wprowadzają ludzkie życie na nowe tory. A wszystko jest nie raz kwestią
magicznych sekund - to one decydują o życiu, śmierci, czy miłości. Co
by było, gdyby... Ciągle powtarza się to pytanie. I za każdym razem
odpowiedzią jest coś nowego"
co sadzicie na ten temat? hmm?