To niemoliwe, jeśli masz świadomość, ze nie kochasz a jeszcze na dodatek próbujesz sie zmusić nic z tego nie będzie. Nieraz stara miłość moe zapłonąć na nowo pod wpływem impulsu np. partner zachoruje cięko, ulegnie wypadkowi itp. Zaczniesz wtedy myśleć o nim martwić się, wyobraać, ze mogło by go nie być. Wtedy miłość moze powrócić. Duo zalezy od przyczyny wygaśnięcia miłości. Jezeli partner byłtchórzem np. to jakiś bohaterski czyn moze sprawićze zobaczysz w nim męzczyzne. Masz problem i to powazny. Zycie bez milosci jest niewiele warte.
Z tym wypadkiem, myślę że często troska, litość i strach o drugą osobę jest brany mylnie za miłość. Sapkowski ujął to dobrze, jeśli ktoś okaże ci serce, zaopiekuje się tobą, kiedy tego potrzebujesz, nigdy, ale to nigdy nie bierz tego za coś więcej. To mówiłem ja, jarząbek, po kilku drinkach i kilkunastu nocach przemyśleń.
Szybki sprostowanie: Kocham swojego faceta do szalenstwa z wzajemnoscia jeszcze wieksza ;)
- Pytam poniewaz jest wiele ludzi, ktorzy cierpia w dlugoterminowych zwiazkach z braku milosci....Zyja aby zyc, spia w osobnych lozkach i mowia "innym jezykiem".
I zastanawialam sie, ze jakby tak wiedziec jak zakochac sie ponownie w tej samej osobie uszczesliwiloby to pol swiata ;) Mysle,ze zakochac sie na nowo jest latwiej nia zakochac sie jeszcze raz w tej samej osobie.
-Czy znacie kogos ,komu sie udalo zakochac "jeszcze raz"?
JesterSpy:
- No tak, wlasciwie wszystko mozna zredukowac do mniejszej skali. Crick w swojej ksiazce "The Scientific Search for the soul" wyjasnia ,ze wlasciwe nasze radosci i smutki, nasza pamiec, ambicje i milosc, nasz charachter i nasza tozsamoac to nic wiecej niz komorki nerwowe i ich molekuly ;)
Kobiety reaguja bardziej impulsywnie na róznego rodzaju bodźce. U mnie to zawsze najpierw chyba jakiś tam rozsądek i analiza. Z wiekim patrzę tez na "te" sprawy inaczej. Z opowieści znajomych, z doświadczenia, patrzenia, róznie to moze być, a milość niejedno ma imię;-)
Eduska, moze i przeczytałbym tą ksiązke, o którj piszesz;-)
Eduska, problem Twojgo związku związany jest z długim dystansem, który macie za sobą. Nie jest to juz etap czułego patrzenia sobie w oczy, trzymania się za rączaki. Nie jest to faza zauroczenia. Zyjecie razem, utrzymujecie dom, płacicie rachunki, czyli macie normalne, typowe problemy związane z zyciem. Postaraj się moze ze swojej strony zaskoczyć czymś swojego faceta, sprawić, aby jeden dzień róznił się drugiego. Wnieś jakąś odmianę. My jesteśmy wzrokowcami i lubimy popatrzeć, lubimy być zaskakiwani. Swoją kobietę staram się traktować jak księzniczkę. Lubi jak ją zaskakuję. W tym wszystkim potrzebna jest dobra wola dwóch stron, umijejętność rozmowy, dialogu.
Wiesz, takie fascynacje kimś nowym są przyjamne, bo jest to ktoś nowy, nienznany i trzeba go poznać. Na pewno miłe są te pierwsze momenty. Potem moze być róznie. Powalczyłbym o swój "stary" związek, bo moze być o co. Nowa znajomość tez kiedyś będzie "starą". Jak przerodzi się to w coś powaznego, to tez dopadnie was szara codzienność: zakupy, gotowanie, rachunku... Mozesz potem stwierdzić, ze ten "nowy" do pięt nie dorasta Twojemu poprzedniemu factowi. A wtedy moze być juz za późno... Przemyśl dokładnie sytuację i zdiagnozuj źródło problemów. Pomyśl jak mozna zaradzić. Moze pojedzcie sobie razem na jakiś bajerandzki weekend...:-) Pogłówkujcie trochę...
milosc to latwa rzecz jest tak naprawde; jesli nie budujesz przed nia blokad (np krytykujac, doszukujac sie wad w sobie, partnerze czy w zwiazku) to milosc sama sie pojawia i plynie, bo jest stanem naturalnym, punktem wyjscia w kontaktach z ludzmi i samym soba
kazda krytyka jednak, zla mysl, strach przed porzuceniem, nieuleczone mechanizmy z podswiadomosci potrafia tu nabruzdzic
zawsze jednak mozna usiasc i sporobowac popatrzec na te druga osobe 'swiezo' zobaczyc czy to aby nie my sami zablokowalismy przeplyw fajnych uczuc - a jesli tak zabrac sie do roboty i otwierac serce, jesli nie na te osobe, to na samych siebie :)
Oczywiście taka sytuacja, która opisuje Duska jest beznadziejna. Nie moze być tak, ze jedna strona daje z siebie wszystko a druga nie. Kojarzy mi się to wtedy z taką formą pasozytnictwa. Poza tym są bardzo rózne motywy bycia w związku. Nie jest to tylko i wyłącznie miłość. Dlatego trzeba postawić dobra diagnozę.
Sprostowanie No 2 (dla tych co przeoczyli!)
Szybki sprostowanie: Kocham swojego faceta do szalenstwa z wzajemnoscia jeszcze wieksza ;)
- Pytam poniewaz jest wiele ludzi, ktorzy cierpia w dlugoterminowych zwiazkach z braku milosci....Zyja aby zyc, spia w osobnych lozkach i mowia "innym jezykiem".
I zastanawialam sie, ze jakby tak wiedziec jak zakochac sie ponownie w tej samej osobie uszczesliwiloby to pol swiata ;) Mysle,ze zakochac sie na nowo jest latwiej nia zakochac sie jeszcze raz w tej samej osobie.
-Czy znacie kogos ,komu sie udalo zakochac "jeszcze raz"?
Eduska, jasne:-) Takie analizy to ja przeprowadzałem jak byłem w podstawówce:-) Analizowalismyw ten sposób dziewczyny do podglądania:-) :-) Mieliśmy takie małe lusterko, które kładliśy na bucie... No reszty mozna się domyśleć:-) Teraz to juz jest inaczej, jak się człowiek starzeje, to i myśleć zaczyna inaczej:-)
JesterSpy: Dokladnie sie zgadzam! Jest nawet taka teoria w zwiazkach nazywa sie Balance Theory i to co wkladasz powinnes dostawac. Jesli za duzo inwestujesz w zwiazek a druga strona nie stara sie wyrownywac wtedy nastepuja zgrzyty czyli: osoba,ktora daje z siebie za duzo popada w depresje i jest nie szczesliwa w zwiazku ( w wielkim skrocie)
-Czy ktos wie jak zakochac sie w kims , kogo przestalo sie juz kochac?